W 1908 roku, być może pod wpływem pogarszającego się stanu zdrowia, Wojtkiewicz zaczął tworzyć w pośpiechu, w gorączkowym napięciu, jak gdyby w przeczuciu zbliżającej się śmierci. Penetrował mikroświat dziecięcych przeżyć i pragnień, dostrzegając w nim archetypiczne wzorce zdolne odsłonić pierwotny, zagubiony w procesie dojrzewania sens ludzkiego życia. Powstały wówczas dwa cykle obrazów, „Z dziecięcych póz” i „Ceremonie”, wprowadzające widza w utopijną krainę, w której, tak jak w marzeniach dziecka, swobodnie splata się fantazja i rzeczywistość. Nie jest to jednak wizja radosnego, beztroskiego dzieciństwa, mali bohaterowie tych dzieł wydają się naznaczeni piętnem smutku i melancholii.
„Porwanie królewny” należy do cyklu „Z dziecięcych póz”. Tworzące go obrazy odsłaniają irrealny świat, w którym role osób dorosłych odgrywają dzieci i ich ożywione zabawki. Ich symboliczną wymowę współtworzy wyraźnie rozbrzmiewający dysonans między niewinnością dziecięcej natury a egzystencjalnym wymiarem rozgrywających się na płótnie dramatów. „Porwanie królewny” wpisuje się w schemat sceny porwania lub ucieczki kochanków. Spięty do skoku konik unosi w dal dziewczynkę-królewnę i jej bosonogiego rycerza. Dzieci bez żalu porzucają smutny ogród, w którym kwitną rachityczne rośliny. Uciekinierów usiłuje zatrzymać para staruszków nadbiegających od strony białego dworku. W kontekście symboliki całego cyklu „Z dziecięcych póz” ich ucieczka w nieznane jawi się jako konsekwencja nigdy nie zaspokojonej potrzeby swobody, pragnienia przygody i wyrwania się z ciasnego kręgu codziennych domowych spraw. Również sceneria obrazu to rzeczywistość oglądana oczyma dziecka, wszystko wydaje się w niej możliwe, a zarazem jest umowne i sztuczne - rośliny rosną w doniczkach wkopanych w ziemię, galopujący rumak, podobny do drewnianej zabawki, jak gdyby zastygł w bezruchu, wzniesiony ponad ziemią.
Obrazy tworzące cykl „Z dziecięcych póz” zostały wykonane w technice tempery, która nadaje płótnom matowość tonu, doskonale odpowiada predylekcji Wojtkiewicza do barw stłumionych, jak gdyby spłowiałych, tworzących harmonię o subtelnej gradacji odcieni.
Ewa Micke-Broniarek
tempera/płótno, 76,5 × 91 cm
sygnowany p.d.: 'W. Wojtkiewicz | 1908'
nr inw. MP 351 MNW
Okres adopcji: 1 rok.
W 1908 roku, być może pod wpływem pogarszającego się stanu zdrowia, Wojtkiewicz zaczął tworzyć w pośpiechu, w gorączkowym napięciu, jak gdyby w przeczuciu zbliżającej się śmierci. Penetrował mikroświat dziecięcych przeżyć i pragnień, dostrzegając w nim archetypiczne wzorce zdolne odsłonić pierwotny, zagubiony w procesie dojrzewania sens ludzkiego życia. Powstały wówczas dwa cykle obrazów, „Z dziecięcych póz” i „Ceremonie”, wprowadzające widza w utopijną krainę, w której, tak jak w marzeniach dziecka, swobodnie splata się fantazja i rzeczywistość. Nie jest to jednak wizja radosnego, beztroskiego dzieciństwa, mali bohaterowie tych dzieł wydają się naznaczeni piętnem smutku i melancholii.
„Porwanie królewny” należy do cyklu „Z dziecięcych póz”. Tworzące go obrazy odsłaniają irrealny świat, w którym role osób dorosłych odgrywają dzieci i ich ożywione zabawki. Ich symboliczną wymowę współtworzy wyraźnie rozbrzmiewający dysonans między niewinnością dziecięcej natury a egzystencjalnym wymiarem rozgrywających się na płótnie dramatów. „Porwanie królewny” wpisuje się w schemat sceny porwania lub ucieczki kochanków. Spięty do skoku konik unosi w dal dziewczynkę-królewnę i jej bosonogiego rycerza. Dzieci bez żalu porzucają smutny ogród, w którym kwitną rachityczne rośliny. Uciekinierów usiłuje zatrzymać para staruszków nadbiegających od strony białego dworku. W kontekście symboliki całego cyklu „Z dziecięcych póz” ich ucieczka w nieznane jawi się jako konsekwencja nigdy nie zaspokojonej potrzeby swobody, pragnienia przygody i wyrwania się z ciasnego kręgu codziennych domowych spraw. Również sceneria obrazu to rzeczywistość oglądana oczyma dziecka, wszystko wydaje się w niej możliwe, a zarazem jest umowne i sztuczne - rośliny rosną w doniczkach wkopanych w ziemię, galopujący rumak, podobny do drewnianej zabawki, jak gdyby zastygł w bezruchu, wzniesiony ponad ziemią.
Obrazy tworzące cykl „Z dziecięcych póz” zostały wykonane w technice tempery, która nadaje płótnom matowość tonu, doskonale odpowiada predylekcji Wojtkiewicza do barw stłumionych, jak gdyby spłowiałych, tworzących harmonię o subtelnej gradacji odcieni.
Ewa Micke-Broniarek