POCHODZENIE:
zakup bezpośrednio od artysty
kolekcja prywatna, Nowy Jork, od 1970
Sotheby's, Nowy Jork
kolekcja prywatna, Polska

Prezentowana praca pochodzi z przełomowego dla Jana Lebensteina momentu. W twórczości artysty rozpoczął się wówczas okres paryski – najbardziej płodny pod względem liczby powstałych obrazów. W 1959 roku Lebenstein otrzymał Grand Prix pierwszego Biennale de Paris i choć przyznanie nagrody artyście zza żelaznej kurtyny było w dużej mierze motywowane politycznie, to bez wątpienia podtrzymało tendencję zainteresowania sztuką artystów z Europy Środkowej, która ku zaskoczeniu zachodniej krytyki, mimo swej izolacji, okazała się zaskakująco aktualna w stosunku do najnowszych zachodnich tendencji.
W tym samym roku Lebenstein w ramach stypendium związanego z nagrodą przenosi się Paryża. Kontynuuje swój cykl „Figur osiowych”, zapoczątkowany jeszcze w latach 50. w Rembertowie: „Czytał wtedy ‘Biesy’ Dostojewskiego, jeszcze w przedwojennym tłumaczeniu. Nie chodzi oczywiście o wpływ, przeniesienie. Raczej o podobieństwo doświadczenia (Lebenstein był wspaniałym czytelnikiem): tak jak Dostojewski odnalazł figurę nihilistycznej części siebie samego w postaci Stawrogina, tak Lebenstein doświadczył wtedy ‘szoku rozpoznania’, że najbardziej prawdziwe jest to, jak głęboko potrafi siebie ‘obrysować’. Manierystyczny termin ‘disegno interior’ ściśle do tej inwencji ‘Figury osiowej’ pasuje. Wtedy, w Rembertowie zyskał pewność, że dotknął czegoś najbardziej prawdziwego, czegoś nie do ruszenia. Potem była już alchemia, praca nad transpozycją” (Piotr Kłoczowski [w:] Jan Lebenstein, Warszawa-Paryż. Prace z lat 1956-1972, katalog wystawy w Zachęcie, Warszawa 2010, s. 11).
Koncepcja „Figur”, „totemów”, „obrazów-ikon” ewoluuje po wyjeździe Lebensteina do Paryża. Symetryczne, zorganizowane względem centralnej osi, złożone z elementów przypominających szkielet, umieszczone zazwyczaj na wyabstrahowanej, neutralnej płaszczyźnie, zwarte kompozycje ulegają około roku 1960 daleko idącym przekształceniom o zasadniczych dla całej późniejszej twórczości konsekwencjach. Proces przeobrażenia wyczytać możemy bardzo dokładnie z prezentowanej pracy. „Totem, mityczny dawca życia, zyskuje kształty obłe, organiczne. Pęka zwarta struktura figur na osi. Zgeometryzowany kształt wysuwa macki i odnóża, materia pulsuje na wzór żywej tkanki. Z nieforemnych grud powstają stwory bliskie tym, które przed wiekami wyłoniły się z mórz i oceanów, które ukształtował proces ewolucji. Wizje te nie mają jednak nic wspólnego z transpozycją mniej lub bardziej realnych zjawisk. Wszystko jest umowne, wyobrażone, dotyczy idei, a nie konkretu. Powstaje bowiem mit o dziejach ludzkości, o naturze człowieka, o jej archetypach” (Mariusz Hermansdorfer [w:] Jan Lebenstein, katalog wystawy w Zachęcie, Warszawa 1992, s. nlb).
W pracach tego okresu zaciera się granica pomiędzy tym, co wewnętrzne i zewnętrze, tym, co materialne i tym, co pozbawione materii, między abstrakcją i figuracją. Jak pisał Waldemar Baraniewski: „W tym punkcie koncepcja obrazu-figury zdaje się wyczerpywać. Jej granice wyznacza z jednej strony możliwy do przekroczenia próg abstrakcji, z drugiej powrót do nie-znakowych koncepcji figuracji. Lebenstein wybierze tę drugą drogę, tworząc obrazy wypełnione ‘ludzką fauną’. Dla niego figura wciąż jest malarskim sposobem organizowania wizji człowieka, tak, aby jak najwięcej cielesnych elementów przenieść – jako istotę kształtu, ale też esencję materii – na wyższy poziom duchowej świadomości” (Waldemar Baraniewski, O „Figurach” Jana Lebensteina [w:] Jan Lebenstein, katalog wystawy w Zachęcie, Warszawa 1992, s. nlb).
Jan Lebenstein należał do grona nielicznych polskich artystów, którzy w okresie obowiązywania doktryny socrealizmu oparli się pokusie ucieczki w sztukę nieprzedstawiającą. W szerszym, europejskim kontekście umiejscowił i poszukiwał jej genezy Konstanty A. Jeleński: „ ‘Byt wymyślony na nowo’ tymi słowami [Jeleński] próbował określić podłoże twórczości artystów, którzy w latach 60. nie dali się ‘zalać powodzi abstrakcji’ i w których swobodzie oraz wolności wyobraźni widział nadzieję dla sztuki współczesnej. Obok Balthusa, Bacona, Dubuffeta umieścił także Jana Lebensteina. Istota łączącej owych artystów ‘podstawy’ – jak pisał – polega na nieuleganiu ‘nakazom epoki’, świadomym odosobnieniu i wewnętrznym dystansie. W przypadku Lebensteina moglibyśmy dodać do tego postulat nieufności, podejrzliwości wobec wszelkich całościowych doktryn i potrzebę zaczynania wszystkiego od początku, budowania czy też wymyślania świata na nowo” (Waldemar Baraniewski, op. cit.).

