Proweniencja:
kolekcja prywatna, Polska;
Desa Unicum 2018,
kolekcja prywatna, Polska

„discover" powstał rok po tym, jak Partum wyjechał do Danii — i nosi na sobie wyraźne ślady tej zmiany. Kopenhaga była dla niego miejscem radykalnej wolności i równie radykalnej biedy. Materiałem do malowania stały się kradzione lakiery samochodowe — technika znana mu prawdopodobnie od Alfreda Lenicy. Efekt jest paradoksalny: powierzchnia gładka i błyszcząca, a jednocześnie warstwowa — lakier tworzy płaty o zróżnicowanej grubości, których granice wyznaczają wypukłości, nie kontury. Farby się nie mieszają. Formy trwają obok siebie w osobnych, jednolitych plamach.

Na obrazie pojawiają się słowa: „discover", „poem", „netto -2C" oraz rozsypany zbiór liter.

Partum od lat budował to, co nazywał poezją międzynarodowego zapisu — angielskie, francuskie i łacińskie słowa funkcjonują tu nie jako nośniki znaczeń, lecz jako elementy wizualne i fonetyczne. Oderwane od kontekstu, zestawione z plamami koloru, tracą semantyczne zakorzenienie: liczy się rytm, brzmienie, niespodziewane sąsiedztwo. Bliskie poetyce poezji konkretnej — choć Partum nigdy nie dał się zamknąć w żadnej szkole ani systemie. Opowiadał się za twórczością istniejącą poza wszelkimi systemami, wyrażającą się, jak sam pisał, „wyłącznie uporem broniącej się wyobraźni".

Wcześniej centrum jego działalności było Biuro Poezji — założone w 1971 roku w Warszawie jako galeria, archiwum i platforma wymiany idei, a zarazem ironiczny komentarz do Biura Politycznego. Ta anarchizująca postawa wobec oficjalnego obiegu kultury — ale też wobec samej awangardy — czyniła z Partuma postać nieprzystającą do żadnego obozu.

W Kopenhadze kontynuował tę logikę, zakładając Szkołę Pozytywnego Nihilizmu Sztuki, która — jak sam przyznawał z rozbrajającą szczerością — służyła wyłącznie swoim wykładowcom, bo nie było chętnych studentów.

08
Andrzej PARTUM (1938-2002)

discover, 1985

olej, lakier samochodowy, płyta paździerzowa
45,5 x 56 cm
w oprawie: 63,5 x 73,5 cm

sygn. p.d.: a. partum
sygn. na odwrociu: A. Partum | 1985 Langerød

Zobacz katalog

Aukcje internetowe

Aukcja Sztuki, cz. I: Awangarda, Konceptualizm, Współczesność

27.04.2026

14:00

Cena wywoławcza: 8 000 zł
Estymacja: 12 000 - 20 000 zł

Proweniencja:
kolekcja prywatna, Polska;
Desa Unicum 2018,
kolekcja prywatna, Polska

„discover" powstał rok po tym, jak Partum wyjechał do Danii — i nosi na sobie wyraźne ślady tej zmiany. Kopenhaga była dla niego miejscem radykalnej wolności i równie radykalnej biedy. Materiałem do malowania stały się kradzione lakiery samochodowe — technika znana mu prawdopodobnie od Alfreda Lenicy. Efekt jest paradoksalny: powierzchnia gładka i błyszcząca, a jednocześnie warstwowa — lakier tworzy płaty o zróżnicowanej grubości, których granice wyznaczają wypukłości, nie kontury. Farby się nie mieszają. Formy trwają obok siebie w osobnych, jednolitych plamach.

Na obrazie pojawiają się słowa: „discover", „poem", „netto -2C" oraz rozsypany zbiór liter.

Partum od lat budował to, co nazywał poezją międzynarodowego zapisu — angielskie, francuskie i łacińskie słowa funkcjonują tu nie jako nośniki znaczeń, lecz jako elementy wizualne i fonetyczne. Oderwane od kontekstu, zestawione z plamami koloru, tracą semantyczne zakorzenienie: liczy się rytm, brzmienie, niespodziewane sąsiedztwo. Bliskie poetyce poezji konkretnej — choć Partum nigdy nie dał się zamknąć w żadnej szkole ani systemie. Opowiadał się za twórczością istniejącą poza wszelkimi systemami, wyrażającą się, jak sam pisał, „wyłącznie uporem broniącej się wyobraźni".

Wcześniej centrum jego działalności było Biuro Poezji — założone w 1971 roku w Warszawie jako galeria, archiwum i platforma wymiany idei, a zarazem ironiczny komentarz do Biura Politycznego. Ta anarchizująca postawa wobec oficjalnego obiegu kultury — ale też wobec samej awangardy — czyniła z Partuma postać nieprzystającą do żadnego obozu.

W Kopenhadze kontynuował tę logikę, zakładając Szkołę Pozytywnego Nihilizmu Sztuki, która — jak sam przyznawał z rozbrajającą szczerością — służyła wyłącznie swoim wykładowcom, bo nie było chętnych studentów.