"Szlachetny metal cyzelowany z jubilerską wręcz precyzją i ledwie obrobione drewno, pieczołowicie komponowane rzeźby i surowe ready mades złączone nonszalanckim kaprysem artysty w antropomorficzne kształty, collages i przedziwne niby-maszyny o niejasnym przeznaczeniu, obiekty różne, zatem i rządzące się z pozoru odmiennymi prawami. A jednak w ich odległych sobie formach, ich materiale i metodzie tworzenia rozpoznajemy bezbłędnie autorstwo Krzysztofa Kędzierskiego. Jego rękę i myśl, bądź raczej przeciwnie - jego myśl i posłuszną jej rękę, bowiem to właśnie myśl, stosunek do rzeczywistości i siebie samego tym samym decyduje o wymowie dzieła. Oraz - choć może wydawać się to dziwne - pewna wspólna im estetyka, pewne wszechogarniające dążenie do piękna w jego elementarnej postaci, zawartej w porządku myśli właśnie, bo czyż sztuka nie jest w swej najgłębszej istocie porządkiem myśli i uczuć ujętym w stosowną do ich wyrażenia formę? Łączy je również szacunek dla tworzywa niezależnie od tego, czy będzie nim metal, drewno, szkło, czy choćby zwykły papier. (...) Bo Kędzierski potrafi jakimś diabelskim zaklęciem połączyć gorzką niekiedy prawdę z ironią i zwyczajnym męskim żartem. W sztuce i rozmowie, w której na pytanie: `czemu odchodzisz niekiedy od jakże pięknego metalu?` - odpowiedział (w eufemistycznej transkrypcji) `tak sobie w kość daję mosiądzem, że muszę czasami odreagować`. Może to prawda, bo u Kędzierskiego wszystko jest możliwe, zwłaszcza zaś trafność spostrzeżeń i dystans (...). Również wobec siebie. Owa specyficzna perspektywa więc, z której widzi się więcej i ostrzej, i z której dostrzega się proste nieraz, lecz niezauważone przez innych prawdy i prawidłowości naszego bytowania, i mechanizmy naszego działania oraz prawdziwe przyczyny ocen. (...) Bo artysta wszystko, każdy najbanalniejszy nawet przedmiot potrafi przenieść w sferę sacrum. Tę sferę, której nam bardzo w naszym życiu brakuje. Może coraz bardziej nawet".
(Jerzy Madeyski, [w:] Pars pro toto Krzysztof Kędzierski, assamblage, rzeźba, katalog wystawy, [red.] Lucyna Starczewska, Kraków 2013, s. nlb.)

Artysta uzyskał dyplom ASP w Krakowie na Wydziale Rzeźby w pracowni prof. Jerzego Bandury w 1965 roku. Wziął udział w ponad 500 wystawach okręgowych, ogólnopolskich i zagranicznych. Od 1969 pracował na macierzystej uczelni, na Wydziale Architektury Wnętrz. Przez dwie kadencje pełnił funkcję dziekana wydziału, był kierownikiem Katedry Kształcenia Ogólnoplastycznego, w której prowadził Pracownię Rzeźby. Reprezentował uczelnię w Radzie Wyższego Szkolnictwa Artystycznego. Autor licznych rzeźb, małych form rzeźbiarskich i medali. Tak o jego twórczości pisał przyjaciel-rzeźbiarz Józef Marek: "W bogatej twórczości Krzysztofa Kędzierskiego, poza medalierską, dominują kompozycje przestrzenne, złożone z przedmiotów materialnych, którym autor przypisuje znaczenia symboliczne, współtworząc w systemie skojarzeń - poetycką, niejednokrotnie romantyczną więź z rzeczywistością dzieła, którego istota tkwi korzeniami w rzeźbie".

