Proweniencja:
– Aukcja Dzieł Sztuki, Sopocki Dom Aukcyjny, 24 sierpnia 2019 r.
– kolekcja prywatna, Polska
Reprodukowany:
– „Alfred Wierusz Kowalski 1849–1915”, Suwałki 1999, s. 48;
– E. Ptaszyńska, „Alfred Wierusz-Kowalski 1849–1915”, Warszawa 2011, il. XXXVII;
– E. Ptaszyńska, „Alfred Wierusz-Kowalski”, Olszanica 2017, s. 119;
– „Wierusz-Kowalski. Malarstwo”, Olszanica, 2018, s. 35.
„Alfred Wierusz-Kowalski, podobnie jak i kilku innych polskich malarzy, na stale osiadły w Monachium, miał wyjątkową okazałą pracownię, urządzoną w typowym dla epoki historyzującym stylu. Była nie tylko miejscem pracy i rewizytornią, ale także eleganckim salonem. Tej wielkość dobór elementów wystroju wnętrza manifestowały status artystyczny ł towarzyski artysty. Chętnie odwiedzali ją nie tylko goście zjeżdżający do bawarskiej stolicy sztuki czy potencjalni klienci chcący obejrzeć najnowsze obrazy, ale i osobistości szczególnie znamienite, jak książę regent Luitpold Wittelsbach” („Pracownia Alfreda Wierusza-Kowalskiego”, w: „Monachijczycy. Gierymscy, Stryjeńska, Wierusz-Kowalski, Chełmoński i inni”, pod red. B.Skrzydlewska, A.Frejlich, Muzeum Narodowe w Lublinie, 2026, s. 293 „(…) W swojej pracowni zgromadził setki potrzebnych mu do malowania elementów strojów, od czapki mazurskiej po buty kozackie. Maksymilian Gierymski zaraz po przyjeździe do Monachium napisał do rodziców: „Otóż prosiłem o przywiezienie mi ze sobą, jeżeli to jest możebnym, nieco chłopskich kostiumów, choćby najwięcej używanych, byle charakterystycznych (...). Jaką spódnicę babską, wełnianą własnego wyrobu lub perkalikową starą, gorset dziewczyny, kapelusz słomiany, a może i kapotę, byle wszystko stare, ale w kolorze dość silne, pragnąłbym mieć najchętniej; zresztą i inne rzeczy należące do użytku lub ubrania chłopskiego byłoby dla mnie pożądane”. Potrzebne w „malarskiej robocie” przedmioty, m.in. krakowskie sukmany, gorsecik, kolorowe spódnice, zapaski i krakuska, znajdują się w zachowanej spuściźnie po Romanie Kochanowskim. Wspomagano się także fotografiami. Artyści bardzo szybko zaczęli wykorzystywać ten wynalazek techniki do swoich celów. Nie traktowali fotografii jako konkurencji i zagrożenia dla swojej twórczości. Zdjęcie zastępowało często szkicownik lub modela. Roman Kochanowski fotografował, sam wywoływał zdjęcia w domu, kupował drogie i nowoczesne aparaty. Zdjęcia wykorzystywał w swoim malarstwie; były zapisem pejzażowych motywów, które odtwarzał na maleńkich deseczkach lub płótnie. Alfred Wierusz-Kowalski także korzystał ze zdjęć. Ustawiał modeli do obrazu i fotografował. Zatrzymane w kadrze, starannie upozowane sceny trafiały potem na płótna artysty. W spuściźnie malarza zachowało się ponad 100 takich zdjęć, część z nich, małe formatem, amatorskie, inne profesjonalne. Widać na nich pozy modelek, uśmiechnięte twarze wieśniaka i wieśniaczki w ludowych strojach, siedzących na drabiniastym wozie, ustawionym w wielkiej, przestronnej pracowni artysty…” (E.Ptaszyńska, Alfred Wierusz- -Kowalski 1849–1915, Warszawa 2011, wyd.DIG, s.106).
