„Za własne pieniądze wydrukowałam plakat, wymalowałam tablice itd. To było oczywiste. Przewiezienie znaków drogowych było za darmo. I dlaczego to się udało? Dlatego, że nawet podczas montażu znaków drogowych w przestrzeni po wyburzonej kamienicy na placu Wolności, ludzie sądzili, że to jest oficjalna historia. Do głowy by im nie przyszło, że ktoś mógłby tam coś prywatnie robić. Nikt nie był przyzwyczajony do działania bez zezwoleń ze strony władzy. Nawet policja pilnowała tej instalacji przez trzy dni jej trwania, ponieważ uważano, że to jest wystawa znaków drogowych, która ma ludzi nauczać porządku. Nie wiedzieli, że to jest jakaś nowa forma sztuki. Całe tłumy przyszły na otwarcie, zarówno zaproszone osoby, ale także i przechodnie, którzy się tam przypadkowo znaleźli, ponieważ to było centrum Łodzi. Pamiętam, jak podczas montażu instalacji, przy znaku „Palenie wzbronione” przechodziło dwóch chłopaków, palili papierosa i jeden mówi: „Stary, zobacz, zgaś papierosa!” (śmiech). Po prostu ludzie nie sądzili, że to jest sztuka, myśleli, że to jest jakieś konkretne odniesienie władzy. Na takiej zasadzie istniała rzeczywistość i dlatego było to odczytywane jako coś całkowicie do przyjęcia”.
EWA PARTUM W ROZMOWIE Z MAGDĄ GRABOWSKĄ
W 1971 roku Ewa Partum zrealizowała na Placu Wolności w Łodzi instalację „Legalność przestrzeni”. Była to pierwsza w Polsce tak nowoczesna praca połączona z happeningiem, której akcja artystyczna działa się w otwartej przestrzeni miasta. Siłą tego artystycznego wydarzenia był jego silny związek znaczeniowy z otoczeniem, w którym zostało zainstalowane, oraz zauważalne konotacje i komentarz odautorski do realiów życia społeczno- politycznego Polski lat 70. Gęsto rozstawione między kamienicami na Placu „Wolności” różnego rodzaju znaki drogowe nakazu i zakazu, w tym zaprojektowane specjalnie do tej instalacji znaki z hasłami takimi jak: „Konsumpcja wzbroniona” czy „Zabrania się pozwalać”. Już w samym swoim pomyśle jawiły się nie tylko jako artystyczna prowokacja, ale dość ostrym jak na owe czasy wypunktowaniem absurdów rzeczywistości. Niektóre z tych tekstów funkcjonują i nie straciły na aktualności do dziś, np. „Zabrania się zabraniać” lub „Wszystko wzbronione”. Oprócz stojących znaków opresyjny charakter przestrzeni publicznej wzmagał głos z megafonu, który wyczytywał wypisane na znakach nakazy i zakazy. Wystawa na Placu Wolności trwała 3 dni. Oczywiście, jak nic wtedy, nie mogła się odbyć bez nadzoru ze strony władz. Opis tego wydarzenia przedstawiła w monograficznej publikacji poświęconej Ewie Partum Angelika Stepken: „Na otwarcie wystawy, która trwała tylko trzy dni, zostały rozesłane zaproszenia. Ponieważ znaki drogowe były oficjalnie wypożyczone z wydziału komunikacji, przez cały czas pilnuje ich milicja. Własnym sumptem Ewa Partum publikuje 150 egzemplarzy katalogu. Instalacja ta nie wzbudza zainteresowania środowiska artystycznego. W telewizyjnym programie Pegaz ukazał się reportaż z akcji, a w komentarzu porównano Ewę Partum do hiszpańskiego surrealisty Salwadora Dalego, «ponieważ jej praca jest równie szalona»”. (w: Ewa Partum 1965-2001, katalog wystawy, Karlsruhe: Badischer Kunstverein-Warszawa: Muzeum Narodowe, 2001) O sensie i paradoksie „Legalności przestrzeni” pisał w swoim opracowaniu o polskiej awangardzie lat 70. Łukasz Ronduda: „Przestrzeń ta, zabraniając wszystkiego, paradoksalnie zwalniała jej użytkownika z konieczności jakichkolwiek działań, w tym ‚zabraniania’. Stała się w ten sposób wizualną metaforą postulatu zawieszenia czynności i gestów wymaganych w rzeczywistym funkcjonowaniu miasta. W przewrotny i represyjny sposób unieruchamiała widza, zmuszając go do bezinteresowności. ‚Sytuacja ta służy jedynie do pozostawienia wolnego miejsca, którego nie należy wypełniać możliwym doświadczeniem ani konsumpcją - wyjaśniała artystka”. (Łukasz Ronduda, Sztuka Polska lat 70. Awangarda, CSW Zamek Ujazdowski, Warszawa 2009, s. 142) „Legalność przestrzeni” jako dzieło artystyczne weszło do kanonu prac związanych z twórczym wykorzystaniem przestrzeni publicznej. Praca oferowana na aukcji jest fotografią dokumentującą wydarzenie z 1971 roku, która funkcjonuje fragment ówczesnej pracy. Dzieło jest prezentowane na wystawach i znajduje się w kolekcjach muzealnych. Odbitka z katalogu aukcji pochodzi z 1997 roku.

