Franciszek Żmurko był jednym z najbardziej znanych polskich malarzy przełomu XIX i XX wieku. Pozycję tę zawdzięczał tematyce prac, w której dominowały orient wraz z erotyzującymi wizerunkami kobiet, a także biegłemu warsztatowi malarskiemu. Już podczas edukacji w Monachium przyszły artysta nagradzany był za studia i szkice, a akademia z profesorem Aleksandrem Wagnerem i Carlem Theodorem von Pilotym na czele zdecydowała się na sfinansowanie Żmurce indywidualnej pracowni. Według XIX-wiecznych recenzentów talent miał go zaprowadzić "na szczyt artystycznego Parnasu, na którym Matejko z Siemiradzkim siedzą" ([cyt. za:] Dariusz Konstantynów, Kariera Franciszka Żmurki, [w:] Sława i zapomnienie. Studia z historii sztuki XVIII i XX wieku, s. 65). Podkreślano indywidualizm twórcy, pracowitość i zwrot ku tradycji dawnych mistrzów. Uznanie dla malarstwa artysty przełożyło się na sukces finansowy. XIX-wieczna prasa relacjonowała, że Żmurko sprzedać miał obraz "Śmierć Agrypiny" za ponad dwukrotnie większą kwotę (5 000 rubli), niż Jan Matejko swojego "Stańczyka". Również objazdowe wystawy stanowiły dla twórcy znaczne źródło dochodów. "Gwiazda betlejemska", pokazywana w kilku europejskich miastach, przyniosła artyście 30 000 rubli zysku.
Jednak najlepiej sprzedającym się rodzajem twórczości, którą parał się Żmurko, były wyzywające wizerunki kobiet. Wyidealizowane, roznegliżowane niewiasty rozsławiły imię artysty, szczególnie wśród męskiej części publiczności. Prasa z przełomu wieków podkreślała, że obowiązkowym elementem wystroju "męskiego gabinetu" są właśnie "główki" Franciszka Żmurki. Prezentowana "Hetera", to chyba najbardziej charakterystyczny dla twórczości malarza typ kobiecego portretu. Podobnych prac powstało więcej, o czym świadczą reprodukcje w przedwojennej prasie i na kartach pocztowych. Wiele z nich wystawiał i sprzedawał za pośrednictwem salonów Józefa Ungra i Aleksandra Krywulta, lecz ówcześni krytycy szybko zaczęli ubolewać, że Żmurko "gonitwę za ideałem zamienił na pogoń za groszem" (Głowy kokotek F. Żmurki na wystawie TZSP, "Przegląd Tygodniowy" 1885, nr 41, s. 513). W tym kontekście warto przywołać błazeński incydent, opisywany przez dziewiętnastowieczną prasę jako "przykre zajście". Artysta dotknięty nieprzychylnymi recenzjami Antoniego Sygietyńskiego, miał zacząć go prześladować "szeregiem brutalnych napaści". Należały do nich obelgi, wygrażanie kijem, a także wysłane przez Żmurkę listy "o treści jaknajnieprzyzwoitszej". Znajomi malarze, wskutek zachowania kolegi, zredagować mieli dokument potępiający takie postępowanie. Sprawa znalazła swoje rozwiązanie na jednej z warszawskich ulic, podczas przypadkowego spotkania obu panów, kiedy malarz został przez Sygietyńskiego "skarcony ręcznie". Krytyk "Przeglądu Tygodniowego" nie znalazł jednak usprawiedliwienia swojego zachowania. Po samym incydencie w prasie można było przeczytać, że zarówno Żmurko, jak i Sygietyński "stanęli na jednym nieomal poziomie, gdyż obaj odbiegli zbyt daleko od granic przyzwoitości, a co ważniejsza niż osobiste ich losy, to że przynieśli wstyd innym kołom literackim i artystycznym" (Nepawa, Przykre zajście między F. Żmurką i A. Sygietyńskim, "Kraj" 1888, nr 17, s. 11).

Franciszek Żmurko naukę rysunku i malarstwa rozpoczął u Franciszka Tepy we Lwowie, a kontynuował w latach 1874- 81 u Jana Matejki w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych oraz w Wiedniu, Rzymie i w monachijskiej Akademii u A. Wagnera (1878- 80). Po studiach, do roku 1882, mieszkał w Krakowie, później osiadł w Warszawie. Wiele podróżował- zwiedził Francję, Niemcy, Holandię, Petersburg. Prace artysty cieszyły się wielkim uznaniem krytyki i publiczności; brał udział w licznych wystawach w kraju (w Warszawie, Krakowie, Lwowie, Wilnie, Żytomierzu) i za granicą, m.in. we Francji, Niemczech, Holandii, Anglii, a także w Chicago i San Francisco. Malował akademickie kompozycje o tematyce antycznej, alegoryczno- symbolicznej, a niekiedy historycznej i religijnej oraz portrety.

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i naliczana jest degresywnie w zależności od kwoty wylicytowanej: do 100 000 złotych (włącznie) - w wysokości 18%, a powyżej 100 000 złotych - w wysokości 15%.

13
Franciszek ŻMURKO (1859-1910)

Hetera

olej/płótno, 79 x 100 cm
sygnowany p.d.: 'Fran Żmurko'

POCHODZENIE:
- dom aukcyjny Desa Unicum, 2004
LITERATURA:
- por. "Miesiąc Ilustrowany", R.1, 1912, nr 5, s. 415, (il.)

