Omawiane dzieło jest znakomitym przykładem fascynacji Chełmońskiego płaskim mazowieckim pejzażem. Zdałoby się, prozaicznym motywem wąskiego pasma wiejskiego krajobrazu ożywionego partiami zgrupowanych drzew. Pejzaż tworzy cienką linię horyzontu, dzielącą kompozycję na dwa niemal równe człony. Na przestrzeń nieba i przestrzeń ziemi, w naszym przypadku wody. Nad nią dominująca połać budzącego się nieba. To ulubiony motyw Chełmońskiego. Blado oranżowa jutrzenka poprzetykana delikatnymi pasmami fioletu i siwą mgiełką nad linią horyzontu. Linia horyzontu odbija się w tafli wody i tutaj odbicie żółcieni nieba jest delikatnym woalem. Podobnie jak subtelne oranże, fiolety, zgaszone biele i delikatny błękit wody. Syntetyzm ujęcia pasma krajobrazu na horyzoncie jest w pełni godny mistrza. Malarska wizja artysty nadaje dziełu wymiaru poetycznej nostalgii. Wiadomo, z zachowanych wspomnień o malarzu, że można go było często spotkać gdzieś wśród pól i łąk, najczęściej o wczesnej porze wschodu dnia lub o zmierzchu opromienionego zachodzącym słońcem.
Dzieło fascynuje, typową dla szkiców Chełmońskiego, wirtuozerią malarskiego warsztatu oraz prawdą i prostotą ukazywanej sceny, przepojonej silnym współczuciem z przyrodą oraz poetyckim, pełnym nostalgii nastrojem, a jednocześnie kojącym spokojem. Smakować można koloryt tego walorowo rozgrywanego płótna, opartego na szerokiej gamie delikatnych błękitów, oranżów, żółcieni, fioletów, zgaszonych bieli i brązów. Kompozycja dzieła bazuje na dychotomicznym podziale na monumentalną partię nieba i zdominowaną taflę wody. Podziwiać należy realizm i przestrzenność oraz otwartość kompozycji, opartej na wyraźnych poziomych podziałach płaszczyzny płótna. Albowiem, jest Chełmoński mistrzem rysunku i obserwacji, co powoduje, że jego malowanie oparte o rysunkowy kościec i precyzję postrzegania jest tak fascynująco wierne naturze.
Janina Orynżyna pisała: U Chełmońskiego owe stopienie się z przyrodą nabiera cech na wpół mistycznego panteizmu, zatracenia się miłosnego. („Południe“ [Wilno] 1922 z. 4, s. 47)
Praca frapuje malarską swobodą. Odnosi się wrażenie, że to zaledwie kilkanaście plam barwnych i kilka szerokich pociągnięć pędzla, czasami niemal suchych, o widocznym dukcie, a czasami grubych, o wyraźnej fakturze farby. Walory ujawniają się szczególnie w potraktowaniu linii horyzontu. Wyrafinowana prostota kompozycji i malarskich walorów dzieła, utwierdza mnie w przeświadczeniu, że pochodzi ono z podsumowującego okresu malarskich dokonań u schyłku życia malarza, około lat 1900-1910.
z ekspertyzy p. Tadeusza Matuszczaka
Józef Chełmoński (Boczki k. Łowicza 1849 - Kuklówka k. Grodziska Mazowieckiego 1914) był jednym z najbardziej znanych przedstawicieli polskiego malarstwa realistycznego, twórcą rozległych pejzaży z Ukrainy i Podola, rozpędzonych zaprzęgów końskich - znanych Trojek i Czwórek - oraz wiejskich scen rodzajowych i nastrojowych pejzaży mazowieckich. Artysta - w latach 1867-1871 - kształcił się u Wojciecha Gersona w warszawskiej Klasie Rysunkowej. W latach 1871-1874 przebywał w Monachium, gdzie krótko uczył się w Akademii u Hermanna Anschütza i Alexandra Strähubera, i gdzie znaczny wpływ na jego twórczość wywarło zetknięcie się z polskimi „monachijczykami”, głównie Józefem Brandtem i Maksymilianem Gierymskim. Kolejne dwanaście lat spędził w Paryżu. Pobyt tam przyniósł mu sławę i uznanie – wystawiał na oficjalnych Salonach paryskich, a wiele jego prac znalazło nabywców wśród europejskich i amerykańskich kolekcjonerów. Do kraju wrócił w roku 1887, przez dwa lata mieszkał w Warszawie, a następnie osiadł na stałe w majątku Kuklówka na Mazowszu. Malowane wówczas obrazy to przede wszystkim nastrojowe pejzaże często z motywami ptaków czy zwierząt, w których artysta dawał wyraz swego emocjonalnego i pełnego zachwytu stosunku do natury. Obok twórczości malarskiej Chełmoński zajmował się także grafiką i ilustratorstwem – w latach 1884-1892 współpracował, np. z paryskim „Le Monde Illustré”.
olej, płótno
28.2 x 45.7 cm
sygn. p.d.: JÓZEF CHEŁMOŃSKI
Obraz po konserwacji.
