Proweniencja:
Warszawa, kolekcja prywatna
Wystawiany:
Malmö, Malmö Konsthall, Leon Tarasewicz, 19.09 – 25.10.1992.
Reprodukowany:
Leon Tarasewicz [katalog wystawy], wyd. Malmö Konsthall, Malmö 1992, s. 49.
Malarstwo Leona Tarasewicza rodzi się z obserwacji otaczającej go natury, którą wnikliwie analizuje, a następnie przenosi na płótna. Przedstawienia te nie mają jednak w sobie nic z realizmu. Lasy, pola czy uchwycone w locie ptactwo – to harmonijne kompozycje powtarzających się motywów bliskie językowi abstrakcji. Artysta za cel stawia sobie poszukiwanie wartości czysto malarskich: koloru, faktury, światła. „Moim marzeniem jest, aby obraz tak objął w posiadanie patrzącego, że otoczenie przestałoby istnieć i nieograniczony ramami obraz mógł swobodnie rozszerzać się, wciągać do środka” – tłumaczy swoją koncepcję Tarasewicz (cyt. za: Ślizińska M. [red.], Leon Tarasewicz. Malarstwo. Galeria Foksal 1984-2018, Galeria Foksal, Warszawa 2018, s. 35).
W 1991 roku malarz po raz pierwszy pokazał serię nowych, „żółtych” obrazów. Płótna te stanowiły upamiętnienie „kwitnących pól, bądź samego światła, prześwitywania światła, odbicia słońca w kwitnącej roślinności, rozświetlonego horyzontu (…)” (Jedliński J., Naprzeciw pejzaży, grudzień 1990). Monumentalne kompozycje rozciągały się wzdłuż ścian, w szczególny sposób zapraszając widza do przeżywania koloru i przestrzeni. Prezentowany tryptyk z 1991 roku należy do wspomnianego „żółtego” cyklu i nawiązuje do rozkwitającej natury i promieni słońca. Monumentalny, rozciągający się niczym przepastne pola rzepaku, niesamowicie pochłania przestrzeń. Przez soczystą zieleń przebija pas mocnej żółcieni, emanując jaskrawością barwy i wewnętrzną, pozytywną energią.
Tarasewicz poddaje dyskusji to, czym jest sztuka abstrakcyjna. Czy stanowi może tak głęboką syntezę świata realnego, że przestajemy go dostrzegać i zaczynamy dla porządku nazywać go brakiem figuracji? Czy artysta może sam wymyślić coś, czego nigdy nie widział? Jeśli pewnego ranka obudzimy się i zobaczymy piękne światło wpadające przez okno pragnąc je uwiecznić, to czy obraz składający się z samych promieni będzie figuratywny, czy abstrakcyjny? Patrząc na sztukę Tarasewicza trudno orzec jednoznacznie. Malarz wielokrotnie podkreślał, jak bardzo inspiruje się naturą. Swoim pracom nie nadaje tytułów, zostawiając widza bezbronnym, bez żadnej podpowiedzi. „Dzisiejszy sens zyskały tytuły na fali ideologii oświeconej, która ceniła wyżej dopowiedzenie, wyjaśnienie i zrozumienie niż zmysłowy odbiór wizji artysty. Leon Tarasewicz potrafił swoimi obrazami udowodnić absurdalność nie tylko wplątywania weń słów, tytułów, literackiego tematu, ale i prostego, ‘naturalistycznego’ kojarzenia kształtów i form istniejących w naturze z tymi wyobrażonymi na płótnach” (Gorczyca Ł., Leon Tarasewicz, [w:] Tarasewicz [katalog wystawy], Godlewska-Siwerska M. [red.], Galeria Arsenał, Białystok 1995). Oferowane dzieło może być zatem zarówno kwitnącym polem rzepaku, jak i czysto abstrakcyjną żółto-zieloną kompozycją, która ma skłaniać do refleksji na temat tego, czym jest figuracja w sztuce.
olej, płótno
130 x 570 cm
sygn. na odwrociu: LEON TARASEWICZ 1991 oraz instrukcja montażowa, na blejtramie nalepka z Galerie Nordenhake
Proweniencja:
Warszawa, kolekcja prywatna
Wystawiany:
Malmö, Malmö Konsthall, Leon Tarasewicz, 19.09 – 25.10.1992.
