Teresa Rudowicz, mając już za sobą realizacje utrzymane w stylistyce kubizmu i taszyzmu, na przełomie lat 50. i 60. zaczęła odkrywać własną, oryginalną formułę wizualną. Eksperymentowała z wykorzystaniem nietypowych obiektów, którym nadawała metaforyczne znaczenie w procesie adaptowania ich na potrzeby swojej sztuki. Charakterystyczne dla prac artystki były wkomponowane elementy fotografii, znaczków pocztowych, rękopisów, druków, dzianin czy koronek - łączone w harmonijną całość, nadawały obrazom emocjonalny, sentymentalny wyraz, stawały się znakami pamięci. Twórczość ta miała również znamiona destrukcji - poprzez darcie i niszczenie, Rudowicz przekształcała materialne ślady - świadectwa przeszłości, by jednocześnie wzmocnić, ale i zmienić ich pierwotny sens.
Praca "Collage 67/7" jest też śladem historii samej Rudowicz. W kwietniu 1970 roku w Nowym Jorku odbyła się wystawa "Elektra 70", na której wśród prac między innymi Tadeusza Brzozowskiego, Tadeusza Kantora, Adama Marczyńskiego, Jana Tarasina oraz Mariana Warzechy, prezentowane były prace Teresy Rudowicz ze zbiorów Pape Gallery, do których należał prezentowany obraz. Właścicielka tej galerii, Ewa Pape, była kolekcjonerką sztuki i mecenaską, dzięki jej poparciu artystka otrzymała w 1971 roku stypendium Fundacji Kościuszkowskiej na sześciomiesięczny pobyt w Stanach Zjednoczonych i tym samym szansę, aby szerzej zaprezentować swą wyjątkową twórczość amerykańskiej publiczności.
W pracy "Collage 67/7" widoczna jest wrażliwość malarki na specyfikę stosowanych materiałów. Elementy papieru, koronki, znaczków, blachy zręcznie wtapiane są ciepłego odcienia farbą, pozostawiając wyjątkowe faktury, wzory i spójną kompozycję. Warstwa werniksu spaja wszystko w całość, tworząc metaforyczny palimpsest. "To się dzieje razem - opowiadała Rudowicz o swoich pracach - Na przykład przy zestawianiu wyblakłej starej fotografii z kawałeczkiem blachy, z pięknym obiciem, jednocześnie powstaje możliwość, konieczność nawet wprowadzenia w ten układ czerwieni, brązu czy ugru. W wielu wypadkach chcę ocalić od zupełnego zniszczenia owe stare szczątki. Poniszczone druki, reprodukcje, fotografie, szczątki szkła, tworzyw sztucznych. Powiedziałam - chciałabym ocalić od zupełnego zniszczenia, bo fascynują mnie przede wszystkim przedmioty i materiały autentyczne, ale jakoś już podniszczone. I właśnie w swoich kompozycjach chcę jakby zatrzymać upadek, każdy z owych wmontowanych w moje prace fragmentów zachowuje swoją poetykę, ale jednocześnie staje się elementem wyłącznie plastycznym tworzonego przeze mnie układu".
Studia rozpoczęła w latach 1948-50 w gdańskiej PWSSP, a kontynuowała pod kierunkiem Zbigniewa Pronaszki w Akademii krakowskiej w okresie 1950-54. Należała do grona współzałożycieli i członków reaktywowanej po drugiej wojnie światowej GRUPY KRAKOWSKIEJ. Najwcześniejsze prace Rudowicz to inspirowane surrealizmem akwarele i fotomontaże (1953 r.). Dalsza jej twórczość utrzymana była w charakterze malarstwa abstrakcyjnego niekiedy metaforycznego. Na przełomie lat 50 i 60 - tych zaczęła tworzyć kolaże, w których z malarskim spoiwem łączyła drobne nieartystyczne "przedmioty gotowe".


PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i naliczana jest degresywnie w zależności od kwoty wylicytowanej: do 100 000 złotych (włącznie) - w wysokości 18%, a powyżej 100 000 złotych - w wysokości 15%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.

