W latach 1940-1942 studiował w Szkole Przemysłu Artystycznego pod kierunkiem Ludwika Wojtyczko, Józefa Mehoffera i Andrzeja Jurkiewicza. W okresie 1942-1945 założył z kolegami grupę samokształceniową, do której należeli Andrzej Cybulski, Wojciech Hass, Bronisław Pawlik i Bolesław Kamykowski. W 1945 r. został przyjęty na drugi rok do krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Tam uczyli go profesorowie Wojciech Weiss, Eugeniusz Eibisch i Ludwik Gradowski. Ukończywszy studia w 1948 r. pełnił funkcję asystenta w pracowni Eibischa, a także w pracowni projektowania graficznego Gradowskiego. Od 1972 r. prowadził własną pracownię na Wydziale Malarstwa. Przeszedłszy wszystkie etapy akademickiej kariery został w 1986 r. mianowany profesorem zwyczajnym. Brał udział w wielu ekspozycjach krajowych i zagranicznych. Pierwszą wystawę indywidualną miał w 1959 r. w Galerii ZPAP w Krakowie. Potem prezentował swą twórczość w Krakowie (1964, 1988, 1990), Warszawie (1974, 1990), Londynie (1991) i Paryżu (1992). Jego malarstwo zostało ukształtowane zgodnie z tradycją nauczania krakowskiej akademii w atmosferze podziwu dla koloryzmu, sztuki Cézanne`a, Bonnarda i Weissa. W repertuarze tematycznym artysty przeważały martwe natury, pejzaże i sceny w ogrodach. We wczesnej fazie twórczości najważniejsze stały się dlań wartości kolorystyczne i luministyczne obrazu. Później dążył do autonomizacji plamy barwnej, do nadania jej szczególnej intensywności, nie przekraczając jednak granic przedmiotowości i nie tracąc bliskiego kontaktu z naturą. Oferowana praca to niezwykłej urody martwa natura, której centralnym motywem jest bukiet smukłych róż w wazonie. Łamliwy rysunek pędów i poszarpany kontur liści odcina się ostro od fakturalnie bogatej płaszczyzny ściany pulsującej tonami różów, zieleni i żółcieni podporządkowanych świetlistej bieli. Dekoracyjne walory kompozycji podnosi karminowy obrus; wśród jego drobnych deseni nikną rozłożone z rozmysłem na stole owoce. Pejzaż widoczny przez ucięte ramą kadru okno przeobraża się natomiast w wielobarwną tkankę malarską, abstrakcyjną, autonomiczną, emanującą wewnętrzne światło; może jest to fragmentarycznie ujęty obraz, aluzyjny pejzaż przypominający gobelin wkomponowany w obraz oglądany przez nas, obraz w obrazie?

29
Jan SZANCENBACH (1928 Kraków - 1998 Kraków)

Kwiaty

olej, płótno, 85 x 75,2
sygn. p. d.: Szancenbach; na rewersie napis: "JAN SZANCENBACH / KWIATY

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

W latach 1940-1942 studiował w Szkole Przemysłu Artystycznego pod kierunkiem Ludwika Wojtyczko, Józefa Mehoffera i Andrzeja Jurkiewicza. W okresie 1942-1945 założył z kolegami grupę samokształceniową, do której należeli Andrzej Cybulski, Wojciech Hass, Bronisław Pawlik i Bolesław Kamykowski. W 1945 r. został przyjęty na drugi rok do krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Tam uczyli go profesorowie Wojciech Weiss, Eugeniusz Eibisch i Ludwik Gradowski. Ukończywszy studia w 1948 r. pełnił funkcję asystenta w pracowni Eibischa, a także w pracowni projektowania graficznego Gradowskiego. Od 1972 r. prowadził własną pracownię na Wydziale Malarstwa. Przeszedłszy wszystkie etapy akademickiej kariery został w 1986 r. mianowany profesorem zwyczajnym. Brał udział w wielu ekspozycjach krajowych i zagranicznych. Pierwszą wystawę indywidualną miał w 1959 r. w Galerii ZPAP w Krakowie. Potem prezentował swą twórczość w Krakowie (1964, 1988, 1990), Warszawie (1974, 1990), Londynie (1991) i Paryżu (1992). Jego malarstwo zostało ukształtowane zgodnie z tradycją nauczania krakowskiej akademii w atmosferze podziwu dla koloryzmu, sztuki Cézanne`a, Bonnarda i Weissa. W repertuarze tematycznym artysty przeważały martwe natury, pejzaże i sceny w ogrodach. We wczesnej fazie twórczości najważniejsze stały się dlań wartości kolorystyczne i luministyczne obrazu. Później dążył do autonomizacji plamy barwnej, do nadania jej szczególnej intensywności, nie przekraczając jednak granic przedmiotowości i nie tracąc bliskiego kontaktu z naturą. Oferowana praca to niezwykłej urody martwa natura, której centralnym motywem jest bukiet smukłych róż w wazonie. Łamliwy rysunek pędów i poszarpany kontur liści odcina się ostro od fakturalnie bogatej płaszczyzny ściany pulsującej tonami różów, zieleni i żółcieni podporządkowanych świetlistej bieli. Dekoracyjne walory kompozycji podnosi karminowy obrus; wśród jego drobnych deseni nikną rozłożone z rozmysłem na stole owoce. Pejzaż widoczny przez ucięte ramą kadru okno przeobraża się natomiast w wielobarwną tkankę malarską, abstrakcyjną, autonomiczną, emanującą wewnętrzne światło; może jest to fragmentarycznie ujęty obraz, aluzyjny pejzaż przypominający gobelin wkomponowany w obraz oglądany przez nas, obraz w obrazie?