POCHODZENIE:
zakup bezpośrednio od artysty
kolekcja prywatna, Polska

LITERATURA:
Dwurnik. Spis prac malarskich, (red.) Pola Dwurnik, Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa 2001, wydane jako dodatek do katalogu wystawy „Edward Dwurnik. Malarstwo. Próba retrospektywy”, (08.09-07.10.2001), Cykl XV "Sportowcy", poz. 221, nr 1117, s. nlb.

Cykl zatytułowany „Sportowcy” jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych w twórczości Edwarda Dwurnika i obejmuje aż 274 prace, które artysta namalował w latach 1972-92. Wszystkie płótna oznaczone są numerami od 1 do 277, choć samemu Dwurnikowi zdarzało się zapomnieć, na którym z nich aktualnie zakończył pracę. Wynikająca z dużej ilości płócien sugestia przywodzi na myśl pewną kompulsywność, podkreśloną w samej kompozycji przez ciasny kadr oraz brudną paletę barw.
Obrazy z cyklu „Sportowcy” stanowią swoistą satyrę życia Polaka w czasach komunizmu. Są głosem pokolenia ludzi urodzonych w latach 40., niepamiętających już okresu międzywojnia oraz nieuczestniczących w wydarzeniach drugiej wojny światowej. Warto w tym miejscu przytoczyć samego Dwurnika, który o pracach z cyklu mówił następująco: „’Sportowcy’ to opowieść o losie Polaka na wsi i w mieście w czasach komunizmu, za żelazną kurtyną. Namalowałem jego codzienne życie; namalowałem jak rano wstawał, jechał do pracy, tam coś robił, jadł obiad w przerwie, wracał do domu, umawiał się z kumplami, palił papierosy, podrywał dziewczynę, pił, chorował, handlował, kombinował, jechał na wczasy. Po prostu tak biednie żył w tym polskim pejzażu. To jest o czasach nędzy socjalistycznej”. Sama nazwa cyklu nie wywodzi się od sportowej dyscypliny lecz od popularnych wówczas papierosów „Sportów”, które w owładniętym komuną kraju palili niemal wszyscy. Bohaterowie prac Dwurnika nie palą papierosów aż tak często, natomiast sportu nie uprawiają w zasadzie w ogóle. Zaledwie kilku pracom z cyklu można nadać sportowe konotacje. Jak wspominał Dwurnik, obrazy powstawały w towarzyszącym mu poczuciu pustki i odosobnienia. Początkowo nikogo nie interesowały. Kompozycje, równie zabawne, co złośliwe, już wkrótce miały stać się odbiciem minionej, lecz niezwykle mocno utrwalonej w świadomości kolejnych pokoleń historii codziennego życia w szarej, przewidywalnej komunistycznej Polsce.
Figury prezentowanych postaci nierzadko były przerośnięte, wykoślawione, wyraźnie zmęczone. Wybrzmiewały poczuciem beznadziei życia w ówczesnej Polsce, gdzie, jak twierdził artysta: „musieli przetrwać, więc właściwie byli wyczynowcami, byli jak sportowcy; przepychali się przez życie łokciami rozbijając innym nosy”. Bohaterowie spoglądają na widza wytrzeszczonymi oczami, często wprost, czasami spojrzenia skierowane są sugestywnie w bok. Są świadomi obecności obserwującego, wciągając go tym samym niejako w sportowe nawyki PRL-u. W „Sportowcach” Dwurnik często operował przybliżeniem na detal, niekoniecznie przyjemnie przyswajalnym. Pojawiały się zbliżenia na bolące zęby, wymiociny, literatki wypełnione wódką, sceny pełne agresji, dewiacji oraz społecznych nadużyć. Tytuły prac, jakie nadawał Dwurnik, rzadko miewają dosłowne znaczenie. Częstokroć wpisane w kompozycje, stanowią raczej didaskalia do prezentowanych scen. Rzadko mówią coś wprost. Raczej operują ironią oraz dalece posuniętym sarkazmem. Tematyka późniejszych „Sportowców” ulega wyraźnej zmianie. Związane jest to z bodaj najważniejszą cezurą cyklu, mianowicie stanem wojennym. Agresywne, przybrane w milicyjne mundury postaci nie uprawiają już sportowego życia. Zajęte są walką z systemem.
„Sportowcy” są zatem swojego rodzaju rejestracją dynamiki zachodzących przez ponad dwie dekady przemian oraz socjo-obyczajowej obserwacji samego Dwurnika, który z dużą dozą sarkazmu i złośliwości ujął na poły karykaturalnych, na poły komiksowych bohaterów zwykłej codzienności w komunistycznej Polsce. Dziś prace z cyklu rozproszone są pomiędzy kolekcje prywatne i muzealne zbiory

