"(...) Szukając definicji dla twoich prac, uświadomiłam sobie jedynie, że nie są ani rzeźbą, asamblażem, ani też instalacją. Ty sam określasz je jako malarskie. Ktoś kiedyś powiedział, że dla niego są to rzeźby, dla mnie dalej obrazy, bo wywodzą się z malarskiej tradycji i mocno wpisują się w kontekst obrazu. W swoich cyklach nawiązuję do klasycznych motywów malarskich, takich jak pejzaż, martwa natura, malarstwo religijne itp.
Niewiele osób wie, że to, co oglądamy dziś na wystawie jako deformacje, miało swój początek w malarstwie tradycyjnym. Kiedy zrozumiałeś, że klasyczne przedstawienie tematu ogranicza to, co naprawdę chcesz powiedzieć?
W pewnym sensie to, co robię teraz, też jest tradycyjnym malarstwem. W większości przypadków to olej na płótnie naciągniętym na drewniany blejtram. Jednak kusiły mnie związane z nim inne aspekty niż ilustracyjność. Zaczęło się jeszcze na studiach, kiedy realizowałem cykl "Choroby malarstwa". Zadawałem sobie pytanie o sens tego, co robię i postanowiłem przenieść główne choroby skórne na malarstwo, wykorzystując do tego błędy technologiczne. Nie chciałem zilustrować chorób, tylko przenieść je na proces powstawania obrazu. Wykorzystałem źle zagruntowane, sypiące się podłoża, zbyt mocno naciągnięte, powodujące krzywienie się krosna tzw. śmigło, złuszczającą się farbę itd. Później powstały "Przegięte obrazy" z wypadkami samochodowymi, następnie "Skóry" i "Obrazy pożerające rzeczywistość" oraz nieprzedstawiające prace o cielesnym charakterze. Z licznymi deformacjami, wybrzuszeniami, zmarszczkami, jakby zdeformowane od wilgoci, starości czy nadmiaru farby. Zaczął mnie bardziej interesować obraz jako proces malarski działający plamą koloru, gestem niż jego możliwości ilustracyjne (przedstawiające).
Wcześniej dużo rysowałem. Szczególnie ludzi. Interesowały mnie ich emocje, fizyczność, doświadczenia, które teraz staram się wyrażać w innej formie. Fascynacje te powracają, np. w "Obrazach pożerających rzeczywistość" używam przedmiotów mających swoją historię. Najczęściej są wyciągnięte z czyjejś rzeczywistości i innego kontekstu. Wcześniej towarzyszyły komuś innemu.(...)".
(Rozświetlamy artystów. Bartosz Kokosiński: Obrazy mogą mnie pożreć,rozmawiali Aneta Bulkowska i Marcin Denisiuk, źródło: www.rozswietlamykulture.pl)

W 2004 ukończył Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Dąbrowie Górniczej. Studiował na Wydziale Malarstwa na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.W 2009 uzyskał dyplom w pracowni Andrzeja Bednarczyka i Witolda Stelmachniewicza. Uczęszczał na zajęcia Grzegorza Sztwiertni oraz Konrada Kuzyszyna. Głównie zajmuje się obrazem i obrazowaniem. Wykorzystując malarstwo i kolekcje przedmiotów tworzy obrazy pożerające rzeczywistość. Poza tym montuje wideo i instalacje. Mieszka i pracuje w Warszawie. Miał kilka wystaw indywidualnych,uczestniczył w wielu ekspozycjach zbiorowych. W 2014 roku został uplasowany na pierwszej pozycji prestiżowego rankingu "Kompas Młodej Sztuki", ex aequo z Ewą Juszkiewicz.