(...) nigdy jeszcze krajobraz polski i chłop polski z taką swobodną pewnością i z taką ponętną brawurą nie był traktowany, jak na barwnych i porywających płótnach Alfreda Wierusza C. Jellenta, „Galerya Ostatnich Dni. Wizerunki, Rozbiory, Pomysły”, Kraków 1897, s. 291. Alfred Wierusz-Kowalski, uznawany za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli polskiego środowiska artystycznego związanego z Monachium, mimo ponad czterdziestu lat spędzonych w Bawarii, pozostał wierny tematyce ojczystej. Często wracał do ulubionych tematów – przynoszących mu z resztą niebywały sukces – tworząc różne ujęcia podobnych aranżacji i motywów, sceny rodzajowe i drobne epizody z codziennego życia mieszkańców polskiej wsi i prowincjonalnych miasteczek. Prezentowana na aukcji praca Wierusza- -Kowalskiego zachwyca animuszem, swobodą i wyjątkowym realizmem. Zarówno pod względem kompozycji, jak i kolorystycznie każdy szczegół i użyty środek formalny ma swoje uzasadnienie. Obraz zwraca uwagę świeżością ujęcia tematu, swobodą malowania oraz konsekwencją operowania warsztatem artystycznym. Jak pisała A.Dajnowska: „Nieodłączne elementy twórczości Alfreda Wierusza-Kowalskiego to człowiek i koń w pejzażu, również w obrazach o tematyce rodzajowej, osadzonych w realiach polskiej wsi. Barwne, dynamiczne sceny chłopskie odznaczają się trafnością obserwacji wiejskiej obyczajowości i nierzadko nutką łagodnego humoru, lecz przede wszystkim różnorodnością motywów. Są wśród nich wyjazdy i powroty z kościoła czy jarmarku, wesołe przejażdżki, zaloty dziarskich parobków i dziewcząt, orszaki weselne, niekiedy sceny pracy w polu. Do ulubionych przez artystę należą wielopostaciowe kawalkady sań lub wozów w rozległym, pełnym powietrza pejzażu. (…) Konie malowane z dużym znawstwem budowy i z właściwym polskim artystom, znakomitym wyczuciem ruchu, zdradzają u malarza nieprzeciętny talent animalisty”. A. Dajnowska, Alfred Wierusz-Kowalski (1849–1915), [w:] Polscy malarze z Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Monachium, Warszawa 2002, s. 12. O obrazach Wierusz wspominała również Olga Boznańska: „I tu widziałam duży talent. W tych obrazach był charakter, było dużo życia”. Olga Boznańska o obrazach Wierusza-Kowalskiego, październik 1938, A. Nowaczyński, „U Olgi Boznańskiej w Paryżu”, „Tygodnik Ilustrowany” 1938, nr 42, s. 806.
olej, deska parkietowana, 40 × 58 cm
sygn. p. d.: „A. Wierusz Kowalski”
Proweniencja:
– Aukcja Dzieł Sztuki, Sopocki Dom Aukcyjny, 24 sierpnia 2019 r.
– kolekcja prywatna, Polska
Reprodukowany:
– „Alfred Wierusz Kowalski 1849–1915”, Suwałki 1999, s. 48;
– E. Ptaszyńska, „Alfred Wierusz-Kowalski 1849–1915”, Warszawa 2011, il. XXXVII;
– E. Ptaszyńska, „Alfred Wierusz-Kowalski”, Olszanica 2017, s. 119;
– „Wierusz-Kowalski. Malarstwo”, Olszanica, 2018, s. 35.
„Alfred Wierusz-Kowalski, podobnie jak i kilku innych polskich malarzy, na stale osiadły w Monachium, miał wyjątkową okazałą pracownię, urządzoną w typowym dla epoki historyzującym stylu. Była nie tylko miejscem pracy i rewizytornią, ale także eleganckim salonem. Tej wielkość dobór elementów wystroju wnętrza manifestowały status artystyczny ł towarzyski artysty. Chętnie odwiedzali ją nie tylko goście zjeżdżający do bawarskiej stolicy sztuki czy potencjalni klienci chcący obejrzeć najnowsze obrazy, ale i osobistości szczególnie znamienite, jak książę regent Luitpold Wittelsbach” („Pracownia Alfreda Wierusza-Kowalskiego”, w: „Monachijczycy. Gierymscy, Stryjeńska, Wierusz-Kowalski, Chełmoński i inni”, pod red. B.Skrzydlewska, A.Frejlich, Muzeum Narodowe w Lublinie, 2026, s. 293 „(…) W swojej pracowni zgromadził setki potrzebnych mu do malowania elementów strojów, od czapki mazurskiej po buty kozackie. Maksymilian Gierymski zaraz po przyjeździe do Monachium napisał do rodziców: „Otóż prosiłem o przywiezienie mi ze sobą, jeżeli to jest możebnym, nieco chłopskich kostiumów, choćby