Autorka wielu instalacji i akcji w przestrzeni publicznej, performerka, twórczyni filmów i fotografii. Tworzy poezję wizualną, konceptualną. Jako jedna z pierwszych w Polsce zaczęła się zajmować sztuką konceptualną, np.: instalacja "Obecność/Nieobecność" (Sopot, 1965), "Legalność przestrzeni" (Łódź, 1971), "Śniadanie na trawie wg E. Maneta" (Biennale Form Przestrzennych Zjazd Marzycieli Elbląg, 1971). Jej twórczość odegrała w Polsce prekursorską rolę w dziedzinie sztuki konceptualnej, body-artu, sztuki feministycznej i sztuki krytycznej. W latach 70. XX w. prowadziła w Łodzi autorską galerię "Adres" zajmująca się sztuką konceptualną. Brała udział w wielu międzynarodowych wystawach. Jej najbardziej znanym cyklem fotograficznym jest "Samoidentyfikacja" z 1980 roku. Prace Ewy Partum znajdują się m.in. w kolekcji Museum of Modern Art / MoMA / New York, TATE Modern w Londynie, a także w zbiorach muzealnych w Berlinie, Łodzi, Muzeum Narodowym i Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, Wrocławiu i wielu innych. Jej prace są częścią zbiorów Kolekcji VERBUND Feministyczna Awangarda w Wiedniu.

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.

229
Ewa PARTUM (ur. 1945)

"Legalność przestrzeni", 1971/1997

lambda/laminat matowy, płyta aluminiowa, 40 x 60 cm
sygnowany i datowany p.d.: 'Ewa Partum 1971/1997'
inny egzemplarz pracy w kolekcji:
- Muzeum Narodowe w Warszawie
- Muzeum Sztuki w Łodzi