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

Franciszek Żmurko był jednym z najbardziej znanych polskich malarzy przełomu XIX i XX wieku. Pozycję tę zawdzięczał tematyce prac, w której dominowały orient wraz z erotyzującymi wizerunkami kobiet, a także biegłemu warsztatowi malarskiemu. Już podczas edukacji w Monachium przyszły artysta nagradzany był za studia i szkice, a akademia z profesorem Aleksandrem Wagnerem i Carlem Theodorem von Pilotym na czele zdecydowała się na sfinansowanie Żmurce indywidualnej pracowni. Według XIX-wiecznych recenzentów talent miał go zaprowadzić "na szczyt artystycznego Parnasu, na którym Matejko z Siemiradzkim siedzą" ([cyt. za:] Dariusz Konstantynów, Kariera Franciszka Żmurki, [w:] Sława i zapomnienie. Studia z historii sztuki XVIII i XX wieku, s. 65). Podkreślano indywidualizm twórcy, pracowitość i zwrot ku tradycji dawnych mistrzów. Uznanie dla malarstwa artysty przełożyło się na sukces finansowy. XIX-wieczna prasa relacjonowała, że Żmurko sprzedać miał obraz "Śmierć Agrypiny" za ponad dwukrotnie większą kwotę (5 000 rubli), niż Jan Matejko swojego "Stańczyka". Również objazdowe wystawy stanowiły dla twórcy znaczne źródło dochodów. "Gwiazda betlejemska", pokazywana w kilku europejskich miastach, przyniosła artyście 30 000 rubli zysku.
Jednak najlepiej sprzedającym się rodzajem twórczości, którą parał się Żmurko, były wyzywające wizerunki kobiet. Wyidealizowane, roznegliżowane niewiasty rozsławiły imię artysty, szczególnie wśród męskiej części publiczności. Prasa z przełomu wieków podkreślała, że obowiązkowym elementem wystroju "męskiego gabinetu" są właśnie "główki" Franciszka Żmurki. Prezentowana "Hetera", to chyba najbardziej charakterystyczny dla twórczości malarza typ kobiecego portretu. Podobnych prac powstało więcej, o czym świadczą reprodukcje w przedwojennej prasie i na kartach pocztowych. Wiele z nich wystawiał i sprzedawał za pośrednictwem salonów Józefa Ungra i Aleksandra Krywulta, lecz ówcześni krytycy szybko zaczęli ubolewać, że Żmurko "gonitwę za ideałem zamienił na pogoń za groszem" (Głowy kokotek F. Żmurki na wystawie TZSP, "Przegląd Tygodniowy" 1885, nr 41, s. 513). W tym kontekście warto przywołać błazeński incydent, opisywany przez dziewiętnastowieczną prasę jako "przykre zajście". Artysta dotknięty nieprzychylnymi recenzjami Antoniego Sygietyńskiego, miał zacząć go prześladować "szeregiem brutalnych napaści". Należały do nich obelgi, wygrażanie kijem, a także wysłane przez Żmurkę listy "o treści jaknajnieprzyzwoitszej". Znajomi malarze, wskutek zachowania kolegi, zredagować mieli dokument potępiający takie postępowanie. Sprawa znalazła swoje rozwiązanie na jednej z warszawskich ulic, podczas przypadkowego spotkania obu panów, kiedy malarz został przez Sygietyńskiego "skarcony ręcznie". Krytyk "Przeglądu Tygodniowego" nie znalazł jednak usprawiedliwienia swojego zachowania. Po samym incydencie w prasie można było przeczytać, że zarówno Żmurko, jak i Sygietyński "stanęli na jednym nieomal poziomie, gdyż obaj odbiegli zbyt daleko od granic przyzwoitości, a co ważniejsza niż osobiste ich losy, to że przynieśli wstyd innym kołom literackim i artystycznym" (Nepawa, Przykre zajście między F. Żmurką i A. Sygietyńskim, "Kraj" 1888, nr 17, s. 11).

Franciszek Żmurko naukę rysunku i malarstwa rozpoczął u Franciszka Tepy we Lwowie, a kontynuował w latach 1874- 81 u Jana Matejki w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych oraz w Wiedniu, Rzymie i w monachijskiej Akademii u A. Wagnera (1878- 80). Po studiach, do roku 1882, mieszkał w Krakowie, później osiadł w Warszawie. Wiele podróżował- zwiedził Francję, Niemcy, Holandię, Petersburg. Prace artysty cieszyły się wielkim uznaniem krytyki i publiczności; brał udział w licznych wystawach w kraju (w Warszawie, Krakowie, Lwowie, Wilnie, Żytomierzu) i za granicą, m.in. we Francji, Niemczech, Holandii, Anglii, a także w Chicago i San Francisco. Malował akademickie kompozycje o tematyce antycznej, alegoryczno- symbolicznej, a niekiedy historycznej i religijnej oraz portrety.

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i naliczana jest degresywnie w zależności od kwoty wylicytowanej: do 100 000 złotych (włącznie) - w wysokości 18%, a powyżej 100 000 złotych - w wysokości 15%.