Prezentowana praca, powstała na początku lat 90., pochodzi z czasu, kiedy formuła malarska Beksińskiego uległa transformacji. Artysta odszedł od rozbudowanych, barokowych kompozycji wykorzystujących poetykę snu i erotyczno-turpistyczne fantazje. Od końca lat 80. Beksiński redukuje również kolorystykę swoich płócien - często rozgrywa obraz, operując szeroką skalą odcieni jednej barwy, swoje kompozycje maluje najczęściej w błękitach, ciepłych ugrach lub, podobnie jak w prezentowanej pracy, szarościach. Ukazany motyw redukuje często do jednej centralnie umieszczonej postaci, dla której kontekst stanowi wyabstrahowane, nieokreślone tło. Przedstawione przez Beksińskiego postaci znajdują się na granicy rozpadu, funkcjonują pomiędzy rzeczywistością a niebytem, wrażenie to podkreśla często zabieg "rozmycia" postaci w przestrzeni. Podobne obrazy z początku lat 90. stanowią przejmujące świadectwo odchodzenia, rozkładu, przeistaczania się w nicość. Na prezentowanym płótnie rozpoznajemy sylwetkę postaci, która swoim upozowaniem przypomina figurę ukrzyżowanego, motyw ten powracał obsesyjnie w twórczości Beksińskiego przez wszystkie etapy jego malarstwa. Przedstawienia te nierzadko porażały swoją brutalnością lub perwersją, tym razem jednak pozbawione zostało silnego ładunku emocjonalnego na rzecz bardziej lirycznej trawestacji motywu. Obraz nie posiada tytułu, określają go dwie litery, które Beksiński przypisywał swoim kompozycjom wyłącznie w celach inwentaryzacyjnych, dla ułatwienia ich rozpoznania. Zabieg ten tak tłumaczy Wiesław Banach w katalogu "Mroki podświadomości": "nie komentował ani nawet nie tytułował swoich obrazów. Nie chciał by były interpretowane jakimś kodem symbolicznym. Uważał, że należy przeżywać je analogicznie do tego jak słucha się utworów symfonicznych (...) nie doszukując się domniemanych znaczeń".

Studiował na Politechnice Krakowskiej. W latach 50. tworzył prace o charakterze surrealistyczno-ekspresjonistycznym. Na przełomie lat 50. i 60. odwoływał się do poezji Rainera Marii Rilkego i treści egzystencjalnych. Około 1960 roku wykonywał prace graficzne o ekspresjonistyczno-turpistycznej formie oraz rzeźby z gipsu i metalu. Od końca lat 60. do początku 70. w jego twórczości pojawiały się motywy religii Dalekiego Wschodu. Od połowy lat 70. Beksiński zajmował się prawie wyłącznie malarstwem olejnym. W 1977 opuścił Sanok i przeniósł się na stałe do Warszawy. Wystawiał we Francji, Niemczech i niemal wszystkich ważnych ośrodkach w Polsce. W 1999 Muzeum Historyczne przygotowało na zamku w Sanoku największą retrospektywną wystawę artysty. Muzeum Historyczne w Sanoku posiada również najbogatszą kolekcję dzieł artysty. W kolażach, które tworzył przed śmiercią, wykorzystywał chętnie techniki komputerowe.

57
Zdzisław BEKSIŃSKI (1929-2005)

FR, 1990 r.

olej/płyta pilśniowa, 131 x 97 cm
sygnowany i opisany na odwrociu: `FR | BEKSIŃSKI`

WYSTAWIANY:
- "Zdzisław Beksiński", Galeria DAP ZPAP, Warszawa, 7.11- 4.12.2011
- "Wystawa rysunków i fotografii Zdzisława Beksińskiego", Służewski Dom Kultury, Warszawa, wrzesień 2014

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

Prezentowana praca, powstała na początku lat 90., pochodzi z czasu, kiedy formuła malarska Beksińskiego uległa transformacji. Artysta odszedł od rozbudowanych, barokowych kompozycji wykorzystujących poetykę snu i erotyczno-turpistyczne fantazje. Od końca lat 80. Beksiński redukuje również kolorystykę swoich płócien - często rozgrywa obraz, operując szeroką skalą odcieni jednej barwy, swoje kompozycje maluje najczęściej w błękitach, ciepłych ugrach lub, podobnie jak w prezentowanej pracy, szarościach. Ukazany motyw redukuje często do jednej centralnie umieszczonej postaci, dla której kontekst stanowi wyabstrahowane, nieokreślone tło. Przedstawione przez Beksińskiego postaci znajdują się na granicy rozpadu, funkcjonują pomiędzy rzeczywistością a niebytem, wrażenie to podkreśla często zabieg "rozmycia" postaci w przestrzeni. Podobne obrazy z początku lat 90. stanowią przejmujące świadectwo odchodzenia, rozkładu, przeistaczania się w nicość. Na prezentowanym płótnie rozpoznajemy sylwetkę postaci, która swoim upozowaniem przypomina figurę ukrzyżowanego, motyw ten powracał obsesyjnie w twórczości Beksińskiego przez wszystkie etapy jego malarstwa. Przedstawienia te nierzadko porażały swoją brutalnością lub perwersją, tym razem jednak pozbawione zostało silnego ładunku emocjonalnego na rzecz bardziej lirycznej trawestacji motywu. Obraz nie posiada tytułu, określają go dwie litery, które Beksiński przypisywał swoim kompozycjom wyłącznie w celach inwentaryzacyjnych, dla ułatwienia ich rozpoznania. Zabieg ten tak tłumaczy Wiesław Banach w katalogu "Mroki podświadomości": "nie komentował ani nawet nie tytułował swoich obrazów. Nie chciał by były interpretowane jakimś kodem symbolicznym. Uważał, że należy przeżywać je analogicznie do tego jak słucha się utworów symfonicznych (...) nie doszukując się domniemanych znaczeń".

Studiował na Politechnice Krakowskiej. W latach 50. tworzył prace o charakterze surrealistyczno-ekspresjonistycznym. Na przełomie lat 50. i 60. odwoływał się do poezji Rainera Marii Rilkego i treści egzystencjalnych. Około 1960 roku wykonywał prace graficzne o ekspresjonistyczno-turpistycznej formie oraz rzeźby z gipsu i metalu. Od końca lat 60. do początku 70. w jego twórczości pojawiały się motywy religii Dalekiego Wschodu. Od połowy lat 70. Beksiński zajmował się prawie wyłącznie malarstwem olejnym. W 1977 opuścił Sanok i przeniósł się na stałe do Warszawy. Wystawiał we Francji, Niemczech i niemal wszystkich ważnych ośrodkach w Polsce. W 1999 Muzeum Historyczne przygotowało na zamku w Sanoku największą retrospektywną wystawę artysty. Muzeum Historyczne w Sanoku posiada również najbogatszą kolekcję dzieł artysty. W kolażach, które tworzył przed śmiercią, wykorzystywał chętnie techniki komputerowe.