Jasio W., wystawiony na przełomie 1908/09 roku w Zachęcie razem z dwiema innymi kompozycjami Żelisławskiego: martwą naturą "Wino i owoce" i "Studium psychologicznym", to jeden z nielicznych znanych obrazów tego artysty. O Żelisławskim wiadomo bardzo niewiele. Artysta pochodził z Warszawy i tam kształcił się początkowo w szkole realnej. Studia malarskie rozpoczął w roku 1899 w Krakowie w pracowni Floriana Cynka - z powodu bliżej nieznanej choroby nie uczęszczał jednak na zajęcia systematycznie. Wiadomo, że odznaczał się jako student i w 1900 roku otrzymał brązowy medal. W latach 1900-03 kształcił się na krakowskiej Akademii pod okiem Józefa Mehoffera i Leona Wyczółkowskiego. Później, jeśli wierzyć reporterowi warszawskiej "Gazety Domowej", Żelisławski stał się modelowym młodopolskim artystą. Przeszedł przez fascynację sztuką Italii, chłopomanię, przybyszewszczyznę. Żył w biedzie. Po raz ostatni wystawiał w Zachęcie w 1914 roku. Juliusz Barandowski poetycko pisał o Żelisławskim w 1904 roku: "Uchylę rąbek zasłony poza drzwi pracowni malarskiej. Tajemnica jakaś strzeże ją przed gawiedzią kamienicznych dzieci. `Obojętność` oddziela od dojrzałych trzeźwych współmieszkańców. Gardzą dużym pokojem o wielkiem oknie, a więc zimnym - choć na niem pełno kwiatów - w zimie nawet. Gardzą `mieszkaniem`, z którego okna wieczorem nie błyśnie światło, nad którem zalega w nocy ciemność i pustka. (...) Aż tu raz mała Antka, co list tam zaniosła, wraca czerwona jak piwonia i gada: `Mamusiu, jakie tam śliczności! Ten chory pan siedzi sobie na kwiecistej łące, a na głowie tańcują mu wodnice i syreny`. (...) [Żelisławski:] Widzi pan, walka ze sobą najcięższa. Bo to jeszcze w domu, jak tylko coś w duszy zapłonie, chcą gasić, zalewać zimnemi strugami rozsądku. A to trudno; nie poradzi. Skończyłem gimnazjum realne i rysowałem u Gersona, potem w szkole rysunkowej. Ale parło w świat. Więc na Krymie jakiś czas koczowałem, a choć to przysłowie mówi: `gdzie Krym, a gdzie Rzym`, znalazłem się stamtąd w Rzymie, potem w Florencyi; blisko dwa lata. Co robiłem? Rysowałem w galerjach, z których inni uciekają, tak ich przygniata ogrom sztuki. Męczyłem się bardzo dużo, uczyłem się - Potem Kraków, blisko 3 lata. Prof. Cynk, Wyczółkowski, Axentowicz, kilka medali - rok na filozofji w Krakowie, wreszcie Bronowice, kolonia artystyczna chłopska...`. Dopowiadały reszty pyszne kolorowe typy ludowe, mniej lub więcej podmalowane, kilka nastrojowych krajobrazów, kilka plein airów, powyciąganych z kątów, aż rozjaśniły pracownię blaskami przechowanego z lata słońca. [Żelisławski:] `I męczę się teraz. Chciałbym... Niedługo poznam w Paryżu sztukę francuską, potem gdzieś tak zaszyć się w górach wśród pratypów ludowych... Pan patrzy na portrety? To dla wypoczynku... Oczywiście z jednych ram wygląda `ojciec`, z drugich `matka`, z trzecich `brat`; obole opłacone za przeprawę przez Styks na elizejskie pola sztuki, Letą nawodniane przez bogów... A dalej już kreacje duszy ucieleśnione w odnalezionych po drodze typach. Stylizowany portret `schorzałego pana (stróżki) siedzącego na łące ze zwodnicami` nad głową. Jakiż piękny! Tam zawodzą boginie sztuki nad głową zamyślonego ich czciciela! A to portret - typ panienki zawsze smutnej! Straciła matkę... Uważa pan i... Ach, niech pan na tamte nie patrzy (...)!" (Juliusz Barandowski, Z pracowni malarskiej Zygmunta Żelisławskiego, "Gazeta Domowa", 1904, nr 47, s. 658).

Zygmunt Żelisławski studiował malarstwo w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie w latach 1899-1903, u Leona Wyczółkowskiego, Floriana Cynka i Józefa Mehoffera.