Studiował na wydziale malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, dyplom zdobył w pracowni prof. Eugeniusza Eibischa w 1970 roku. W 1966 roku stworzył najliczniejszy cykl jakim był "Podróże Autostopem". W latach 80. malarstwo Dwurnika stało się ekspresyjne i dramatyczne. W latach 90. tworzył kontynuację "Podróży Autostopem" czyli "Błękitne miasta", "Diagonalne", "Błękitne" i "Wyliczanka". Obecnie zajmuje się też sztuką abstrakcyjną. W 1981 roku otrzymał nagrodę im. Cypriana Kamila Norwida, w 1983 Nagrodę Kulturalną Solidarności oraz nagrodę Coutts and Co International Private Banking w Zurychu. Brał udział w Documenta 7 w Kassel w 1982, Nouvelle Biennale de Paris w 1985 i w XIX Biennale Sztuki w Sao Paulo w 1987.

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.

48
Edward DWURNIK (1943 Radzymin - 2018 Warszawa)

"Jeszcze nie strzelaj" z cyklu "Sportowcy", 1986-1997

olej/płótno, 146 x 114 cm
sygnowany, datowany i opisany u dołu: 'E. DWURNIK 1986-1997 | JESZCZE NIE STRZELAJ!!'
sygnowany, datowany i opisany na odwrociu: '1986 luty | - marzec - 1997 - | E. DWURNIK | >> Jeszcze nie strzelaj! << | c.d. | XV - 221 | 1117'

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

POCHODZENIE:
zakup bezpośrednio od artysty
kolekcja prywatna, Polska

LITERATURA:
Dwurnik. Spis prac malarskich, (red.) Pola Dwurnik, Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa 2001, wydane jako dodatek do katalogu wystawy „Edward Dwurnik. Malarstwo. Próba retrospektywy”, (08.09-07.10.2001), Cykl XV "Sportowcy", poz. 221, nr 1117, s. nlb.

