Proweniencja:
Warszawa, kolekcja prywatna
Polswiss Art, aukcja 08.12.2020, poz. 087
Warszawa, kolekcja prywatna
Monte Carlo, kolekcja prywatna
Warszawa, Agra-Art, aukcja 21.11.2004, poz. 60

Od lat 70. powstawał jeden z najbardziej rozpoznawalnych cykli malarskich Stanisława Fijałkowskiego - „Autostrady”. Liczący ponad 100 obrazów odnosi się do współczesnego symbolu starotestamentowej drabiny Jakubowej. Historia opisana w Biblii opowiada o wizji, jaką ujrzał we śnie mężczyzna. Zobaczył drabinę, która połączyła niebo z ziemią i po której anioły mogły schodzić z nieba, a na jej szczycie stał Bóg Jahwe. Motyw drabiny Jakubowej był często poruszanym tematem przez artystów na przestrzeni historii sztuki. Przypowieść zainspirowała np. romantyka Williama Blakea czy symbolistę Marca Chagalla. Fijałkowski w wizji Jakubowej widział historię o połączeniu ducha z materią, świata duchowego z rzeczywistością. Pierwiastka duchowego szukał, bo – jak sam mówił: „sztuka jest również swoistym uprawianiem metafizyki, szczególną formą filozofowania. W dzisiejszym świecie, który zgubił wrażliwość religijną, owo wyczulenie na świat duchowy czy poczucie metafizyczne – jak mawiał Witkacy, sztuka dostarcza niektórych przeżyć, jakich dawniej dostarczała religia” (Fiajłkowski, Gierowski. Wizje malarstwa, wyd. Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie, Sopot 2002, s. 12). Fijałkowski swe poszukiwania pierwiastka duchowego nazywał świeckim odpowiednikiem teologii, a symbolem tych poszukiwań stał się u niego motyw drogi. Zaczął pracować nad tematem „Autostrad” i cykl ten kontynuował przez wiele lat. Poszczególne płótna składają się najczęściej z pasów, które przecinają się pod różnymi kątami. Niekiedy kompozycja „komplikuje się” przybierając formę, jak w przypadku oferowanej pracy, czarnego pasma asfaltowej drogi, które załamuje się przecinając zielone pasma ziemi. Dobór barw nie był nigdy przypadkowy – o ile w technice graficznej Fijałkowski najchętniej posługiwał się czernią i bielą, o tyle w malarstwie chętnie używał stonowanej palety kolorystycznej, w której wiodącą rolę odgrywały zieleń, błękit, biel i złamana czerń. W budowie kompozycji artysta posługuje się z pozoru niedbałymi figurami i formami – kołami, elipsami i liniami. Stanowią one dla Fijałkowskiego tylko środek wypowiedzi ale to sam proces twórczy jest tu najistotniejsze. Według artysty, który był spadkobiercą myśli Władysława Strzemińskiego, koncepcja znaczeniowa przychodzi później, znaczenia rodzą się w trakcie malowania, a weryfikują się na samym końcu. Proces ów jest zatem ściśle zespolony z życiem. „Malarstwo jest dla mnie techniką koncentracji, być może zbliżoną do jogi – mówił artysta. – Jest metodą harmonizowania obrazu świata z życiem wewnętrznym człowieka. Wydaje mi się, że w momencie prawdziwie twórczego zaangażowania otwierają się przed nami inne płaszczyzny rzeczywistości.” (Waller M., Stanisław Fijałkowski, wyd. Muzeum Narodowe w Poznaniu, Poznań 2011, s. 64).

120
Stanisław FIJAŁKOWSKI (ur. 1922, Zdołbunów na Wołyniu, zm. 2020, Łódź)

LII autostrada, 1978

olej, płótno
100 x 81 cm
sygn. na blejtramie: S. Fijałkowski - LII Autostrada 7/78

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

Proweniencja:
Warszawa, kolekcja prywatna
Polswiss Art, aukcja 08.12.2020, poz. 087
Warszawa, kolekcja prywatna
Monte Carlo, kolekcja prywatna
Warszawa, Agra-Art, aukcja 21.11.2004, poz. 60

Od lat 70. powstawał jeden z najbardziej rozpoznawalnych cykli malarskich Stanisława Fijałkowskiego - „Autostrady”. Liczący ponad 100 obrazów odnosi się do współczesnego symbolu starotestamentowej drabiny Jakubowej. Historia opisana w Biblii opowiada o wizji, jaką ujrzał we śnie mężczyzna. Zobaczył drabinę, która połączyła niebo z ziemią i po której anioły mogły schodzić z nieba, a na jej szczycie stał Bóg Jahwe. Motyw drabiny Jakubowej był często poruszanym tematem przez artystów na przestrzeni historii sztuki. Przypowieść zainspirowała np. romantyka Williama Blakea czy symbolistę Marca Chagalla. Fijałkowski w wizji Jakubowej widział historię o połączeniu ducha z materią, świata duchowego z rzeczywistością. Pierwiastka duchowego szukał, bo – jak sam mówił: „sztuka jest również swoistym uprawianiem metafizyki, szczególną formą filozofowania. W dzisiejszym świecie, który zgubił wrażliwość religijną, owo wyczulenie na świat duchowy czy poczucie metafizyczne – jak mawiał Witkacy, sztuka dostarcza niektórych przeżyć, jakich dawniej dostarczała religia” (Fiajłkowski, Gierowski. Wizje malarstwa, wyd. Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie, Sopot 2002, s. 12). Fijałkowski swe poszukiwania pierwiastka duchowego nazywał świeckim odpowiednikiem teologii, a symbolem tych poszukiwań stał się u niego motyw drogi. Zaczął pracować nad tematem „Autostrad” i cykl ten kontynuował przez wiele lat. Poszczególne płótna składają się najczęściej z pasów, które przecinają się pod różnymi kątami. Niekiedy kompozycja „komplikuje się” przybierając formę, jak w przypadku oferowanej pracy, czarnego pasma asfaltowej drogi, które załamuje się przecinając zielone pasma ziemi. Dobór barw nie był nigdy przypadkowy – o ile w technice graficznej Fijałkowski najchętniej posługiwał się czernią i bielą, o tyle w malarstwie chętnie używał stonowanej palety kolorystycznej, w której wiodącą rolę odgrywały zieleń, błękit, biel i złamana czerń. W budowie kompozycji artysta posługuje się z pozoru niedbałymi figurami i formami – kołami, elipsami i liniami. Stanowią one dla Fijałkowskiego tylko środek wypowiedzi ale to sam proces twórczy jest tu najistotniejsze. Według artysty, który był spadkobiercą myśli Władysława Strzemińskiego, koncepcja znaczeniowa przychodzi później, znaczenia rodzą się w trakcie malowania, a weryfikują się na samym końcu. Proces ów jest zatem ściśle zespolony z życiem. „Malarstwo jest dla mnie techniką koncentracji, być może zbliżoną do jogi – mówił artysta. – Jest metodą harmonizowania obrazu świata z życiem wewnętrznym człowieka. Wydaje mi się, że w momencie prawdziwie twórczego zaangażowania otwierają się przed nami inne płaszczyzny rzeczywistości.” (Waller M., Stanisław Fijałkowski, wyd. Muzeum Narodowe w Poznaniu, Poznań 2011, s. 64).