Malarz i grafik. Studiował w warszawskiej ASP w pracowni Artura Nachta-Samborskiego. Debiutował na wystawie “Przeciw wojnie, przeciw faszyzmowi” w warszawskim Arsenale w 1955. W 1959 otrzymał Grand Prix na I Międzynarodowym Biennale Młodych w Paryżu za cykl obrazów figury osiowe. Od tego czasu mieszkał na stałe w Paryżu. W kolejnych latach tematy czerpał z literatury starożytnej, mitologii, Biblii. Stworzył cykl poświęcony wyobrażeniom prehistorycznych zwierząt. Związany był ze środowiskiem paryskiej “Kultury”, m. in. ilustrował wydawane tam opowiadania Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. W 1976 otrzymał Nagrodę Fundacji im. A. Jurzykowskiego z Nowego Jorku, a w 1987 otrzymał niezależną Nagrodę im. Jana Cybisa. Jego prace znajdują się w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie, Krakowie i Poznaniu oraz w Museum of Modern Art w Nowym Jorku i Nationale d’Art Moderne w Paryżu.

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.

21
Jan LEBENSTEIN (1930-1999)

"Figura nr 92", 1960

olej/płótno, 163 x 115 cm
sygnowany i datowany p.d.: 'Lebenstein 1960'
sygnowany, datowany i opisany na odwrociu: 'Lebenstein | 1960 | figure no 92' oraz na blejtramie: 'figure no 92'

Zobacz katalog

DESA UNICUM

Sztuka Współczesne. Klasycy Awangardy po 1945

26.11.2020

19:00

Cena wywoławcza:
Estymacja: 260 000 - 350 000 zł
Zaloguj się, aby wysłać zgłoszenie

POCHODZENIE:
zakup bezpośrednio od artysty
kolekcja prywatna, Nowy Jork, od 1970
Sotheby's, Nowy Jork
kolekcja prywatna, Polska