51
Zygmunt ŻELISŁAWSKI (1877 Warszawa - po 1914)

Jasio W., 1908 r.

olej/płótno (dublowane), 66 x 45 cm
sygnowany i datowany p.d.: `Z. Żelisławski | 1908`
na odwrociu papierowa nalepka z opisem obrazu

WYSTAWIANY:
- V Wystawa doroczna, TZSP, Warszawa, grudzień 1908 - styczeń 1909
LITERATURA:
- katalog V Wystawy dorocznej, TZSP, Warszawa 1908, poz. 243

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

Jasio W., wystawiony na przełomie 1908/09 roku w Zachęcie razem z dwiema innymi kompozycjami Żelisławskiego: martwą naturą "Wino i owoce" i "Studium psychologicznym", to jeden z nielicznych znanych obrazów tego artysty. O Żelisławskim wiadomo bardzo niewiele. Artysta pochodził z Warszawy i tam kształcił się początkowo w szkole realnej. Studia malarskie rozpoczął w roku 1899 w Krakowie w pracowni Floriana Cynka - z powodu bliżej nieznanej choroby nie uczęszczał jednak na zajęcia systematycznie. Wiadomo, że odznaczał się jako student i w 1900 roku otrzymał brązowy medal. W latach 1900-03 kształcił się na krakowskiej Akademii pod okiem Józefa Mehoffera i Leona Wyczółkowskiego. Później, jeśli wierzyć reporterowi warszawskiej "Gazety Domowej", Żelisławski stał się modelowym młodopolskim artystą. Przeszedł przez fascynację sztuką Italii, chłopomanię, przybyszewszczyznę. Żył w biedzie. Po raz ostatni wystawiał w Zachęcie w 1914 roku. Juliusz Barandowski poetycko pisał o Żelisławskim w 1904 roku: "Uchylę rąbek zasłony poza drzwi pracowni malarskiej. Tajemnica jakaś strzeże ją przed gawiedzią kamienicznych dzieci. `Obojętność` oddziela od dojrzałych trzeźwych współmieszkańców. Gardzą dużym pokojem o wielkiem oknie, a więc zimnym - choć na niem pełno kwiatów - w zimie nawet. Gardzą `mieszkaniem`, z którego okna wieczorem nie błyśnie światło, nad którem zalega w nocy ciemność i pustka. (...) Aż tu raz mała Antka, co list tam zaniosła, wraca czerwona jak piwonia i gada: `Mamusiu, jakie tam śliczności! Ten chory pan siedzi sobie na kwiecistej łące, a na głowie tańcują mu wodnice i syreny`. (...) [Żelisławski:] Widzi pan, walka ze sobą najcięższa. Bo to jeszcze w domu, jak tylko coś w duszy zapłonie, chcą gasić, zalewać zimnemi strugami rozsądku. A to trudno; nie poradzi. Skończyłem gimnazjum realne i rysowałem u Gersona, potem w szkole rysunkowej. Ale parło w świat. Więc na Krymie jakiś czas koczowałem, a choć to przysłowie mówi: `gdzie Krym, a gdzie Rzym`, znalazłem się stamtąd w Rzymie, potem w Florencyi; blisko dwa lata. Co robiłem? Rysowałem w galerjach, z których inni uciekają, tak ich przygniata ogrom sztuki. Męczyłem się bardzo dużo, uczyłem się - Potem Kraków, blisko 3 lata. Prof. Cynk, Wyczółkowski, Axentowicz, kilka medali - rok na filozofji w Krakowie, wreszcie Bronowice, kolonia artystyczna chłopska...`. Dopowiadały reszty pyszne kolorowe typy ludowe, mniej lub więcej podmalowane, kilka nastrojowych krajobrazów, kilka plein airów, powyciąganych z kątów, aż rozjaśniły pracownię blaskami przechowanego z lata słońca. [Żelisławski:] `I męczę się teraz. Chciałbym... Niedługo poznam w Paryżu sztukę francuską, potem gdzieś tak zaszyć się w górach wśród pratypów ludowych... Pan patrzy na portrety? To dla wypoczynku... Oczywiście z jednych ram wygląda `ojciec`, z drugich `matka`, z trzecich `brat`; obole opłacone za przeprawę przez Styks na elizejskie pola sztuki, Letą nawodniane przez bogów... A dalej już kreacje duszy ucieleśnione w odnalezionych po drodze typach. Stylizowany portret `schorzałego pana (stróżki) siedzącego na łące ze zwodnicami` nad głową. Jakiż piękny! Tam zawodzą boginie sztuki nad głową zamyślonego ich czciciela! A to portret - typ panienki zawsze smutnej! Straciła matkę... Uważa pan i... Ach, niech pan na tamte nie patrzy (...)!" (Juliusz Barandowski, Z pracowni malarskiej Zygmunta Żelisławskiego, "Gazeta Domowa", 1904, nr 47, s. 658).

Zygmunt Żelisławski studiował malarstwo w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie w latach 1899-1903, u Leona Wyczółkowskiego, Floriana Cynka i Józefa Mehoffera.