Proweniencja:
Warszawa, kolekcja prywatna
Polswiss Art, aukcja 13.12.2022, poz. 12
Warszawa, kolekcja prywatna
Warszawa, kolekcja instytucjonalna
W oferowanym „Autoportrecie z pędzlem w dłoni” z 1906 roku Malczewski jawi się nam jako Wielki Artysta, kapłan sztuki. Ujęty w półpostaci, stoi w uroczystej pozie, z dumnie wypiętą piersią. Ubrany jest w swoją ulubioną bufiastą koszulę, szeroki czarny pas i beżowy dół z obfitymi kieszeniami. Strój uzupełniają zawieszony na szyi monokl, złoty sygnet z turkusem oraz dzierżone w dłoni malarskie berło – pędzel. Co ciekawe, charakterystyczna biała bluzka, w której tak często się przedstawiał, stanowiła w istocie typowy element ówczesnej mody damskiej. Trzeba jednak pamiętać, że Malczewski był mocno ekscentryczny, zarówno w zachowaniu, jak i noszeniu się, czego świadectwem pozostają jego autoportrety, a także wspomnienia bliskich: „Ubrany był zawsze oryginalnie w jakieś bluzki aksamitne a la Rembrandt. Lubował się w kamizelkach kolorowych, których miał kilka. Na nogach nosił owijacze. Pamiętam pana Jacka w serdaku granatowym pani Gralewskiej, bardzo obszernym, wciętym; pamiętam go w czepeczkach najrozmaitszych, hełmach, furażerkach, beretach; w końcu nosił szyte przez swoją starsza siostrę jakby renesansowe okrycie głowy, zakrywające uszy. »Widzisz duszo – mówił – Wyglądam jak hrabia.« (…) Jednego razu tak zachwycił się fasonem rękawów mojej bluzki, że uparł się ją włożyć. Tłumaczyliśmy, że będzie za ciasna, że nie da się przymierzyć. Lecz koniecznie chciał i tak mnie prosił, że ubrałam się w suknię pani Malczewskiej, a pan Jacek paradował w mojej bluzce aksamitnej, chociaż uwięzła mu na plecach” – pisała Michalina Janoszanka (Janoszanka M., Wielki tercjarz. Moje wspomnienia o Jacku Malczewskim, Poznań [ok. 1931], s. 26).
Ujętemu na tle pejzażu artyście towarzyszy postać muzy, opiekunki sztuk pięknych. Jest nią Maria Balowa – wielka miłość i źródło natchnienia Malczewskiego, którą nazywał „Afrodytą swego życia”. Wsparta w oddali o ścianę nieokreślonej budowli, trzyma w dłoniach wiolonczelę. Kobietę oprócz charakterystycznej fizjonomii, wyróżniają wysoko upięte kasztanowe włosy, a także czarna suknia z dekoracyjnymi, półprzezroczystymi rękawami w pasy, w której przedstawiona została także na innych obrazach Malczewskiego, m.in. w „Damie w fotelu” (1904) czy „Zatrutej studni z autoportretem” (1906). Efektowny malarsko, prezentowany „Autoportret z pędzlem w dłoni” powstał w okresie, w którym kochankowie podróżowali razem po Włoszech. Artysta w pełni przekonany o ważności swego powołania, był wówczas w rozkwicie swego talentu.
olej, tektura
97 x 77 cm
sygn. l. d.: J. Malczewski 1906
Proweniencja:
Warszawa, kolekcja prywatna
Polswiss Art, aukcja 13.12.2022, poz. 12
Warszawa, kolekcja prywatna
Warszawa, kolekcja instytucjonalna
W oferowanym „Autoportrecie z pędzlem w dłoni” z 1906 roku Malczewski jawi się nam jako Wielki Artysta, kapłan sztuki. Ujęty w półpostaci, stoi w uroczystej pozie, z dumnie wypiętą piersią. Ubrany jest w swoją ulubioną bufiastą koszulę, szeroki czarny pas i beżowy dół z obfitymi kieszeniami. Strój uzupełniają zawieszony na szyi monokl, złoty sygnet z turkusem oraz dzierżone w dłoni malarskie berło – pędzel. Co ciekawe, charakterystyczna biała bluzka, w której tak często się przedstawiał, stanowiła w istocie typowy element ówczesnej mody damskiej. Trzeba jednak pamiętać, że Malczewski był mocno ekscentryczny, zarówno w zachowaniu, jak i noszeniu się, czego świadectwem pozostają jego autoportrety, a także wspomnienia bliskich: „Ubrany był zawsze oryginalnie w jakieś bluzki aksamitne a la Rembrandt. Lubował się w kamizelkach kolorowych, których miał kilka. Na nogach nosił owijacze. Pamiętam pana Jacka w serdaku granatowym pani Gralewskiej, bardzo obszernym, wciętym; pamiętam go w czepeczkach najrozmaitszych, hełmach, furażerkach, beretach; w końcu nosił szyte przez swoją starsza siostrę jakby renesansowe okrycie głowy, zakrywające uszy. »Widzisz duszo – mówił – Wyglądam jak hrabia.« (…) Jednego razu tak zachwycił się fasonem rękawów mojej bluzki, że uparł się ją włożyć. Tłumaczyliśmy, że będzie za ciasna, że nie da się przymierzyć. Lecz koniecznie chciał i tak mnie prosił, że ubrałam się w suknię pani Malczewskiej, a pan Jacek paradował w mojej bluzce aksamitnej, chociaż uwięzła mu na plecach” – pisała Michalina Janoszanka (Janoszanka M., Wielki tercjarz. Moje wspomnienia o Jacku Malczewskim, Poznań [ok. 1931], s. 26).
Ujętemu na tle pejzażu artyście towarzyszy postać muzy, opiekunki sztuk pięknych. Jest nią Maria Balowa – wielka miłość i źródło natchnienia Malczewskiego, którą nazywał „Afrodytą swego życia”. Wsparta w oddali o ścianę nieokreślonej budowli, trzyma w dłoniach wiolonczelę. Kobietę oprócz charakterystycznej fizjonomii, wyróżniają wysoko upięte kasztanowe włosy, a także czarna suknia z dekoracyjnymi, półprzezroczystymi rękawami w pasy, w której przedstawiona została także na innych obrazach Malczewskiego, m.in. w „Damie w fotelu” (1904) czy „Zatrutej studni z autoportretem” (1906). Efektowny malarsko, prezentowany „Autoportret z pędzlem w dłoni” powstał w okresie, w którym kochankowie podróżowali razem po Włoszech. Artysta w pełni przekonany o ważności swego powołania, był wówczas w rozkwicie swego talentu.