35
Teresa RUDOWICZ (1928 - 1994)

Collage 67/7 , 1967 r.

kolaż/płótno, 47 x 36,8 cm
na odwrociu naklejka wywozowa Desy do Pape Galleries Inc, New York oraz naklejka z sygnaturą i datowaniem: 'Teresa Rudowicz | 67/7'

POCHODZENIE:
- Pape Galleries, Inc. Nowy Jork
- kolekcja prywatna, Polska

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

Teresa Rudowicz, mając już za sobą realizacje utrzymane w stylistyce kubizmu i taszyzmu, na przełomie lat 50. i 60. zaczęła odkrywać własną, oryginalną formułę wizualną. Eksperymentowała z wykorzystaniem nietypowych obiektów, którym nadawała metaforyczne znaczenie w procesie adaptowania ich na potrzeby swojej sztuki. Charakterystyczne dla prac artystki były wkomponowane elementy fotografii, znaczków pocztowych, rękopisów, druków, dzianin czy koronek - łączone w harmonijną całość, nadawały obrazom emocjonalny, sentymentalny wyraz, stawały się znakami pamięci. Twórczość ta miała również znamiona destrukcji - poprzez darcie i niszczenie, Rudowicz przekształcała materialne ślady - świadectwa przeszłości, by jednocześnie wzmocnić, ale i zmienić ich pierwotny sens.
Praca "Collage 67/7" jest też śladem historii samej Rudowicz. W kwietniu 1970 roku w Nowym Jorku odbyła się wystawa "Elektra 70", na której wśród prac między innymi Tadeusza Brzozowskiego, Tadeusza Kantora, Adama Marczyńskiego, Jana Tarasina oraz Mariana Warzechy, prezentowane były prace Teresy Rudowicz ze zbiorów Pape Gallery, do których należał prezentowany obraz. Właścicielka tej galerii, Ewa Pape, była kolekcjonerką sztuki i mecenaską, dzięki jej poparciu artystka otrzymała w 1971 roku stypendium Fundacji Kościuszkowskiej na sześciomiesięczny pobyt w Stanach Zjednoczonych i tym samym szansę, aby szerzej zaprezentować swą wyjątkową twórczość amerykańskiej publiczności.
W pracy "Collage 67/7" widoczna jest wrażliwość malarki na specyfikę stosowanych materiałów. Elementy papieru, koronki, znaczków, blachy zręcznie wtapiane są ciepłego odcienia farbą, pozostawiając wyjątkowe faktury, wzory i spójną kompozycję. Warstwa werniksu spaja wszystko w całość, tworząc metaforyczny palimpsest. "To się dzieje razem - opowiadała Rudowicz o swoich pracach - Na przykład przy zestawianiu wyblakłej starej fotografii z kawałeczkiem blachy, z pięknym obiciem, jednocześnie powstaje możliwość, konieczność nawet wprowadzenia w ten układ czerwieni, brązu czy ugru. W wielu wypadkach chcę ocalić od zupełnego zniszczenia owe stare szczątki. Poniszczone druki, reprodukcje, fotografie, szczątki szkła, tworzyw sztucznych. Powiedziałam - chciałabym ocalić od zupełnego zniszczenia, bo fascynują mnie przede wszystkim przedmioty i materiały autentyczne, ale jakoś już podniszczone. I właśnie w swoich kompozycjach chcę jakby zatrzymać upadek, każdy z owych wmontowanych w moje prace fragmentów zachowuje swoją poetykę, ale jednocześnie staje się elementem wyłącznie plastycznym tworzonego przeze mnie układu".
Studia rozpoczęła w latach 1948-50 w gdańskiej PWSSP, a kontynuowała pod kierunkiem Zbigniewa Pronaszki w Akademii krakowskiej w okresie 1950-54. Należała do grona współzałożycieli i członków reaktywowanej po drugiej wojnie światowej GRUPY KRAKOWSKIEJ. Najwcześniejsze prace Rudowicz to inspirowane surrealizmem akwarele i fotomontaże (1953 r.). Dalsza jej twórczość utrzymana była w charakterze malarstwa abstrakcyjnego niekiedy metaforycznego. Na przełomie lat 50 i 60 - tych zaczęła tworzyć kolaże, w których z malarskim spoiwem łączyła drobne nieartystyczne "przedmioty gotowe".


PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i naliczana jest degresywnie w zależności od kwoty wylicytowanej: do 100 000 złotych (włącznie) - w wysokości 18%, a powyżej 100 000 złotych - w wysokości 15%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.