Reprodukowany:
Leon Tarasewicz [katalog wystawy], wyd. Malmö Konsthall, Malmö 1992, s. 49.
Malarstwo Leona Tarasewicza rodzi się z obserwacji otaczającej go natury, którą wnikliwie analizuje, a następnie przenosi na płótna. Przedstawienia te nie mają jednak w sobie nic z realizmu. Lasy, pola czy uchwycone w locie ptactwo – to harmonijne kompozycje powtarzających się motywów bliskie językowi abstrakcji. Artysta za cel stawia sobie poszukiwanie wartości czysto malarskich: koloru, faktury, światła. „Moim marzeniem jest, aby obraz tak objął w posiadanie patrzącego, że otoczenie przestałoby istnieć i nieograniczony ramami obraz mógł swobodnie rozszerzać się, wciągać do środka” – tłumaczy swoją koncepcję Tarasewicz (cyt. za: Ślizińska M. [red.], Leon Tarasewicz. Malarstwo. Galeria Foksal 1984-2018, Galeria Foksal, Warszawa 2018, s. 35).
W 1991 roku malarz po raz pierwszy pokazał serię nowych, „żółtych” obrazów. Płótna te stanowiły upamiętnienie „kwitnących pól, bądź samego światła, prześwitywania światła, odbicia słońca w kwitnącej roślinności, rozświetlonego horyzontu (…)” (Jedliński J., Naprzeciw pejzaży, grudzień 1990). Monumentalne kompozycje rozciągały się wzdłuż ścian, w szczególny sposób zapraszając widza do przeżywania koloru i przestrzeni. Prezentowany tryptyk z 1991 roku należy do wspomnianego „żółtego” cyklu i nawiązuje do rozkwitającej natury i promieni słońca. Monumentalny, rozciągający się niczym przepastne pola rzepaku, niesamowicie pochłania przestrzeń. Przez soczystą zieleń przebija pas mocnej żółcieni, emanując jaskrawością barwy i wewnętrzną, pozytywną energią.
Tarasewicz poddaje dyskusji to, czym jest sztuka abstrakcyjna. Czy stanowi może tak głęboką syntezę świata realnego, że przestajemy go dostrzegać i zaczynamy dla porządku nazywać go brakiem figuracji? Czy artysta może sam wymyślić coś, czego nigdy nie widział? Jeśli pewnego ranka obudzimy się i zobaczymy piękne światło wpadające przez okno pragnąc je uwiecznić, to czy obraz składający się z samych promieni będzie figuratywny, czy abstrakcyjny? Patrząc na sztukę Tarasewicza trudno orzec jednoznacznie. Malarz wielokrotnie podkreślał, jak bardzo inspiruje się naturą. Swoim pracom nie nadaje tytułów, zostawiając widza bezbronnym, bez żadnej podpowiedzi. „Dzisiejszy sens zyskały tytuły na fali ideologii oświeconej, która ceniła wyżej dopowiedzenie, wyjaśnienie i zrozumienie niż zmysłowy odbiór wizji artysty. Leon Tarasewicz potrafił swoimi obrazami udowodnić absurdalność nie tylko wplątywania weń słów, tytułów, literackiego tematu, ale i prostego, ‘naturalistycznego’ kojarzenia kształtów i form istniejących w naturze z tymi wyobrażonymi na płótnach” (Gorczyca Ł., Leon Tarasewicz, [w:] Tarasewicz [katalog wystawy], Godlewska-Siwerska M. [red.], Galeria Arsenał, Białystok 1995). Oferowane dzieło może być zatem zarówno kwitnącym polem rzepaku, jak i czysto abstrakcyjną żółto-zieloną kompozycją, która ma skłaniać do refleksji na temat tego, czym jest figuracja w sztuce.