„Przysięgam, widziałem ją tamtej nocy” – mówił mężczyzna, jego głos brzmiał jak szept, jakby obawiał się, że ktoś może usłyszeć. „Siedziała na skraju lasu, w świetle księżyca, które zdawało się ją obejmować jak kochanek, a jednocześnie drżeć przed jej blaskiem. Lilith. To musiała być ona.”
Jej twarz była blada, niemal przejrzysta, jakby sama była zrobiona z cienia i światła. Nie odwróciła się do mnie w pełni, ale kątem oka dostrzegłem coś w jej spojrzeniu – tęsknotę, która przeszywała na wskroś. To nie była tęsknota za człowiekiem czy Bogiem. To było coś głębszego, starszego. Tęsknota za czymś, czego nikt z nas nie potrafiłby zrozumieć.
„Nie mówiła nic” – dodał. – „Ale słyszałem jej głos w swojej głowie. Nie słowa, raczej uczucia. Ból, samotność, duma. Nieziemskie uczucia, które zdawały się pochodzić z czasów, gdy świat dopiero budził się do życia”. Opowieści o Lilith słyszał każdy – pierwsza kobieta, która odrzuciła poddanie i zapłaciła za to wygnaniem. Uciekając od Adama, skazała się na samotność i przekleństwo. Wszyscy powtarzali, że była potworem, złowrogą istotą kradnącą dzieci i kuszącą mężczyzn. Ale on widział coś więcej. W jej oczach była nie tylko dzikość, ale też smutek. Jakby całe stulecia samotności wypełniły ją żalem, którego nawet jej nienawiść nie mogła stłumić.
„Było coś jeszcze” – kontynuował, unosząc wzrok, jakby bał się własnych wspomnień.
„Na jej twarzy czaił się uśmiech. Nie pełen radości, ale… mrocznej satysfakcji. Jakby wiedziała, że zapłaciła wysoką cenę za swoją wolność, ale nigdy jej nie żałowała”.
Lilith zniknęła tak samo nagle, jak się pojawiła. Nie zostawiła żadnego śladu, poza tym wspomnieniem, które teraz dusiło go w piersi. Czy była prawdziwa? A może była jedynie sennym koszmarem wywołanym przez mglistą noc?
„To, co wiem” – powiedział na koniec – „to że kiedy ją widzisz, zaczynasz rozumieć, co to znaczy zapłacić każdą cenę za bycie sobą. I nagle świat staje się o wiele ciemniejszy, choć dla niektórych jaśniejszy, niż kiedykolwiek był”.
„Angelologia”

01
Piotr PIECKO

Lilith

Olej, płótno, 60 x 60 cm
Sygn. PIECKO

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

„Przysięgam, widziałem ją tamtej nocy” – mówił mężczyzna, jego głos brzmiał jak szept, jakby obawiał się, że ktoś może usłyszeć. „Siedziała na skraju lasu, w świetle księżyca, które zdawało się ją obejmować jak kochanek, a jednocześnie drżeć przed jej blaskiem. Lilith. To musiała być ona.”
Jej twarz była blada, niemal przejrzysta, jakby sama była zrobiona z cienia i światła. Nie odwróciła się do mnie w pełni, ale kątem oka dostrzegłem coś w jej spojrzeniu – tęsknotę, która przeszywała na wskroś. To nie była tęsknota za człowiekiem czy Bogiem. To było coś głębszego, starszego. Tęsknota za czymś, czego nikt z nas nie potrafiłby zrozumieć.
„Nie mówiła nic” – dodał. – „Ale słyszałem jej głos w swojej głowie. Nie słowa, raczej uczucia. Ból, samotność, duma. Nieziemskie uczucia, które zdawały się pochodzić z czasów, gdy świat dopiero budził się do życia”. Opowieści o Lilith słyszał każdy – pierwsza kobieta, która odrzuciła poddanie i zapłaciła za to wygnaniem. Uciekając od Adama, skazała się na samotność i przekleństwo. Wszyscy powtarzali, że była potworem, złowrogą istotą kradnącą dzieci i kuszącą mężczyzn. Ale on widział coś więcej. W jej oczach była nie tylko dzikość, ale też smutek. Jakby całe stulecia samotności wypełniły ją żalem, którego nawet jej nienawiść nie mogła stłumić.
„Było coś jeszcze” – kontynuował, unosząc wzrok, jakby bał się własnych wspomnień.
„Na jej twarzy czaił się uśmiech. Nie pełen radości, ale… mrocznej satysfakcji. Jakby wiedziała, że zapłaciła wysoką cenę za swoją wolność, ale nigdy jej nie żałowała”.
Lilith zniknęła tak samo nagle, jak się pojawiła. Nie zostawiła żadnego śladu, poza tym wspomnieniem, które teraz dusiło go w piersi. Czy była prawdziwa? A może była jedynie sennym koszmarem wywołanym przez mglistą noc?
„To, co wiem” – powiedział na koniec – „to że kiedy ją widzisz, zaczynasz rozumieć, co to znaczy zapłacić każdą cenę za bycie sobą. I nagle świat staje się o wiele ciemniejszy, choć dla niektórych jaśniejszy, niż kiedykolwiek był”.
„Angelologia”