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

„Za własne pieniądze wydrukowałam plakat, wymalowałam tablice itd. To było oczywiste. Przewiezienie znaków drogowych było za darmo. I dlaczego to się udało? Dlatego, że nawet podczas montażu znaków drogowych w przestrzeni po wyburzonej kamienicy na placu Wolności, ludzie sądzili, że to jest oficjalna historia. Do głowy by im nie przyszło, że ktoś mógłby tam coś prywatnie robić. Nikt nie był przyzwyczajony do działania bez zezwoleń ze strony władzy. Nawet policja pilnowała tej instalacji przez trzy dni jej trwania, ponieważ uważano, że to jest wystawa znaków drogowych, która ma ludzi nauczać porządku. Nie wiedzieli, że to jest jakaś nowa forma sztuki. Całe tłumy przyszły na otwarcie, zarówno zaproszone osoby, ale także i przechodnie, którzy się tam przypadkowo znaleźli, ponieważ to było centrum Łodzi. Pamiętam, jak podczas montażu instalacji, przy znaku „Palenie wzbronione” przechodziło dwóch chłopaków, palili papierosa i jeden mówi: „Stary, zobacz, zgaś papierosa!” (śmiech). Po prostu ludzie nie sądzili, że to jest sztuka, myśleli, że to jest jakieś konkretne odniesienie władzy. Na takiej zasadzie istniała rzeczywistość i dlatego było to odczytywane jako coś całkowicie do przyjęcia”.
EWA PARTUM W ROZMOWIE Z MAGDĄ GRABOWSKĄ
W 1971 roku Ewa Partum zrealizowała na Placu Wolności w Łodzi instalację „Legalność przestrzeni”. Była to pierwsza w Polsce tak nowoczesna praca połączona z happeningiem, której akcja artystyczna działa się w otwartej przestrzeni miasta. Siłą tego artystycznego wydarzenia był jego silny związek znaczeniowy z otoczeniem, w którym zostało zainstalowane, oraz zauważalne konotacje i komentarz odautorski do realiów życia społeczno- politycznego Polski lat 70. Gęsto rozstawione między kamienicami na Placu „Wolności” różnego rodzaju znaki drogowe nakazu i zakazu, w tym zaprojektowane specjalnie do tej instalacji znaki z hasłami takimi jak: „Konsumpcja wzbroniona” czy „Zabrania się pozwalać”. Już w samym swoim pomyśle jawiły się nie tylko jako artystyczna prowokacja, ale dość ostrym jak na owe czasy wypunktowaniem absurdów rzeczywistości. Niektóre z tych tekstów funkcjonują i nie straciły na aktualności do dziś, np. „Zabrania się zabraniać” lub „Wszystko wzbronione”. Oprócz stojących znaków opresyjny charakter przestrzeni publicznej wzmagał głos z megafonu, który wyczytywał wypisane na znakach nakazy i zakazy. Wystawa na Placu Wolności trwała 3 dni. Oczywiście, jak nic wtedy, nie mogła się odbyć bez nadzoru ze strony władz. Opis tego wydarzenia przedstawiła w monograficznej publikacji poświęconej Ewie Partum Angelika Stepken: „Na otwarcie wystawy, która trwała tylko trzy dni, zostały rozesłane zaproszenia. Ponieważ znaki drogowe były oficjalnie wypożyczone z wydziału komunikacji, przez cały czas pilnuje ich milicja. Własnym sumptem Ewa Partum publikuje 150 egzemplarzy katalogu. Instalacja ta nie wzbudza zainteresowania środowiska artystycznego. W telewizyjnym programie Pegaz ukazał się reportaż z akcji, a w komentarzu porównano Ewę Partum do hiszpańskiego surrealisty Salwadora Dalego, «ponieważ jej praca jest równie szalona»”. (w: Ewa Partum 1965-2001, katalog wystawy, Karlsruhe: Badischer Kunstverein-Warszawa: Muzeum Narodowe, 2001) O sensie i paradoksie „Legalności przestrzeni” pisał w swoim opracowaniu o polskiej awangardzie lat 70. Łukasz Ronduda: „Przestrzeń ta, zabraniając wszystkiego, paradoksalnie zwalniała jej użytkownika z konieczności jakichkolwiek działań, w tym ‚zabraniania’. Stała się w ten sposób wizualną metaforą postulatu zawieszenia czynności i gestów wymaganych w rzeczywistym funkcjonowaniu miasta. W przewrotny i represyjny sposób unieruchamiała widza, zmuszając go do bezinteresowności. ‚Sytuacja ta służy jedynie do pozostawienia wolnego miejsca, którego nie należy wypełniać możliwym doświadczeniem ani konsumpcją - wyjaśniała artystka”. (Łukasz Ronduda, Sztuka Polska lat 70. Awangarda, CSW Zamek Ujazdowski, Warszawa 2009, s. 142) „Legalność przestrzeni” jako dzieło artystyczne weszło do kanonu prac związanych z twórczym wykorzystaniem przestrzeni publicznej. Praca oferowana na aukcji jest fotografią dokumentującą wydarzenie z 1971 roku, która funkcjonuje fragment ówczesnej pracy. Dzieło jest prezentowane na wystawach i znajduje się w kolekcjach muzealnych. Odbitka z katalogu aukcji pochodzi z 1997 roku.

Autorka wielu instalacji i akcji w przestrzeni publicznej, performerka, twórczyni filmów i fotografii. Tworzy poezję wizualną, konceptualną. Jako jedna z pierwszych w Polsce zaczęła się zajmować sztuką konceptualną, np.: instalacja "Obecność/Nieobecność" (Sopot, 1965), "Legalność przestrzeni" (Łódź, 1971), "Śniadanie na trawie wg E. Maneta" (Biennale Form Przestrzennych Zjazd Marzycieli Elbląg, 1971). Jej twórczość odegrała w Polsce prekursorską rolę w dziedzinie sztuki konceptualnej, body-artu, sztuki feministycznej i sztuki krytycznej. W latach 70. XX w. prowadziła w Łodzi autorską galerię "Adres" zajmująca się sztuką konceptualną. Brała udział w wielu międzynarodowych wystawach. Jej najbardziej znanym cyklem fotograficznym jest "Samoidentyfikacja" z 1980 roku. Prace Ewy Partum znajdują się m.in. w kolekcji Museum of Modern Art / MoMA / New York, TATE Modern w Londynie, a także w zbiorach muzealnych w Berlinie, Łodzi, Muzeum Narodowym i Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, Wrocławiu i wielu innych. Jej prace są częścią zbiorów Kolekcji VERBUND Feministyczna Awangarda w Wiedniu.

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.