Do obrazu dołączona jest ekspertyza p. Tadeusza Matuszczaka z lutego 2026 r.
Omawiane dzieło jest znakomitym przykładem fascynacji Chełmońskiego płaskim mazowieckim pejzażem. Zdałoby się, prozaicznym motywem wąskiego pasma wiejskiego krajobrazu ożywionego partiami zgrupowanych drzew. Pejzaż tworzy cienką linię horyzontu, dzielącą kompozycję na dwa niemal równe człony. Na przestrzeń nieba i przestrzeń ziemi, w naszym przypadku wody. Nad nią dominująca połać budzącego się nieba. To ulubiony motyw Chełmońskiego. Blado oranżowa jutrzenka poprzetykana delikatnymi pasmami fioletu i siwą mgiełką nad linią horyzontu. Linia horyzontu odbija się w tafli wody i tutaj odbicie żółcieni nieba jest delikatnym woalem. Podobnie jak subtelne oranże, fiolety, zgaszone biele i delikatny błękit wody. Syntetyzm ujęcia pasma krajobrazu na horyzoncie jest w pełni godny mistrza. Malarska wizja artysty nadaje dziełu wymiaru poetycznej nostalgii. Wiadomo, z zachowanych wspomnień o malarzu, że można go było często spotkać gdzieś wśród pól i łąk, najczęściej o wczesnej porze wschodu dnia lub o zmierzchu opromienionego zachodzącym słońcem.
Dzieło fascynuje, typową dla szkiców Chełmońskiego, wirtuozerią malarskiego warsztatu oraz prawdą i prostotą ukazywanej sceny, przepojonej silnym współczuciem z przyrodą oraz poetyckim, pełnym nostalgii nastrojem, a jednocześnie kojącym spokojem. Smakować można koloryt tego walorowo rozgrywanego płótna, opartego na szerokiej gamie delikatnych błękitów, oranżów, żółcieni, fioletów, zgaszonych bieli i brązów. Kompozycja dzieła bazuje na dychotomicznym podziale na monumentalną partię nieba i zdominowaną taflę wody. Podziwiać należy realizm i przestrzenność oraz otwartość kompozycji, opartej na wyraźnych poziomych podziałach płaszczyzny płótna. Albowiem, jest Chełmoński mistrzem rysunku i obserwacji, co powoduje, że jego malowanie oparte o rysunkowy kościec i precyzję postrzegania jest tak fascynująco wierne naturze.
Janina Orynżyna pisała: U Chełmońskiego owe stopienie się z przyrodą nabiera cech na wpół mistycznego panteizmu, zatracenia się miłosnego. („Południe“ [Wilno] 1922 z. 4, s. 47)
Praca frapuje malarską swobodą. Odnosi się wrażenie, że to zaledwie kilkanaście plam barwnych i kilka szerokich pociągnięć pędzla, czasami niemal suchych, o widocznym dukcie, a czasami grubych, o wyraźnej fakturze farby. Walory ujawniają się szczególnie w potraktowaniu linii horyzontu. Wyrafinowana prostota kompozycji i malarskich walorów dzieła, utwierdza mnie w przeświadczeniu, że pochodzi ono z podsumowującego okresu malarskich dokonań u schyłku życia malarza, około lat 1900-1910.
z ekspertyzy p. Tadeusza Matuszczaka
Józef Chełmoński (Boczki k. Łowicza 1849 - Kuklówka k. Grodziska Mazowieckiego 1914) był jednym z najbardziej znanych przedstawicieli polskiego malarstwa realistycznego, twórcą rozległych pejzaży z Ukrainy i Podola, rozpędzonych zaprzęgów końskich - znanych Trojek i Czwórek - oraz wiejskich scen rodzajowych i nastrojowych pejzaży mazowieckich. Artysta - w latach 1867-1871 - kształcił się u Wojciecha Gersona w warszawskiej Klasie Rysunkowej. W latach 1871-1874 przebywał w Monachium, gdzie krótko uczył się w Akademii u Hermanna Anschütza i Alexandra Strähubera, i gdzie znaczny wpływ na jego twórczość wywarło zetknięcie się z polskimi „monachijczykami”, głównie Józefem Brandtem i Maksymilianem Gierymskim. Kolejne dwanaście lat spędził w Paryżu. Pobyt tam przyniósł mu sławę i uznanie – wystawiał na oficjalnych Salonach paryskich, a wiele jego prac znalazło nabywców wśród europejskich i amerykańskich kolekcjonerów. Do kraju wrócił w roku 1887, przez dwa lata mieszkał w Warszawie, a następnie osiadł na stałe w majątku Kuklówka na Mazowszu. Malowane wówczas obrazy to przede wszystkim nastrojowe pejzaże często z motywami ptaków czy zwierząt, w których artysta dawał wyraz swego emocjonalnego i pełnego zachwytu stosunku do natury. Obok twórczości malarskiej Chełmoński zajmował się także grafiką i ilustratorstwem – w latach 1884-1892 współpracował, np. z paryskim „Le Monde Illustré”.