„W naszym domu zawsze było dużo książek o sztuce. Wśród nich nie było ani jednej z pracami Bacona. Jeśli był czy jest jakiś związek między tymi dwoma artystami – Baconem i Pągowską – to raczej bardziej spirytualnie telepatyczny niż taki typowo inspirujący”. – FILIP PĄGOWSKI

Relacja Teresy Pągowskiej do zjawiska tzw. nowej figuracji podejmowana była wielokrotnie przez licznych badaczy i akademików. Zazwyczaj dochodzono do zbliżonych konkluzji: mimo pozornych podobieństw, sztuka Pągowskiej pozostaje osobna, oparta na lokalnej tradycji oraz własnych, indywidualnych przeżyciach artystki, paralelna, choć nieobojętna wobec zachodnich tendencji. Jak notował końcem lat 70. Aleksander Wojciechowski: „mimo zainteresowań tzw. nową figuracją, wspólną dla wymienionych tu artystów (Francisa Bacona, Karela Appela, Richarda Diebenkorna, Nathana Oliviery, Jamesa McGarrella), nieco inny jest rodowód sztuki polskiej malarki. Prócz niewątpliwych związków ze zbliżonymi poszukiwaniami prowadzonymi na Zachodzie, Pągowska wyciągnęła wnioski z nauk wybitnego kolorysty i pedagoga Piotra Potworowskiego. Posługując się kontrastem form i zestawień barwnych, dążąc do dramatyzowania kompozycji, do operowania widmowymi postaciami o płaszczyznowej sylwecie, w dziełach swych kolorowi przyznawała Pągowska nadrzędną funkcję – działającemu sugestywnie kolorowi emocjonalnemu.” (Aleksander Wojciechowski, Polskie malarstwo współczesne: kierunki – programy – dzieła, Warszawa 1977, s. 84).

Podobnie Krzysztof Lipka w opracowaniu twórczości Pągowskiej pisał, iż mimo licznych podobieństw i zbieżności pomiędzy wieloma dziełami polskiej artystki a ówczesnymi światowymi tendencjami i mimo faktu, że „spośród wszystkich polskich malarzy tamtych lat właśnie twórczość Pągowskiej do nowej figuracji zdaje się zbliżać najbardziej, (…) mamy tu po prostu do czynienia z typową paralelą pewnych postaw wobec realizmu, którego z dawna usankcjonowana postać właśnie wydawała się ulegać wyczerpaniu” [sic!]. Pewne znamiona jej stylu, jak rozczłonkowanie, dynamiczna fragmentaryzacja postaci – zdają się nawet, wedle badacza, nieznacznie wyprzedzać czasowo pojawienie się tego nurtu na Zachodzie. „Jej skłonność do klasycznego pojmowania malarstwa nie pozwalała raczej na poważniejszą penetrację modnych poszukiwań i zachodnich odkryć, nie leżało to w charakterze jej twórczego temperamentu. (…) Jeżeli wyróżnikiem nowej figuracji była skłonność do uczuciowej przesady, do konwulsyjnej, okrutnej, tragicznej czy ośmieszającej interpretacji sylwetki ludzkiej, to żadnego z tych określeń nie można zastosować do wizerunków człowieka na obrazach Pągowskiej. Jeżeli bowiem nawet mamy u niej do czynienia z pewną dokumentacją ludzkiej niezręczności czy bezradności, to zawsze jest ona prowadzona z sympatią, akceptacją i osobistym ciepłem ze strony autorki” (Krzysztof Lipka, Przesypywanie czasu (o twórczości Teresy Pągowskiej), [w:] Teresa Pągowska. Przesypywanie czasu. Malarstwo 1962-2006, katalog wystawy indywidualnej, Warszawa 2008, s. 61- 67).
Zarówno w latach 70. jak i współcześnie zwracano uwagę na powiązanie artystki z tzw. szkołą sopocką – instytucją o wysokiej renomie, lecz uznawaną za dość konserwatywną – zdominowaną przez kolorystów kształcących rzesze artystów-plastyków urozmaicających swoimi tkaninami, scraffitami i malarstwem monumentalnym przestrzenie publiczne odbudowującego się z pożogi wojennej kraju, szkołą nieuczestniczącą niemal w kluczowych powojennych imprezach artystycznych takich jak warszawski Arsenał czy krakowskie Wystawy Sztuki Nowoczesnej – szkołą działającą koncyliacyjnie, nastawioną na kompromis, pozbawioną aspiracji awangardowych. W takim środowisku Pągowska (absolwentka PWSSP w Poznaniu w pracowni Wacława Taranczewskiego i Eustachego Wasilkowskiego) łatwo wybiła się na pierwszy plan. Jak pisze Aleksander Wojciechowski: „Około 1957-1958 r. obserwujemy częściowe odejście Pągowskiej od koloryzmu. (…) Zwróciła się znów ku postaci ludzkiej, lecz tym razem – w miejsce poprzednich układów dekoracyjnych – wprowadziła formy ekspresyjne, zbliżone do dynamicznego malarstwa nowej figuracji” (Aleksander Wojciechowski, Młode malarstwo polskie 1944-1974, Wrocław – Warszawa – Kraków – Gdańsk 1975, s. 97).
„W latach 60. malarstwo Pągowskiej zdominował motyw silnie zdeformowanej, traktowanej skrótowo ludzkiej figury, ukazywanej często w dynamicznych, tanecznych układach, w neutralnej, zbudowanej z barwnych plam przestrzeni. Od tej pory postać ludzka jest w jej malarstwie obecna jako anonimowa, zwarta, mocno określona sylweta, a twórczość artystki sytuowana jest w szeroko rozumianym obszarze nowej figuracji” – notuje z kolei Agnieszka Szewczyk w biogramie artystki (Teresa Pągowska. Przesypywanie czasu…, op. cit., s. 135). Warto pamiętać, że od 1963, po wystawie prac w paryskiej Galerie Charpentier, malarka dołączyła honorowo do grupy Réalités Nouvelles i Nouvelle École de Paris.

