Wszystko zaczęło się od wizy. Przygotowując się do wyjazdu studyjnego do Nowego Jorku, Bujnowski namalował fotorealistyczny czarno-biały autoportret i załączył jego reprodukcję jako oficjalne zdjęcie do wniosku o wizę amerykańską. Urzędnicy konsulatu nie zorientowali się w manipulacji — w paszporcie artysty znalazła się wiza z reprodukcją jego własnego obrazu.
Dopełnieniem akcji był kurs pilotażu z lotem szkoleniowym nad Manhattanem, udokumentowany na wideo. Ambasada USA w Warszawie odmówiła komentarza.
Zestaw trzech zdjęć paszportowych w kopercie, wydany w edycji 50 egzemplarzy, jest fotograficznym śladem tej akcji — i jednocześnie osobnym dziełem. Miniaturowy format nawiązuje do paska zdjęć z automatu fotograficznego: banalnego nośnika tożsamości produkowanego na potrzeby dokumentów.
Bujnowski sięga po tę konwencję nieprzypadkowo — interesuje go moment, w którym wizerunek artysty staje się formularzem, pozycją w rejestrze. Powtórzenie tego samego motywu to gest znany z jego wcześniejszych serii, gdzie obsesyjna powtarzalność obnażała mechanizmy reprodukcji. Tym razem w kadrze pojawia się własna twarz, co nadaje tej strategii autoironiczny wymiar. Praca pyta o to, czym jest wizerunek, kto go uwierzytelnia i gdzie kończy się sztuka, a zaczyna procedura.
3 fotografie paszportowe, 5 x 5 cm, stemplowana i sygnowana koperta
18 x 24 cm
opisany w kompozycji: RAFAŁ BUJNOWSKI / SELFPOITRET, 2004 / OIL ON CANVAS, 35X35 CM, poniżej informacja o nakładzie wraz z sygnaturą i datą: 24/50 / Buj / 04 (ołówkiem)
Wszystko zaczęło się od wizy. Przygotowując się do wyjazdu studyjnego do Nowego Jorku, Bujnowski namalował fotorealistyczny czarno-biały autoportret i załączył jego reprodukcję jako oficjalne zdjęcie do wniosku o wizę amerykańską. Urzędnicy konsulatu nie zorientowali się w manipulacji — w paszporcie artysty znalazła się wiza z reprodukcją jego własnego obrazu.
Dopełnieniem akcji był kurs pilotażu z lotem szkoleniowym nad Manhattanem, udokumentowany na wideo. Ambasada USA w Warszawie odmówiła komentarza.
Zestaw trzech zdjęć paszportowych w kopercie, wydany w edycji 50 egzemplarzy, jest fotograficznym śladem tej akcji — i jednocześnie osobnym dziełem. Miniaturowy format nawiązuje do paska zdjęć z automatu fotograficznego: banalnego nośnika tożsamości produkowanego na potrzeby dokumentów.
Bujnowski sięga po tę konwencję nieprzypadkowo — interesuje go moment, w którym wizerunek artysty staje się formularzem, pozycją w rejestrze. Powtórzenie tego samego motywu to gest znany z jego wcześniejszych serii, gdzie obsesyjna powtarzalność obnażała mechanizmy reprodukcji. Tym razem w kadrze pojawia się własna twarz, co nadaje tej strategii autoironiczny wymiar. Praca pyta o to, czym jest wizerunek, kto go uwierzytelnia i gdzie kończy się sztuka, a zaczyna procedura.