najwięcej używanych, byle charakterystycznych (...). Jaką spódnicę babską, wełnianą własnego wyrobu lub perkalikową starą, gorset dziewczyny, kapelusz słomiany, a może i kapotę, byle wszystko stare, ale w kolorze dość silne, pragnąłbym mieć najchętniej; zresztą i inne rzeczy należące do użytku lub ubrania chłopskiego byłoby dla mnie pożądane”. Potrzebne w „malarskiej robocie” przedmioty, m.in. krakowskie sukmany, gorsecik, kolorowe spódnice, zapaski i krakuska, znajdują się w zachowanej spuściźnie po Romanie Kochanowskim. Wspomagano się także fotografiami. Artyści bardzo szybko zaczęli wykorzystywać ten wynalazek techniki do swoich celów. Nie traktowali fotografii jako konkurencji i zagrożenia dla swojej twórczości. Zdjęcie zastępowało często szkicownik lub modela. Roman Kochanowski fotografował, sam wywoływał zdjęcia w domu, kupował drogie i nowoczesne aparaty. Zdjęcia wykorzystywał w swoim malarstwie; były zapisem pejzażowych motywów, które odtwarzał na maleńkich deseczkach lub płótnie. Alfred Wierusz-Kowalski także korzystał ze zdjęć. Ustawiał modeli do obrazu i fotografował. Zatrzymane w kadrze, starannie upozowane sceny trafiały potem na płótna artysty. W spuściźnie malarza zachowało się ponad 100 takich zdjęć, część z nich, małe formatem, amatorskie, inne profesjonalne. Widać na nich pozy modelek, uśmiechnięte twarze wieśniaka i wieśniaczki w ludowych strojach, siedzących na drabiniastym wozie, ustawionym w wielkiej, przestronnej pracowni artysty…” (E.Ptaszyńska, Alfred Wierusz- -Kowalski 1849–1915, Warszawa 2011, wyd.DIG, s.106).
(...) nigdy jeszcze krajobraz polski i chłop polski z taką swobodną pewnością i z taką ponętną brawurą nie był traktowany, jak na barwnych i porywających płótnach Alfreda Wierusza C. Jellenta, „Galerya Ostatnich Dni. Wizerunki, Rozbiory, Pomysły”, Kraków 1897, s. 291. Alfred Wierusz-Kowalski, uznawany za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli polskiego środowiska artystycznego związanego z Monachium, mimo ponad czterdziestu lat spędzonych w Bawarii, pozostał wierny tematyce ojczystej. Często wracał do ulubionych tematów – przynoszących mu z resztą niebywały sukces – tworząc różne ujęcia podobnych aranżacji i motywów, sceny rodzajowe i drobne epizody z codziennego życia mieszkańców polskiej wsi i prowincjonalnych miasteczek. Prezentowana na aukcji praca Wierusza- -Kowalskiego zachwyca animuszem, swobodą i wyjątkowym realizmem. Zarówno pod względem kompozycji, jak i kolorystycznie każdy szczegół i użyty środek formalny ma swoje uzasadnienie. Obraz zwraca uwagę świeżością ujęcia tematu, swobodą malowania oraz konsekwencją operowania warsztatem artystycznym. Jak pisała A.Dajnowska: „Nieodłączne elementy twórczości Alfreda Wierusza-Kowalskiego to człowiek i koń w pejzażu, również w obrazach o tematyce rodzajowej, osadzonych w realiach polskiej wsi. Barwne, dynamiczne sceny chłopskie odznaczają się trafnością obserwacji wiejskiej obyczajowości i nierzadko nutką łagodnego humoru, lecz przede wszystkim różnorodnością motywów. Są wśród nich wyjazdy i powroty z kościoła czy jarmarku, wesołe przejażdżki, zaloty dziarskich parobków i dziewcząt, orszaki weselne, niekiedy sceny pracy w polu. Do ulubionych przez artystę należą wielopostaciowe kawalkady sań lub wozów w rozległym, pełnym powietrza pejzażu. (…) Konie malowane z dużym znawstwem budowy i z właściwym polskim artystom, znakomitym wyczuciem ruchu, zdradzają u malarza nieprzeciętny talent animalisty”. A. Dajnowska, Alfred Wierusz-Kowalski (1849–1915), [w:] Polscy malarze z Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Monachium, Warszawa 2002, s. 12. O obrazach Wierusz wspominała również Olga Boznańska: „I tu widziałam duży talent. W tych obrazach był charakter, było dużo życia”. Olga Boznańska o obrazach Wierusza-Kowalskiego, październik 1938, A. Nowaczyński, „U Olgi Boznańskiej w Paryżu”, „Tygodnik Ilustrowany” 1938, nr 42, s. 806.