„Malowanie dla uratowania siebie, dla zapełnienia pustki w sobie, dla odnalezienia w otaczającej rzeczywistości tego, co najcenniejsze, bliskie absolutu, pozornie niepoznawalnego”. Włodzimierz Pawlak
Prezentowana praca należy do cyklu „Dzienników” będącego najbardziej rozpoznawalną i kojarzoną serią w twórczości Włodzimierza Pawlaka, którą artysta zaczął tworzyć już od 1989 i kontynuuje do dziś. Od tego momentu porzuca malarstwo figuratywne na rzecz rozważań formalnych i egzystencjonalnych. Każdy z „Dzienników” jest wyjątkowym, zupełnie unikalnym „dziełem totalnym” – metaforyczną rejestracją nie tylko przemian ustrojowych, ale także, a może przede wszystkim, płaszczyzną stricte intelektualną, rozliczeniem rytmu czasoprzestrzennego, budzącą skojarzenia z rozważaniami Kobro i Strzemińskiego. W końcu „Dzienniki” są malarskimi traktatami odmierzającymi upływający czas. Jak mówi sam Pawlak: „Interesuję się swoją drogą przez życie (dlatego zapisuję), interesuje mnie życie (dlatego maluję). Pragnę iść ku światłu, dla światła, nie dla drogi, nie dla odrywania i poznawania, nie dla pisania i malowania. Malarstwo zawiera się w dążeniu do obrazu niemożliwego i sztuki niemożliwej, nie oznacza końca motywacji malarza mojego pokolenia, jest programem metafizycznym”. Odliczane dni zaznaczane na płótnie jakby na ścianie, skreślane są wraz ze swoim upływem. Z biegiem czasu zamieniają się w miesiące i lata odkreślane przez artystę jako powtarzalny i nieuchronny proces. W początkowych obrazach z cyklu „Dzienników” autor próbował różnicować kolejne prace, używając elementów kolażu. Doklejone na płótnie wycinki czy pamiątki z przeszłości indywidualizowały każdy kolejny dzień. Później „Dzienniki” zaczęły przybierać bardziej ujednoliconą formę podkreślającą jednakowość przeżytych dni.
„Dzienniki” Pawlaka budzą niemal natychmiastowe skojarzenia z twórczością Romana Opałki, autora „Obrazów liczonych”. Opałka w przeciwieństwie do Pawlaka zaczynał swoje obrazy „od dołu płótna”, lecz przede wszystkim zasadniczym rozróżnieniem wydaje się sam zamysł towarzyszący twórcom w malarskim akcie. Dla Opałki była to swoista manifestacja malarstwa, manifestacja samego konceptu. Pawlak z kolei całkowicie oddaje się żywiołowi farby i ołówka, odnajdując siebie właśnie w geście, nie w koncepcie. Jak przyznaje sam artysta: „Moje ‘Dzienniki’ wątpią. Obrazy liczone Opałki nie wątpiły, bo były skazane na koniec, a moje nie są. Moje są skazane na walkę z końcem”.
„Dzienniki” realizowane są za pomocą grubo nakładanych warstw jednolitej kolorystycznie farby (najczęściej białej, rzadziej czerwonej) – w świeżej materii artysta pozostawia niewielkie, pionowe żłobienia. Ślady rytych kresek, ich układ i wkomponowanie w płaszczyznę obrazu przywołuje układ gęsto zapisanego notesu, lecz konceptualny charakter cyklu pozwala czytać go w różnoraki sposób. Dzienniki są także dla artysty formą medytacji, a rzędy siedmiu kresek przekreślanych ósmą stały się dla niego „bezdźwięcznym dialogiem z samym sobą, badaniem konsekwencji, życiem na pustkowiu”.
Jak pisze Anda Rottenberg: „Do roku 1988 twórczość Pawlaka interweniowała w polskie realia społeczne i polityczne, a jego pełne brutalności i szyderstwa, nonszalanckie malarstwo drażniło kpiną z uświęconych kanonów i wartości”. Zwrot w twórczości artysty nastąpił wraz z „Tablicami dydaktycznymi” oraz następującym po nich okresie „Dzienników” oraz „Notatek pośmiertnych”. Symbolicznym dziełem miał być obraz z przełomowego 1989 zatytułowany „Polacy formują flagę narodową”, w którym artysta pokrył biało-czerwone tło wyrytymi kreskami, jedna obok drugiej w tkance grubo naniesionej farby, zgodnie z metodą powstawania „Dzienników”.

