Trawestacja dawnego malarstwa odgrywa ogromną rolę w twórczości Leszka Sobockiego. Artysta wielokrotnie odwoływał się do barokowych portretów sarmackich, polskich portretów trumiennych, malarstwa romantycznego i historycznego, czy wreszcie alegorycznej sztuki Jacka Malczewskiego. W "Fajerancie III", obrazie z końca lat 90., Sobocki gra z typowym dla sztuki polskiej 2. połowy XIX wieku motywem jeźdźca. W redakcji artysty temat zyskuje jednak nietypowy wymiar.

Jeździec z płótna Sobockiego nie jest narodowym herosem walczącym o dobro ojczyzny. Jego szarża nie ma w sobie nic z bohaterskiego szału, typowego dla kompozycji Michałowskiego, Styki, czy klanu Kossaków. Jeździec Sobockiego trzyma w ustach papierosa, co zdaje się symbolizować, że jest już po pracy, po wypełnieniu obowiązku. Tytuł kompozycji "Fajerant" odwołuje się właśnie do odpoczynku i przerwy w pracy. Gwarowy termin, zaczerpnięty z języka niemieckiego (Feirabend), był pierwotnie zawołaniem robotników kończących dniówkę. Tutaj odnosić się może do zakończenia działań zbrojnych.

Sobocki opracował kilka wersji tej kompozycji. Różnią się one między sobą kolorystyką i sposobem kadrowania. Na prezentowanym, trzecim obrazie z serii Sobocki wpisał jeźdźca w pionowy prostokąt (na innych wersjach pole płótna jest kwadratowe). Barwy są intensywne, a błękit i pomarańcz mocno ze sobą kontrastują. Formalny sposób opracowania zdradza związek artysty ze sztuką pop-artu, której ślad w pracach Sobockiego widoczny jest już od końca lat 60. W przypadku artysty pop-artowska poetyka nie jest jednak po prostu wyrazem ulegania artystycznej modzie. Po studiach Sobocki zajmował się uliczną reklamą, malował szyldy i dekoracje pochodów pierwszomajowych.
"Fajerant III" można interpretować w kontekście losów członków Grupy "Wprost", którą współtworzył Sobocki. Artyści, tworzący w latach 70. i 80. obrazy zaliczane do nurtu nowej figuracji, pod koniec lat 90. nie stracili wcale ostrości politycznych osądów. Ich sztuka cały czas poruszała tematy aktualne. W "Fajerantach" Sobockiego można dopatrzyć się np. echa popularnych teorii Fukuyamy i jego koncepcji "końca historii", szeroko dyskutowanych w postkomunistycznej Polsce. Na obraz można też patrzeć jako na próbę rozliczenia się artysty z własną pracą. W jednym z katalogów Sobocki pisał: "Skoro mam 71 lat, muszę się obejrzeć do tyłu, żeby mieć orientację, jaką `drogę` się przebyło - co zrobiłem, jakie idee głosiłem, jak je `ubierałem`. Teraz tworzę komentarze do tych realizacji, chcąc uwolnić się od tęsknoty za wzniosłością, a dzięki ironii wobec sztuki, życia - w nowych pracach poddaję się autoocenie, z czego mogą skorzystać odbiorcy, bawiąc się, przejmując lub oburzając".

54
Leszek SOBOCKI (ur. 1934r.)

Fajerant III

Z cyklu: "Nasz wiek", 1999 r.
olej/płótno, 120 x 91 cm
sygnowany i datowany p.d.: `SOBOCKI 999`
opisany na odwrociu: `L. SOBOCKI "FAJERANT III" 999 | 91 x 120` oraz na blejtramie: `PINXIT: L. SOBOCKI A.D. 1999 "FAJERANT III" Z CYKLU: "NASZ WIEK" `

LITERATURA:
- porównaj: notka o artyście, [w:] "Podkowiański Magazyn Kulturalny", nr 1(43), 2004, s. 35 (jedna z wersji kompozycji, il.)

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

Trawestacja dawnego malarstwa odgrywa ogromną rolę w twórczości Leszka Sobockiego. Artysta wielokrotnie odwoływał się do barokowych portretów sarmackich, polskich portretów trumiennych, malarstwa romantycznego i historycznego, czy wreszcie alegorycznej sztuki Jacka Malczewskiego. W "Fajerancie III", obrazie z końca lat 90., Sobocki gra z typowym dla sztuki polskiej 2. połowy XIX wieku motywem jeźdźca. W redakcji artysty temat zyskuje jednak nietypowy wymiar.

Jeździec z płótna Sobockiego nie jest narodowym herosem walczącym o dobro ojczyzny. Jego szarża nie ma w sobie nic z bohaterskiego szału, typowego dla kompozycji Michałowskiego, Styki, czy klanu Kossaków. Jeździec Sobockiego trzyma w ustach papierosa, co zdaje się symbolizować, że jest już po pracy, po wypełnieniu obowiązku. Tytuł kompozycji "Fajerant" odwołuje się właśnie do odpoczynku i przerwy w pracy. Gwarowy termin, zaczerpnięty z języka niemieckiego (Feirabend), był pierwotnie zawołaniem robotników kończących dniówkę. Tutaj odnosić się może do zakończenia działań zbrojnych.

Sobocki opracował kilka wersji tej kompozycji. Różnią się one między sobą kolorystyką i sposobem kadrowania. Na prezentowanym, trzecim obrazie z serii Sobocki wpisał jeźdźca w pionowy prostokąt (na innych wersjach pole płótna jest kwadratowe). Barwy są intensywne, a błękit i pomarańcz mocno ze sobą kontrastują. Formalny sposób opracowania zdradza związek artysty ze sztuką pop-artu, której ślad w pracach Sobockiego widoczny jest już od końca lat 60. W przypadku artysty pop-artowska poetyka nie jest jednak po prostu wyrazem ulegania artystycznej modzie. Po studiach Sobocki zajmował się uliczną reklamą, malował szyldy i dekoracje pochodów pierwszomajowych.
"Fajerant III" można interpretować w kontekście losów członków Grupy "Wprost", którą współtworzył Sobocki. Artyści, tworzący w latach 70. i 80. obrazy zaliczane do nurtu nowej figuracji, pod koniec lat 90. nie stracili wcale ostrości politycznych osądów. Ich sztuka cały czas poruszała tematy aktualne. W "Fajerantach" Sobockiego można dopatrzyć się np. echa popularnych teorii Fukuyamy i jego koncepcji "końca historii", szeroko dyskutowanych w postkomunistycznej Polsce. Na obraz można też patrzeć jako na próbę rozliczenia się artysty z własną pracą. W jednym z katalogów Sobocki pisał: "Skoro mam 71 lat, muszę się obejrzeć do tyłu, żeby mieć orientację, jaką `drogę` się przebyło - co zrobiłem, jakie idee głosiłem, jak je `ubierałem`. Teraz tworzę komentarze do tych realizacji, chcąc uwolnić się od tęsknoty za wzniosłością, a dzięki ironii wobec sztuki, życia - w nowych pracach poddaję się autoocenie, z czego mogą skorzystać odbiorcy, bawiąc się, przejmując lub oburzając".