Można powiedzieć, że Piotr jest artystą pokornie przyjmującym to, czym obdarza go przypadek. A właściwie sprytnie wykorzystującym twórczą potencję przypadku. Zaburzenie planu przez przypadek wcale go nie dyskwalifikuje, ale wzbogaca. Tak było z pierwszym obrazem-śladem: płótno podłożone pod sztalugę miało chronić domową podłogę od zabrudzenia farbami. Po zdjęciu sztalugi Piotr bardziej zafascynował się tym, co powstało przez przypadek, niż malowanym obrazem. Tak było później, kiedy powstawały wielkoformatowe obrazy wkopywane w ziemię. Nie można ich było codziennie zabierać do domu, więc pozostawały w plenerze zdane na łaskę i niełaskę przypadku. Były smagane wiatrem i deszczem - i był to ich urok, albo spalone słońcem - to była ich dusza, były cięte brzytwą przez przechodniów, prawie niszczone - Piotr to uszanował, cerował i traktował jako integralną część obrazu. Nigdy nie poprawia biegu wydarzeń. Dla tych, którzy poszukują recept autentyzm jest tu słowem-kluczem. Piotr traktuje swoje malarstwo jak nieustanny performance, podczas którego nie wiadomo do końca, co się wydarzy i trzeba zaakceptować nieprzewidziane. (Justyna Kowalska, SZTUKA POD SZTUKĄ, a może SZTUKA SPOD SZTUKI, "Czas Kultury" 1/2004)

W 1978 ukończył Wydział Malarstwa, Grafiki i Rzeźby poznańskiej PWSSP. Otrzymał dyplom w pracowni S. Teisseyre`a. Szybko stworzył własny styl, malując oryginalne instalacje, w których pokrywał otaczające przedmioty farbą wyciskaną wprost z tubki. W swoich obrazach przenosił również motywy z dzieł mistrzów (O. Kokoshki, P. Picassa, E. Noldego).

48
Piotr C. KOWALSKI (ur. 1951, Mieszków)

Drzewo w skokach, 1989 r.

olej/płótno, 97 x 60 cm
sygnowany, datowany i opisany na odwrociu: `PIOTR | C. | KOWALSKI | 1989 | OIL | 97 x 60 cm | DRZEWO W SKOKACH` oraz nalepka z Galerii Miejskiej Arsenał w Poznaniu

POCHODZENIE:
- kolekcja Galerii Miejskiej "Arsenał", Poznań
- kolekcja prywatna, Poznań

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

Można powiedzieć, że Piotr jest artystą pokornie przyjmującym to, czym obdarza go przypadek. A właściwie sprytnie wykorzystującym twórczą potencję przypadku. Zaburzenie planu przez przypadek wcale go nie dyskwalifikuje, ale wzbogaca. Tak było z pierwszym obrazem-śladem: płótno podłożone pod sztalugę miało chronić domową podłogę od zabrudzenia farbami. Po zdjęciu sztalugi Piotr bardziej zafascynował się tym, co powstało przez przypadek, niż malowanym obrazem. Tak było później, kiedy powstawały wielkoformatowe obrazy wkopywane w ziemię. Nie można ich było codziennie zabierać do domu, więc pozostawały w plenerze zdane na łaskę i niełaskę przypadku. Były smagane wiatrem i deszczem - i był to ich urok, albo spalone słońcem - to była ich dusza, były cięte brzytwą przez przechodniów, prawie niszczone - Piotr to uszanował, cerował i traktował jako integralną część obrazu. Nigdy nie poprawia biegu wydarzeń. Dla tych, którzy poszukują recept autentyzm jest tu słowem-kluczem. Piotr traktuje swoje malarstwo jak nieustanny performance, podczas którego nie wiadomo do końca, co się wydarzy i trzeba zaakceptować nieprzewidziane. (Justyna Kowalska, SZTUKA POD SZTUKĄ, a może SZTUKA SPOD SZTUKI, "Czas Kultury" 1/2004)

W 1978 ukończył Wydział Malarstwa, Grafiki i Rzeźby poznańskiej PWSSP. Otrzymał dyplom w pracowni S. Teisseyre`a. Szybko stworzył własny styl, malując oryginalne instalacje, w których pokrywał otaczające przedmioty farbą wyciskaną wprost z tubki. W swoich obrazach przenosił również motywy z dzieł mistrzów (O. Kokoshki, P. Picassa, E. Noldego).