"Suprema jest miękką płytą zrobioną z drewnianych wiórów związanych cementem i służy jako materiał budowlany. Posłuchajcie, jak to brzmi: miękki materiał budowlany. Kłopot z Mikołajem Smoczyńskim polega na tym, że używa supremy jako tworzywa swojej sztuki. A bardziej ogólnie, polega na brzmieniu jego twórczości, komponowanej dysonansowo z miękkiego, niematerialnego światła i twardego, chropowatego cienia; z przelotnych lśnień na tłustym lustrze spracowanego oleju i tępej szarości porowatych powierzchni; z chwiejnych relacji logicznych między ciężkim, materialnym nawisem supremy i delikatnym,
niemal niewidocznym rysunkiem podtrzymującej go, stalowej nitki, a także z przemiennego rytmu jej własnych strunowatych napięć i spiralnych pęknięć; z nieskończonej nudy poziomych płaszczyzn i niekonsekwentnej interwencji pionowej przeszkody. Kłopot z Mikołajem Smoczyńskim polega na tym, że tworzy rzeczywistość nieokreśloną, w której nie ma elementów zdefiniowanych; nic nie jest całkiem twarde ani całkiem miękkie, całkiem suche ani całkiem mokre, całkiem ciekłe ani całkiem stałe, całkiem jasne ani całkiem ciemne, całkiem proste ani całkiem krzywe, całkiem jednorodne ani całkiem zróżnicowane. Brak jest zdecydowanych podobieństw, ale i brak kategorycznych różnic - zarówno optycznych, jak i substancjalnych; nie ma pełnej jedności, ale i nie ma wielości.
Kłopot z Mikołajem Smoczyńskim polega na tym, że jego twórczość nie prowadzi do powstania dzieła, choć składają się na nie wszystkie etapy mające do dzieła doprowadzić; jest zamysł, jest materiał, jest męczący etap fizycznej realizacji, są długie kadencje niedokończonego istnienia - najpierw w procesie powstawania, potem w procesie przekształcania, a właściwie samoistnej przemiany: schnięcia, przemakania, kurczenia się i rozciągania, scalania i osypywania, a także ciemnienia i jaśnienia zgodnie z rytmem dnia i nocy; ale jest także poddanie się arytmii kaprysów nieba - spokojnych zachmurzeń, perłowych prześwitów, jasnawych penetracji, snopów, słupów, plam i powodzi światła. Czy zatem może istnieć dzieło, w którym utrwala się stan przemiany? O tyle zaledwie, o ile miękkie może być budulcem twardego. A nietrwałe - trwałego. Cóż to jednak znaczy: trwałość? Kłopot z Mikołajem Smoczyńskim polega na tym, że wkładając wiele wysiłku w przemianę, próbuje ją utrwalić. Raz w materiale. Drugi raz na fotografii, która żywi się światłem".
Anda Rottenberg, Kłopot z Mikołajem Smoczyńskim, ze wstępu do katalogu wystawy artysty w  Galerii ZPAP w Warszawie, 1992

Malarz, fotograf, rysownik, performer i twórca instalacji. Studiował na UMCS w Lublinie i w ASP w Warszawie. Od roku 1979 jest pedagogiem w Instytucie Wychowania Plastycznego UMCS. Artysta koncentruje się na analizie używanego materiału oraz zgłębianiu zagadnień związanych z miejscem, płaszczyzną i przestrzenią. Jest autorem tzw. obrazów prawdziwych - reliefów odciśniętych w pokrytych farbą płótnach. Malarskie piękno surowego materiału jest także dostrzegalne w jego pracach fotograficznych, przedstawiających odizolowane fragmenty rzeczywistości, na przykład fragmenty ściany, betonowej podłogi lub osypujący się tynk.

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i naliczana jest degresywnie w zależności od kwoty wylicytowanej: do 100 000 złotych (włącznie) - w wysokości 18%, a powyżej 100 000 złotych - w wysokości 15%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.

74
Mikołaj SMOCZYŃSKI (1955-2009)

Bez tytułu, 1992 r.

fotografia czarno-biała/papier archiwalny matowy, 73 x 85,6 cm
na odwrociu dwie pieczęcie autorskie, jedna z odręczną sygnaturą

POCHODZENIE:
- dar od artysty, lata 90.