Był wolnym słuchaczem, a potem studentem w pracowni Rajmunda Ziemskiego na Warszawskiej ASP. Jeszcze jako student w 1982 r. został członkiem Gruppy. Był uczestnikiem niemal wszystkich jej wystaw i akcji, współredaktorem pisma "Oj dobrze już", w którym zamieszczał wiersze, manifesty, teksty odczytów. Wspólnie z Gruppą uczestniczył w niezależnym ruchu artystycznym lat 80 - tych. W tym okresie dał się poznać jako artysta wrażliwy na uwikłania społeczne i polityczne czasu stanu wojennego. Komentował zastaną sytuację sięgając po niewyszukaną, trafiającą wprost metaforykę, jak w cyklu "Świnie" (1983), czy symboliczne przetworzenia pięcioramiennej gwiazdy, jak w obrazach CZERWONY AUTOBUS RUSZA W DROGĘ DOOKOŁA ŚWIATA, DROGA Z PIEKŁA DO PIEKŁA (1984). Cykl obrazów dyplomowych Pawlaka nosi tytuł "Obrazy zamalowane" (1985), artysta miał bowiem zamiar (niezrealizowany) zamalować je w obecności komisji dyplomowej. Miało to być gestem zniszczenia, a zarazem solidarności z anonimowymi "malarzami" politycznych napisów na murach. W grupie obrazów z lat 1986-1987 stosował zabieg przesłaniania kompozycji maskującą ją warstwą farby, co było oryginalnym przeniesieniem i utrwaleniem w sztuce charakterystycznego motywu zamalowanych politycznych haseł na murach (NIE MÓWIĘ, NIE WIDZĘ, NIE SŁYSZĘ, SKĄD PRZYCHODZIMY, KIM JESTEŚMY, DOKĄD IDZIEMY, ŁAMANIE SZKLANYCH RUREK). Radykalnej zmiany formy dokonał w cyklu "Tablice dydaktyczne" (1987-1988). Płaszczyzny obrazów zapełniają graficzne siatki ideogramów, wykresów, map, znaków symbolizujących wiedzę i kulturę. Porównywano je do negatywu zarysowanej tablicy szkolnej.

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.

61
Włodzimierz PAWLAK (ur. 1957, Korytów)

"Dziennik 24 X - 30 III", 2015/2016

olej, ołówek/płótno, 150 x 100 cm
sygnowany, datowany i opisany na odwrociu: 'WŁODZIMIERZ PAWLAK | DZIENNIK 24 X - 30 III | 150 x 100 | 2015 | 2016'

Zobacz katalog

DESA UNICUM

Sztuka Współczesne. Klasycy Awangardy po 1945

26.11.2020

19:00

Cena wywoławcza:
Estymacja: 70 000 - 90 000 zł
Zaloguj się, aby wysłać zgłoszenie