2
Bartosz KOKOSIŃSKI (ur. 1984)

Bez tytułu, 2011 r.

farba alkidowa, drewno/płótno, 67 x 71,5 x 17 cm
sygnowany, datowany i opisany na odwrociu: `Bartosz Kokosiński, 2011, technika własna, 71,5 x 67 x 17 cm`

WYSTAWIANY:
- "(Nie) dotykaj! Haptyczne aspekty sztuki polskiej po 1945 roku", CSW Znaki Czasu w Toruniu, 2015
- "Pozytyw/Negatyw", XVII Międzynarodowe Targi Artystyczne Art Moscow, Central House of Artists, Moskwa, Rosja, 2013
- "Je Abstrakter die Kunst wird, desto mehr wird sie Kunst", Bestregarts Junge Kunst, Frankfurt nad Menem, Niemcy, 2012

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

"(...) Szukając definicji dla twoich prac, uświadomiłam sobie jedynie, że nie są ani rzeźbą, asamblażem, ani też instalacją. Ty sam określasz je jako malarskie. Ktoś kiedyś powiedział, że dla niego są to rzeźby, dla mnie dalej obrazy, bo wywodzą się z malarskiej tradycji i mocno wpisują się w kontekst obrazu. W swoich cyklach nawiązuję do klasycznych motywów malarskich, takich jak pejzaż, martwa natura, malarstwo religijne itp.
Niewiele osób wie, że to, co oglądamy dziś na wystawie jako deformacje, miało swój początek w malarstwie tradycyjnym. Kiedy zrozumiałeś, że klasyczne przedstawienie tematu ogranicza to, co naprawdę chcesz powiedzieć?
W pewnym sensie to, co robię teraz, też jest tradycyjnym malarstwem. W większości przypadków to olej na płótnie naciągniętym na drewniany blejtram. Jednak kusiły mnie związane z nim inne aspekty niż ilustracyjność. Zaczęło się jeszcze na studiach, kiedy realizowałem cykl "Choroby malarstwa". Zadawałem sobie pytanie o sens tego, co robię i postanowiłem przenieść główne choroby skórne na malarstwo, wykorzystując do tego błędy technologiczne. Nie chciałem zilustrować chorób, tylko przenieść je na proces powstawania obrazu. Wykorzystałem źle zagruntowane, sypiące się podłoża, zbyt mocno naciągnięte, powodujące krzywienie się krosna tzw. śmigło, złuszczającą się farbę itd. Później powstały "Przegięte obrazy" z wypadkami samochodowymi, następnie "Skóry" i "Obrazy pożerające rzeczywistość" oraz nieprzedstawiające prace o cielesnym charakterze. Z licznymi deformacjami, wybrzuszeniami, zmarszczkami, jakby zdeformowane od wilgoci, starości czy nadmiaru farby. Zaczął mnie bardziej interesować obraz jako proces malarski działający plamą koloru, gestem niż jego możliwości ilustracyjne (przedstawiające).
Wcześniej dużo rysowałem. Szczególnie ludzi. Interesowały mnie ich emocje, fizyczność, doświadczenia, które teraz staram się wyrażać w innej formie. Fascynacje te powracają, np. w "Obrazach pożerających rzeczywistość" używam przedmiotów mających swoją historię. Najczęściej są wyciągnięte z czyjejś rzeczywistości i innego kontekstu. Wcześniej towarzyszyły komuś innemu.(...)".
(Rozświetlamy artystów. Bartosz Kokosiński: Obrazy mogą mnie pożreć,rozmawiali Aneta Bulkowska i Marcin Denisiuk, źródło: www.rozswietlamykulture.pl)

W 2004 ukończył Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Dąbrowie Górniczej. Studiował na Wydziale Malarstwa na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.W 2009 uzyskał dyplom w pracowni Andrzeja Bednarczyka i Witolda Stelmachniewicza. Uczęszczał na zajęcia Grzegorza Sztwiertni oraz Konrada Kuzyszyna. Głównie zajmuje się obrazem i obrazowaniem. Wykorzystując malarstwo i kolekcje przedmiotów tworzy obrazy pożerające rzeczywistość. Poza tym montuje wideo i instalacje. Mieszka i pracuje w Warszawie. Miał kilka wystaw indywidualnych,uczestniczył w wielu ekspozycjach zbiorowych. W 2014 roku został uplasowany na pierwszej pozycji prestiżowego rankingu "Kompas Młodej Sztuki", ex aequo z Ewą Juszkiewicz.