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

"Suprema jest miękką płytą zrobioną z drewnianych wiórów związanych cementem i służy jako materiał budowlany. Posłuchajcie, jak to brzmi: miękki materiał budowlany. Kłopot z Mikołajem Smoczyńskim polega na tym, że używa supremy jako tworzywa swojej sztuki. A bardziej ogólnie, polega na brzmieniu jego twórczości, komponowanej dysonansowo z miękkiego, niematerialnego światła i twardego, chropowatego cienia; z przelotnych lśnień na tłustym lustrze spracowanego oleju i tępej szarości porowatych powierzchni; z chwiejnych relacji logicznych między ciężkim, materialnym nawisem supremy i delikatnym,
niemal niewidocznym rysunkiem podtrzymującej go, stalowej nitki, a także z przemiennego rytmu jej własnych strunowatych napięć i spiralnych pęknięć; z nieskończonej nudy poziomych płaszczyzn i niekonsekwentnej interwencji pionowej przeszkody. Kłopot z Mikołajem Smoczyńskim polega na tym, że tworzy rzeczywistość nieokreśloną, w której nie ma elementów zdefiniowanych; nic nie jest całkiem twarde ani całkiem miękkie, całkiem suche ani całkiem mokre, całkiem ciekłe ani całkiem stałe, całkiem jasne ani całkiem ciemne, całkiem proste ani całkiem krzywe, całkiem jednorodne ani całkiem zróżnicowane. Brak jest zdecydowanych podobieństw, ale i brak kategorycznych różnic - zarówno optycznych, jak i substancjalnych; nie ma pełnej jedności, ale i nie ma wielości.
Kłopot z Mikołajem Smoczyńskim polega na tym, że jego twórczość nie prowadzi do powstania dzieła, choć składają się na nie wszystkie etapy mające do dzieła doprowadzić; jest zamysł, jest materiał, jest męczący etap fizycznej realizacji, są długie kadencje niedokończonego istnienia - najpierw w procesie powstawania, potem w procesie przekształcania, a właściwie samoistnej przemiany: schnięcia, przemakania, kurczenia się i rozciągania, scalania i osypywania, a także ciemnienia i jaśnienia zgodnie z rytmem dnia i nocy; ale jest także poddanie się arytmii kaprysów nieba - spokojnych zachmurzeń, perłowych prześwitów, jasnawych penetracji, snopów, słupów, plam i powodzi światła. Czy zatem może istnieć dzieło, w którym utrwala się stan przemiany? O tyle zaledwie, o ile miękkie może być budulcem twardego. A nietrwałe - trwałego. Cóż to jednak znaczy: trwałość? Kłopot z Mikołajem Smoczyńskim polega na tym, że wkładając wiele wysiłku w przemianę, próbuje ją utrwalić. Raz w materiale. Drugi raz na fotografii, która żywi się światłem".
Anda Rottenberg, Kłopot z Mikołajem Smoczyńskim, ze wstępu do katalogu wystawy artysty w  Galerii ZPAP w Warszawie, 1992

Malarz, fotograf, rysownik, performer i twórca instalacji. Studiował na UMCS w Lublinie i w ASP w Warszawie. Od roku 1979 jest pedagogiem w Instytucie Wychowania Plastycznego UMCS. Artysta koncentruje się na analizie używanego materiału oraz zgłębianiu zagadnień związanych z miejscem, płaszczyzną i przestrzenią. Jest autorem tzw. obrazów prawdziwych - reliefów odciśniętych w pokrytych farbą płótnach. Malarskie piękno surowego materiału jest także dostrzegalne w jego pracach fotograficznych, przedstawiających odizolowane fragmenty rzeczywistości, na przykład fragmenty ściany, betonowej podłogi lub osypujący się tynk.

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i naliczana jest degresywnie w zależności od kwoty wylicytowanej: do 100 000 złotych (włącznie) - w wysokości 18%, a powyżej 100 000 złotych - w wysokości 15%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.