Przedstawienia postaci ludzkich na obrazach Pągowskiej oczywiście ewoluowały. Do najbardziej znanych jej cykli należą tworzone w latach 70. „Monochromaty”, w których kolor niezagruntowanego płótna utożsamiony został z odcieniem ciał postaci, zaś na zasadzie negatywu rozbudowywała artystka kontur oraz tło. Cykl ten przerodził się następnie w tworzone w drugiej połowie dekady „Figury Magiczne” o niezwykłej ekspresji i dynamice postaci związanych ze światem rozrywki, cyrku, muzyki jazzowej czy kabaretu.

W latach 90. z kolei artystka porzuciła większe formaty i motywy postaci ludzkich na rzecz kameralnych „portretów przedmiotów”, wpisanych zazwyczaj w format niewielkich rozmiarów kwadratu. Do najczęściej malowanych w tym okresie obiektów należały przedmioty wyizolowane z codziennego otoczenia artystki, takie jak klucze, butelki, kubki, pojedyncze owoce i warzywa, a także – a raczej przede wszystkim – ukochane zwierzęta: psy, koty, a nawet szczury. Nieraz są to stworzenia całkowicie fantastyczne, takie jak myszony czy zielone koty. W przeciwieństwie do malowanych przez Pągowską zdeformowanych i anonimowych postaci kobiet, jej zwierzęta mają indywidualną osobowość, co sugerują także tytuły. W prezentowanym tu przedstawieniu szczekającego, szorstkowłosego pieska fascynuje intuicyjność, z jaką Pągowska zaprezentowała zwierzę, którego kształt pozostaje bez problemu czytelny dla widza. Na jej obrazach zwierzęta przyjmują naturalne pozy, są bezpretensjonalne i poczciwe. Wraz z nimi do twórczości artystki wdarł się humor i lekkość.

Skończyła poznańską Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych – malarstwo i techniki ścienne pod kierunkiem Wacława Taranczewskiego i Eustachego Wasilkowskiego. W okresie studiów była asystentką Jacka Piaseckiego. W latach 1950-64 była pedagogiem w gdańskiej PWSSP, po czym przeniosła się do Warszawy. Po kilkuletniej przerwie kontynuowała pracę pedagogiczną: w latach 1971-73 w łódzkiej PWSSP (aktualnie ASP), a następnie przez wiele lat w akademii warszawskiej. W roku 1988 uzyskała tytuł profesora zwyczajnego. Artystka zawsze zdradzała nieprzeciętną wrażliwość kolorystyczną, rozwiniętą pod wpływem sztuki Piotra Potworowskiego. Skupiła się jednak na postaci ludzkiej. W latach 60. jej malarstwo zdominował motyw silnie zdeformowanej, traktowanej skrótowo, ludzkiej (głównie kobiecej) figury, ukazywanej często w nieoczekiwanych, dynamicznych, często tanecznych, układach. Od tamtej pory postać ludzka jest w tym malarstwie obecna jako pozbawiona rysów indywidualnych zwarta, mocna sylweta. Artystka chętnie operowała gwałtownymi spięciami sumarycznych kształtów oraz kontrastami plam jednolitego koloru. Przez tę umowność odbiera bohaterom jednoznaczny charakter.

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.