Cykl zatytułowany „Sportowcy” jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych w twórczości Edwarda Dwurnika i obejmuje aż 274 prace, które artysta namalował w latach 1972-92. Wszystkie płótna oznaczone są numerami od 1 do 277, choć samemu Dwurnikowi zdarzało się zapomnieć, na którym z nich aktualnie zakończył pracę. Wynikająca z dużej ilości płócien sugestia przywodzi na myśl pewną kompulsywność, podkreśloną w samej kompozycji przez ciasny kadr oraz brudną paletę barw.
Obrazy z cyklu „Sportowcy” stanowią swoistą satyrę życia Polaka w czasach komunizmu. Są głosem pokolenia ludzi urodzonych w latach 40., niepamiętających już okresu międzywojnia oraz nieuczestniczących w wydarzeniach drugiej wojny światowej. Warto w tym miejscu przytoczyć samego Dwurnika, który o pracach z cyklu mówił następująco: „’Sportowcy’ to opowieść o losie Polaka na wsi i w mieście w czasach komunizmu, za żelazną kurtyną. Namalowałem jego codzienne życie; namalowałem jak rano wstawał, jechał do pracy, tam coś robił, jadł obiad w przerwie, wracał do domu, umawiał się z kumplami, palił papierosy, podrywał dziewczynę, pił, chorował, handlował, kombinował, jechał na wczasy. Po prostu tak biednie żył w tym polskim pejzażu. To jest o czasach nędzy socjalistycznej”. Sama nazwa cyklu nie wywodzi się od sportowej dyscypliny lecz od popularnych wówczas papierosów „Sportów”, które w owładniętym komuną kraju palili niemal wszyscy. Bohaterowie prac Dwurnika nie palą papierosów aż tak często, natomiast sportu nie uprawiają w zasadzie w ogóle. Zaledwie kilku pracom z cyklu można nadać sportowe konotacje. Jak wspominał Dwurnik, obrazy powstawały w towarzyszącym mu poczuciu pustki i odosobnienia. Początkowo nikogo nie interesowały. Kompozycje, równie zabawne, co złośliwe, już wkrótce miały stać się odbiciem minionej, lecz niezwykle mocno utrwalonej w świadomości kolejnych pokoleń historii codziennego życia w szarej, przewidywalnej komunistycznej Polsce.
Figury prezentowanych postaci nierzadko były przerośnięte, wykoślawione, wyraźnie zmęczone. Wybrzmiewały poczuciem beznadziei życia w ówczesnej Polsce, gdzie, jak twierdził artysta: „musieli przetrwać, więc właściwie byli wyczynowcami, byli jak sportowcy; przepychali się przez życie łokciami rozbijając innym nosy”. Bohaterowie spoglądają na widza wytrzeszczonymi oczami, często wprost, czasami spojrzenia skierowane są sugestywnie w bok. Są świadomi obecności obserwującego, wciągając go tym samym niejako w sportowe nawyki PRL-u. W „Sportowcach” Dwurnik często operował przybliżeniem na detal, niekoniecznie przyjemnie przyswajalnym. Pojawiały się zbliżenia na bolące zęby, wymiociny, literatki wypełnione wódką, sceny pełne agresji, dewiacji oraz społecznych nadużyć. Tytuły prac, jakie nadawał Dwurnik, rzadko miewają dosłowne znaczenie. Częstokroć wpisane w kompozycje, stanowią raczej didaskalia do prezentowanych scen. Rzadko mówią coś wprost. Raczej operują ironią oraz dalece posuniętym sarkazmem. Tematyka późniejszych „Sportowców” ulega wyraźnej zmianie. Związane jest to z bodaj najważniejszą cezurą cyklu, mianowicie stanem wojennym. Agresywne, przybrane w milicyjne mundury postaci nie uprawiają już sportowego życia. Zajęte są walką z systemem.
„Sportowcy” są zatem swojego rodzaju rejestracją dynamiki zachodzących przez ponad dwie dekady przemian oraz socjo-obyczajowej obserwacji samego Dwurnika, który z dużą dozą sarkazmu i złośliwości ujął na poły karykaturalnych, na poły komiksowych bohaterów zwykłej codzienności w komunistycznej Polsce. Dziś prace z cyklu rozproszone są pomiędzy kolekcje prywatne i muzealne zbiory

Studiował na wydziale malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, dyplom zdobył w pracowni prof. Eugeniusza Eibischa w 1970 roku. W 1966 roku stworzył najliczniejszy cykl jakim był "Podróże Autostopem". W latach 80. malarstwo Dwurnika stało się ekspresyjne i dramatyczne. W latach 90. tworzył kontynuację "Podróży Autostopem" czyli "Błękitne miasta", "Diagonalne", "Błękitne" i "Wyliczanka". Obecnie zajmuje się też sztuką abstrakcyjną. W 1981 roku otrzymał nagrodę im. Cypriana Kamila Norwida, w 1983 Nagrodę Kulturalną Solidarności oraz nagrodę Coutts and Co International Private Banking w Zurychu. Brał udział w Documenta 7 w Kassel w 1982, Nouvelle Biennale de Paris w 1985 i w XIX Biennale Sztuki w Sao Paulo w 1987.

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.