45
Krzysztof KĘDZIERSKI (ur. 1940r.)

Kompozycja z rogiem

asamblaż, technika własna, 101 x 20 cm
sygnowany z przodu na autorskiej plakiecie: `KRZYSZTOF KĘDZIERSKI`

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

"Szlachetny metal cyzelowany z jubilerską wręcz precyzją i ledwie obrobione drewno, pieczołowicie komponowane rzeźby i surowe ready mades złączone nonszalanckim kaprysem artysty w antropomorficzne kształty, collages i przedziwne niby-maszyny o niejasnym przeznaczeniu, obiekty różne, zatem i rządzące się z pozoru odmiennymi prawami. A jednak w ich odległych sobie formach, ich materiale i metodzie tworzenia rozpoznajemy bezbłędnie autorstwo Krzysztofa Kędzierskiego. Jego rękę i myśl, bądź raczej przeciwnie - jego myśl i posłuszną jej rękę, bowiem to właśnie myśl, stosunek do rzeczywistości i siebie samego tym samym decyduje o wymowie dzieła. Oraz - choć może wydawać się to dziwne - pewna wspólna im estetyka, pewne wszechogarniające dążenie do piękna w jego elementarnej postaci, zawartej w porządku myśli właśnie, bo czyż sztuka nie jest w swej najgłębszej istocie porządkiem myśli i uczuć ujętym w stosowną do ich wyrażenia formę? Łączy je również szacunek dla tworzywa niezależnie od tego, czy będzie nim metal, drewno, szkło, czy choćby zwykły papier. (...) Bo Kędzierski potrafi jakimś diabelskim zaklęciem połączyć gorzką niekiedy prawdę z ironią i zwyczajnym męskim żartem. W sztuce i rozmowie, w której na pytanie: `czemu odchodzisz niekiedy od jakże pięknego metalu?` - odpowiedział (w eufemistycznej transkrypcji) `tak sobie w kość daję mosiądzem, że muszę czasami odreagować`. Może to prawda, bo u Kędzierskiego wszystko jest możliwe, zwłaszcza zaś trafność spostrzeżeń i dystans (...). Również wobec siebie. Owa specyficzna perspektywa więc, z której widzi się więcej i ostrzej, i z której dostrzega się proste nieraz, lecz niezauważone przez innych prawdy i prawidłowości naszego bytowania, i mechanizmy naszego działania oraz prawdziwe przyczyny ocen. (...) Bo artysta wszystko, każdy najbanalniejszy nawet przedmiot potrafi przenieść w sferę sacrum. Tę sferę, której nam bardzo w naszym życiu brakuje. Może coraz bardziej nawet".
(Jerzy Madeyski, [w:] Pars pro toto Krzysztof Kędzierski, assamblage, rzeźba, katalog wystawy, [red.] Lucyna Starczewska, Kraków 2013, s. nlb.)

Artysta uzyskał dyplom ASP w Krakowie na Wydziale Rzeźby w pracowni prof. Jerzego Bandury w 1965 roku. Wziął udział w ponad 500 wystawach okręgowych, ogólnopolskich i zagranicznych. Od 1969 pracował na macierzystej uczelni, na Wydziale Architektury Wnętrz. Przez dwie kadencje pełnił funkcję dziekana wydziału, był kierownikiem Katedry Kształcenia Ogólnoplastycznego, w której prowadził Pracownię Rzeźby. Reprezentował uczelnię w Radzie Wyższego Szkolnictwa Artystycznego. Autor licznych rzeźb, małych form rzeźbiarskich i medali. Tak o jego twórczości pisał przyjaciel-rzeźbiarz Józef Marek: "W bogatej twórczości Krzysztofa Kędzierskiego, poza medalierską, dominują kompozycje przestrzenne, złożone z przedmiotów materialnych, którym autor przypisuje znaczenia symboliczne, współtworząc w systemie skojarzeń - poetycką, niejednokrotnie romantyczną więź z rzeczywistością dzieła, którego istota tkwi korzeniami w rzeźbie".