„Malowanie dla uratowania siebie, dla zapełnienia pustki w sobie, dla odnalezienia w otaczającej rzeczywistości tego, co najcenniejsze, bliskie absolutu, pozornie niepoznawalnego”. Włodzimierz Pawlak
Prezentowana praca należy do cyklu „Dzienników” będącego najbardziej rozpoznawalną i kojarzoną serią w twórczości Włodzimierza Pawlaka, którą artysta zaczął tworzyć już od 1989 i kontynuuje do dziś. Od tego momentu porzuca malarstwo figuratywne na rzecz rozważań formalnych i egzystencjonalnych. Każdy z „Dzienników” jest wyjątkowym, zupełnie unikalnym „dziełem totalnym” – metaforyczną rejestracją nie tylko przemian ustrojowych, ale także, a może przede wszystkim, płaszczyzną stricte intelektualną, rozliczeniem rytmu czasoprzestrzennego, budzącą skojarzenia z rozważaniami Kobro i Strzemińskiego. W końcu „Dzienniki” są malarskimi traktatami odmierzającymi upływający czas. Jak mówi sam Pawlak: „Interesuję się swoją drogą przez życie (dlatego zapisuję), interesuje mnie życie (dlatego maluję). Pragnę iść ku światłu, dla światła, nie dla drogi, nie dla odrywania i poznawania, nie dla pisania i malowania. Malarstwo zawiera się w dążeniu do obrazu niemożliwego i sztuki niemożliwej, nie oznacza końca motywacji malarza mojego pokolenia, jest programem metafizycznym”. Odliczane dni zaznaczane na płótnie jakby na ścianie, skreślane są wraz ze swoim upływem. Z biegiem czasu zamieniają się w miesiące i lata odkreślane przez artystę jako powtarzalny i nieuchronny proces. W początkowych obrazach z cyklu „Dzienników” autor próbował różnicować kolejne prace, używając elementów kolażu. Doklejone na płótnie wycinki czy pamiątki z przeszłości indywidualizowały każdy kolejny dzień. Później „Dzienniki” zaczęły przybierać bardziej ujednoliconą formę podkreślającą jednakowość przeżytych dni.
„Dzienniki” Pawlaka budzą niemal natychmiastowe skojarzenia z twórczością Romana Opałki, autora „Obrazów liczonych”. Opałka w przeciwieństwie do Pawlaka zaczynał swoje obrazy „od dołu płótna”, lecz przede wszystkim zasadniczym rozróżnieniem wydaje się sam zamysł towarzyszący twórcom w malarskim akcie. Dla Opałki była to swoista manifestacja malarstwa, manifestacja samego konceptu. Pawlak z kolei całkowicie oddaje się żywiołowi farby i ołówka, odnajdując siebie właśnie w geście, nie w koncepcie. Jak przyznaje sam artysta: „Moje ‘Dzienniki’ wątpią. Obrazy liczone Opałki nie wątpiły, bo były skazane na koniec, a moje nie są. Moje są skazane na walkę z końcem”.
„Dzienniki” realizowane są za pomocą grubo nakładanych warstw jednolitej kolorystycznie farby (najczęściej białej, rzadziej czerwonej) – w świeżej materii artysta pozostawia niewielkie, pionowe żłobienia. Ślady rytych kresek, ich układ i wkomponowanie w płaszczyznę obrazu przywołuje układ gęsto zapisanego notesu, lecz konceptualny charakter cyklu pozwala czytać go w różnoraki sposób. Dzienniki są także dla artysty formą medytacji, a rzędy siedmiu kresek przekreślanych ósmą stały się dla niego „bezdźwięcznym dialogiem z samym sobą, badaniem konsekwencji, życiem na pustkowiu”.
Jak pisze Anda Rottenberg: „Do roku 1988 twórczość Pawlaka interweniowała w polskie realia społeczne i polityczne, a jego pełne brutalności i szyderstwa, nonszalanckie malarstwo drażniło kpiną z uświęconych kanonów i wartości”. Zwrot w twórczości artysty nastąpił wraz z „Tablicami dydaktycznymi” oraz następującym po nich okresie „Dzienników” oraz „Notatek pośmiertnych”. Symbolicznym dziełem miał być obraz z przełomowego 1989 zatytułowany „Polacy formują flagę narodową”, w którym artysta pokrył biało-czerwone tło wyrytymi kreskami, jedna obok drugiej w tkance grubo naniesionej farby, zgodnie z metodą powstawania „Dzienników”.

Był wolnym słuchaczem, a potem studentem w pracowni Rajmunda Ziemskiego na Warszawskiej ASP. Jeszcze jako student w 1982 r. został członkiem Gruppy. Był uczestnikiem niemal wszystkich jej wystaw i akcji, współredaktorem pisma "Oj dobrze już", w którym zamieszczał wiersze, manifesty, teksty odczytów. Wspólnie z Gruppą uczestniczył w niezależnym ruchu artystycznym lat 80 - tych. W tym okresie dał się poznać jako artysta wrażliwy na uwikłania społeczne i polityczne czasu stanu wojennego. Komentował zastaną sytuację sięgając po niewyszukaną, trafiającą wprost metaforykę, jak w cyklu "Świnie" (1983), czy symboliczne przetworzenia pięcioramiennej gwiazdy, jak w obrazach CZERWONY AUTOBUS RUSZA W DROGĘ DOOKOŁA ŚWIATA, DROGA Z PIEKŁA DO PIEKŁA (1984). Cykl obrazów dyplomowych Pawlaka nosi tytuł "Obrazy zamalowane" (1985), artysta miał bowiem zamiar (niezrealizowany) zamalować je w obecności komisji dyplomowej. Miało to być gestem zniszczenia, a zarazem solidarności z anonimowymi "malarzami" politycznych napisów na murach. W grupie obrazów z lat 1986-1987 stosował zabieg przesłaniania kompozycji maskującą ją warstwą farby, co było oryginalnym przeniesieniem i utrwaleniem w sztuce charakterystycznego motywu zamalowanych politycznych haseł na murach (NIE MÓWIĘ, NIE WIDZĘ, NIE SŁYSZĘ, SKĄD PRZYCHODZIMY, KIM JESTEŚMY, DOKĄD IDZIEMY, ŁAMANIE SZKLANYCH RUREK). Radykalnej zmiany formy dokonał w cyklu "Tablice dydaktyczne" (1987-1988). Płaszczyzny obrazów zapełniają graficzne siatki ideogramów, wykresów, map, znaków symbolizujących wiedzę i kulturę. Porównywano je do negatywu zarysowanej tablicy szkolnej.

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.