04
Teresa PĄGOWSKA (1929 Warszawa - 2007 Warszawa)

"Kobieta na sofie", 1989 r.

akryl/płótno, 130 x 100 cm
sygnowany l.d.: 'TP.'
sygnowany, datowany i opisany na odwrociu: 'TERESA PĄGOWSKA 89 | KOBIETA NA SOFIE | 150 X 100'

Zobacz katalog

DESA UNICUM

Sztuka Współczesna. Nowa Figuracja - Nowa Ekspresja

12.09.2019

19:00

Niesprzedane
Cena wywoławcza:
Estymacja: 130 000 - 180 000 zł
Opłaty dodatkowe: droit de suite



„W naszym domu zawsze było dużo książek o sztuce. Wśród nich nie było ani jednej z pracami Bacona. Jeśli był czy jest jakiś związek między tymi dwoma artystami – Baconem i Pągowską – to raczej bardziej spirytualnie telepatyczny niż taki typowo inspirujący”. – FILIP PĄGOWSKI

Relacja Teresy Pągowskiej do zjawiska tzw. nowej figuracji podejmowana była wielokrotnie przez licznych badaczy i akademików. Zazwyczaj dochodzono do zbliżonych konkluzji: mimo pozornych podobieństw, sztuka Pągowskiej pozostaje osobna, oparta na lokalnej tradycji oraz własnych, indywidualnych przeżyciach artystki, paralelna, choć nieobojętna wobec zachodnich tendencji. Jak notował końcem lat 70. Aleksander Wojciechowski: „mimo zainteresowań tzw. nową figuracją, wspólną dla wymienionych tu artystów (Francisa Bacona, Karela Appela, Richarda Diebenkorna, Nathana Oliviery, Jamesa McGarrella), nieco inny jest rodowód sztuki polskiej malarki. Prócz niewątpliwych związków ze zbliżonymi poszukiwaniami prowadzonymi na Zachodzie, Pągowska wyciągnęła wnioski z nauk wybitnego kolorysty i pedagoga Piotra Potworowskiego. Posługując się kontrastem form i zestawień barwnych, dążąc do dramatyzowania kompozycji, do operowania widmowymi postaciami o płaszczyznowej sylwecie, w dziełach swych kolorowi przyznawała Pągowska nadrzędną funkcję – działającemu sugestywnie kolorowi emocjonalnemu.” (Aleksander Wojciechowski, Polskie malarstwo współczesne: kierunki – programy – dzieła, Warszawa 1977, s. 84).

Podobnie Krzysztof Lipka w opracowaniu twórczości Pągowskiej pisał, iż mimo licznych podobieństw i zbieżności pomiędzy wieloma dziełami polskiej artystki a ówczesnymi światowymi tendencjami i mimo faktu, że „spośród wszystkich polskich malarzy tamtych lat właśnie twórczość Pągowskiej do nowej figuracji zdaje się zbliżać najbardziej, (…) mamy tu po prostu do czynienia z typową paralelą pewnych postaw wobec realizmu, którego z dawna usankcjonowana postać właśnie wydawała się ulegać wyczerpaniu” [sic!]. Pewne znamiona jej stylu, jak rozczłonkowanie, dynamiczna fragmentaryzacja postaci – zdają się nawet, wedle badacza, nieznacznie wyprzedzać czasowo pojawienie się tego nurtu na Zachodzie. „Jej skłonność do klasycznego pojmowania malarstwa nie pozwalała raczej na poważniejszą penetrację modnych poszukiwań i zachodnich odkryć, nie leżało to w charakterze jej twórczego temperamentu. (…) Jeżeli wyróżnikiem nowej figuracji była skłonność do uczuciowej przesady, do konwulsyjnej, okrutnej, tragicznej czy ośmieszającej interpretacji sylwetki ludzkiej, to żadnego z tych określeń nie można zastosować do wizerunków człowieka na obrazach Pągowskiej. Jeżeli bowiem nawet mamy u niej do czynienia z pewną dokumentacją ludzkiej niezręczności czy bezradności, to zawsze jest ona prowadzona z sympatią, akceptacją i osobistym ciepłem ze strony autorki” (Krzysztof Lipka, Przesypywanie czasu (o twórczości Teresy Pągowskiej), [w:] Teresa Pągowska. Przesypywanie czasu. Malarstwo 1962-2006, katalog wystawy indywidualnej, Warszawa 2008, s. 61- 67).
Zarówno w latach 70. jak i współcześnie zwracano uwagę na powiązanie artystki z tzw. szkołą sopocką – instytucją o wysokiej renomie, lecz uznawaną za dość konserwatywną – zdominowaną przez kolorystów kształcących rzesze artystów-plastyków urozmaicających swoimi tkaninami, scraffitami i malarstwem monumentalnym przestrzenie publiczne odbudowującego się z pożogi wojennej kraju, szkołą nieuczestniczącą niemal w kluczowych powojennych imprezach artystycznych takich jak warszawski Arsenał czy krakowskie Wystawy Sztuki Nowoczesnej – szkołą działającą koncyliacyjnie, nastawioną na kompromis, pozbawioną aspiracji awangardowych. W takim środowisku Pągowska (absolwentka PWSSP w Poznaniu w pracowni Wacława Taranczewskiego i Eustachego Wasilkowskiego) łatwo wybiła się na pierwszy plan. Jak pisze Aleksander Wojciechowski: „Około 1957-1958 r. obserwujemy częściowe odejście Pągowskiej od koloryzmu. (…) Zwróciła się znów ku postaci ludzkiej, lecz tym razem – w miejsce poprzednich układów dekoracyjnych – wprowadziła formy ekspresyjne, zbliżone do dynamicznego malarstwa nowej figuracji” (Aleksander Wojciechowski, Młode malarstwo polskie 1944-1974, Wrocław – Warszawa – Kraków – Gdańsk 1975, s. 97).
„W latach 60. malarstwo Pągowskiej zdominował motyw silnie zdeformowanej, traktowanej skrótowo ludzkiej figury, ukazywanej często w dynamicznych, tanecznych układach, w neutralnej, zbudowanej z barwnych plam przestrzeni. Od tej pory postać ludzka jest w jej malarstwie obecna jako anonimowa, zwarta, mocno określona sylweta, a twórczość artystki sytuowana jest w szeroko rozumianym obszarze nowej figuracji” – notuje z kolei Agnieszka Szewczyk w biogramie artystki (Teresa Pągowska. Przesypywanie czasu…, op. cit., s. 135). Warto pamiętać, że od 1963, po wystawie prac w paryskiej Galerie Charpentier, malarka dołączyła honorowo do grupy Réalités Nouvelles i Nouvelle École de Paris.

