DOROTA SZUKAŁA (ur. 1959, Poznań)
Specjalizuje się w rysunku.
W 1987 roku ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych w Poznaniu. Dyplom uzyskała w Pracowni Rysunku u prof. Bogdana Wegnera; kształciła się również w Pracowni Tkaniny Artystycznej u prof. Magdaleny Abakanowicz.
W 1989 roku otrzymała stypendium Ministra Kultury i Sztuki.
Jej prace znajdują się w wielu kolekcjach w kraju i na świecie.
Prof. Andrzej Leśnik o twórczości artystki.
„Z szarości, przeciw nicości powstają postacie. Delikatność, z jaką węgiel sam kruchy, dotyka płaszczyzn, już na początku wręcz unicestwia jakby fizyczność tych rysunków, formę, akt samego rysowania. Równocześnie doświadczamy bogactwa materii między czernią a bielą, jaką tworzy węgiel w zetknięciu ze strukturą papieru. Często linia rozsypuje się czarną plamą, innym razem znika pochłonięta nagle pojawiającym się światłem, rozjaśniającym cały rysunek.
Między światłem i cieniem trwa spór o istnienie formy, którą ocala wrażliwość i wyobraźnie autorki. Tak istnienie wobec czasu, z jego przemijalnością, może ocalić tylko nasza wola i pamięć. Pokora, skromność i wrażliwość, z jaką artystka dotyka tajemnicy istnienia jest dla nas chyba tutaj jedyną możliwością jej odczucia”.
Węgiel na papierze, 70 × 100 cm
Dar od Artystki
DOROTA SZUKAŁA (ur. 1959, Poznań)
Specjalizuje się w rysunku.
W 1987 roku ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych w Poznaniu. Dyplom uzyskała w Pracowni Rysunku u prof. Bogdana Wegnera; kształciła się również w Pracowni Tkaniny Artystycznej u prof. Magdaleny Abakanowicz.
W 1989 roku otrzymała stypendium Ministra Kultury i Sztuki.
Jej prace znajdują się w wielu kolekcjach w kraju i na świecie.
Prof. Andrzej Leśnik o twórczości artystki.
„Z szarości, przeciw nicości powstają postacie. Delikatność, z jaką węgiel sam kruchy, dotyka płaszczyzn, już na początku wręcz unicestwia jakby fizyczność tych rysunków, formę, akt samego rysowania. Równocześnie doświadczamy bogactwa materii między czernią a bielą, jaką tworzy węgiel w zetknięciu ze strukturą papieru. Często linia rozsypuje się czarną plamą, innym razem znika pochłonięta nagle pojawiającym się światłem, rozjaśniającym cały rysunek.
Między światłem i cieniem trwa spór o istnienie formy, którą ocala wrażliwość i wyobraźnie autorki. Tak istnienie wobec czasu, z jego przemijalnością, może ocalić tylko nasza wola i pamięć. Pokora, skromność i wrażliwość, z jaką artystka dotyka tajemnicy istnienia jest dla nas chyba tutaj jedyną możliwością jej odczucia”.