Prezentowana praca pochodzi z przełomowego dla Jana Lebensteina momentu. W twórczości artysty rozpoczął się wówczas okres paryski – najbardziej płodny pod względem liczby powstałych obrazów. W 1959 roku Lebenstein otrzymał Grand Prix pierwszego Biennale de Paris i choć przyznanie nagrody artyście zza żelaznej kurtyny było w dużej mierze motywowane politycznie, to bez wątpienia podtrzymało tendencję zainteresowania sztuką artystów z Europy Środkowej, która ku zaskoczeniu zachodniej krytyki, mimo swej izolacji, okazała się zaskakująco aktualna w stosunku do najnowszych zachodnich tendencji.
W tym samym roku Lebenstein w ramach stypendium związanego z nagrodą przenosi się Paryża. Kontynuuje swój cykl „Figur osiowych”, zapoczątkowany jeszcze w latach 50. w Rembertowie: „Czytał wtedy ‘Biesy’ Dostojewskiego, jeszcze w przedwojennym tłumaczeniu. Nie chodzi oczywiście o wpływ, przeniesienie. Raczej o podobieństwo doświadczenia (Lebenstein był wspaniałym czytelnikiem): tak jak Dostojewski odnalazł figurę nihilistycznej części siebie samego w postaci Stawrogina, tak Lebenstein doświadczył wtedy ‘szoku rozpoznania’, że najbardziej prawdziwe jest to, jak głęboko potrafi siebie ‘obrysować’. Manierystyczny termin ‘disegno interior’ ściśle do tej inwencji ‘Figury osiowej’ pasuje. Wtedy, w Rembertowie zyskał pewność, że dotknął czegoś najbardziej prawdziwego, czegoś nie do ruszenia. Potem była już alchemia, praca nad transpozycją” (Piotr Kłoczowski [w:] Jan Lebenstein, Warszawa-Paryż. Prace z lat 1956-1972, katalog wystawy w Zachęcie, Warszawa 2010, s. 11).
Koncepcja „Figur”, „totemów”, „obrazów-ikon” ewoluuje po wyjeździe Lebensteina do Paryża. Symetryczne, zorganizowane względem centralnej osi, złożone z elementów przypominających szkielet, umieszczone zazwyczaj na wyabstrahowanej, neutralnej płaszczyźnie, zwarte kompozycje ulegają około roku 1960 daleko idącym przekształceniom o zasadniczych dla całej późniejszej twórczości konsekwencjach. Proces przeobrażenia wyczytać możemy bardzo dokładnie z prezentowanej pracy. „Totem, mityczny dawca życia, zyskuje kształty obłe, organiczne. Pęka zwarta struktura figur na osi. Zgeometryzowany kształt wysuwa macki i odnóża, materia pulsuje na wzór żywej tkanki. Z nieforemnych grud powstają stwory bliskie tym, które przed wiekami wyłoniły się z mórz i oceanów, które ukształtował proces ewolucji. Wizje te nie mają jednak nic wspólnego z transpozycją mniej lub bardziej realnych zjawisk. Wszystko jest umowne, wyobrażone, dotyczy idei, a nie konkretu. Powstaje bowiem mit o dziejach ludzkości, o naturze człowieka, o jej archetypach” (Mariusz Hermansdorfer [w:] Jan Lebenstein, katalog wystawy w Zachęcie, Warszawa 1992, s. nlb).
W pracach tego okresu zaciera się granica pomiędzy tym, co wewnętrzne i zewnętrze, tym, co materialne i tym, co pozbawione materii, między abstrakcją i figuracją. Jak pisał Waldemar Baraniewski: „W tym punkcie koncepcja obrazu-figury zdaje się wyczerpywać. Jej granice wyznacza z jednej strony możliwy do przekroczenia próg abstrakcji, z drugiej powrót do nie-znakowych koncepcji figuracji. Lebenstein wybierze tę drugą drogę, tworząc obrazy wypełnione ‘ludzką fauną’. Dla niego figura wciąż jest malarskim sposobem organizowania wizji człowieka, tak, aby jak najwięcej cielesnych elementów przenieść – jako istotę kształtu, ale też esencję materii – na wyższy poziom duchowej świadomości” (Waldemar Baraniewski, O „Figurach” Jana Lebensteina [w:] Jan Lebenstein, katalog wystawy w Zachęcie, Warszawa 1992, s. nlb).
Jan Lebenstein należał do grona nielicznych polskich artystów, którzy w okresie obowiązywania doktryny socrealizmu oparli się pokusie ucieczki w sztukę nieprzedstawiającą. W szerszym, europejskim kontekście umiejscowił i poszukiwał jej genezy Konstanty A. Jeleński: „ ‘Byt wymyślony na nowo’ tymi słowami [Jeleński] próbował określić podłoże twórczości artystów, którzy w latach 60. nie dali się ‘zalać powodzi abstrakcji’ i w których swobodzie oraz wolności wyobraźni widział nadzieję dla sztuki współczesnej. Obok Balthusa, Bacona, Dubuffeta umieścił także Jana Lebensteina. Istota łączącej owych artystów ‘podstawy’ – jak pisał – polega na nieuleganiu ‘nakazom epoki’, świadomym odosobnieniu i wewnętrznym dystansie. W przypadku Lebensteina moglibyśmy dodać do tego postulat nieufności, podejrzliwości wobec wszelkich całościowych doktryn i potrzebę zaczynania wszystkiego od początku, budowania czy też wymyślania świata na nowo” (Waldemar Baraniewski, op. cit.).

Malarz i grafik. Studiował w warszawskiej ASP w pracowni Artura Nachta-Samborskiego. Debiutował na wystawie “Przeciw wojnie, przeciw faszyzmowi” w warszawskim Arsenale w 1955. W 1959 otrzymał Grand Prix na I Międzynarodowym Biennale Młodych w Paryżu za cykl obrazów figury osiowe. Od tego czasu mieszkał na stałe w Paryżu. W kolejnych latach tematy czerpał z literatury starożytnej, mitologii, Biblii. Stworzył cykl poświęcony wyobrażeniom prehistorycznych zwierząt. Związany był ze środowiskiem paryskiej “Kultury”, m. in. ilustrował wydawane tam opowiadania Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. W 1976 otrzymał Nagrodę Fundacji im. A. Jurzykowskiego z Nowego Jorku, a w 1987 otrzymał niezależną Nagrodę im. Jana Cybisa. Jego prace znajdują się w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie, Krakowie i Poznaniu oraz w Museum of Modern Art w Nowym Jorku i Nationale d’Art Moderne w Paryżu.

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.