Przedstawienia postaci ludzkich na obrazach Pągowskiej oczywiście ewoluowały. Do najbardziej znanych jej cykli należą tworzone w latach 70. „Monochromaty”, w których kolor niezagruntowanego płótna utożsamiony został z odcieniem ciał postaci, zaś na zasadzie negatywu rozbudowywała artystka kontur oraz tło. Cykl ten przerodził się następnie w tworzone w drugiej połowie dekady „Figury Magiczne” o niezwykłej ekspresji i dynamice postaci związanych ze światem rozrywki, cyrku, muzyki jazzowej czy kabaretu.

W latach 90. z kolei artystka porzuciła większe formaty i motywy postaci ludzkich na rzecz kameralnych „portretów przedmiotów”, wpisanych zazwyczaj w format niewielkich rozmiarów kwadratu. Do najczęściej malowanych w tym okresie obiektów należały przedmioty wyizolowane z codziennego otoczenia artystki, takie jak klucze, butelki, kubki, pojedyncze owoce i warzywa, a także – a raczej przede wszystkim – ukochane zwierzęta: psy, koty, a nawet szczury. Nieraz są to stworzenia całkowicie fantastyczne, takie jak myszony czy zielone koty. W przeciwieństwie do malowanych przez Pągowską zdeformowanych i anonimowych postaci kobiet, jej zwierzęta mają indywidualną osobowość, co sugerują także tytuły. W prezentowanym tu przedstawieniu szczekającego, szorstkowłosego pieska fascynuje intuicyjność, z jaką Pągowska zaprezentowała zwierzę, którego kształt pozostaje bez problemu czytelny dla widza. Na jej obrazach zwierzęta przyjmują naturalne pozy, są bezpretensjonalne i poczciwe. Wraz z nimi do twórczości artystki wdarł się humor i lekkość.

Skończyła poznańską Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych – malarstwo i techniki ścienne pod kierunkiem Wacława Taranczewskiego i Eustachego Wasilkowskiego. W okresie studiów była asystentką Jacka Piaseckiego. W latach 1950-64 była pedagogiem w gdańskiej PWSSP, po czym przeniosła się do Warszawy. Po kilkuletniej przerwie kontynuowała pracę pedagogiczną: w latach 1971-73 w łódzkiej PWSSP (aktualnie ASP), a następnie przez wiele lat w akademii warszawskiej. W roku 1988 uzyskała tytuł profesora zwyczajnego. Artystka zawsze zdradzała nieprzeciętną wrażliwość kolorystyczną, rozwiniętą pod wpływem sztuki Piotra Potworowskiego. Skupiła się jednak na postaci ludzkiej. W latach 60. jej malarstwo zdominował motyw silnie zdeformowanej, traktowanej skrótowo, ludzkiej (głównie kobiecej) figury, ukazywanej często w nieoczekiwanych, dynamicznych, często tanecznych, układach. Od tamtej pory postać ludzka jest w tym malarstwie obecna jako pozbawiona rysów indywidualnych zwarta, mocna sylweta. Artystka chętnie operowała gwałtownymi spięciami sumarycznych kształtów oraz kontrastami plam jednolitego koloru. Przez tę umowność odbiera bohaterom jednoznaczny charakter.

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.