Dla Tarasewicza tajemnica malarstwa nie tkwi w samych kolorach, zaś w sposobie ich zestawiania na płaszczyźnie obok siebie. Żółty, czyli kolor, którego tradycyjnie nie było w podlaskiej przyrodzie, gdzie uprawa rzepaku i słoneczników pojawiła się dopiero w drugiej połowie XX wieku, powraca w jego pracach nie jako wspomnienie krajobrazu, a jako kolor wydobyty z napięcia między pamięcią a tym, co widziane tu i teraz. Prezentowane płótno, wypełnione pionowymi pasami żółci i zieleni, jest wyrazem tej właśnie konieczności: koloru, który odnalazł własną formę.
akryl, płótno, 100 x 100 cm,
sygn., dat. i opisany na odwrocie: L. Tarasewicz 2023 / Acrylic on canvas / 100x100
Dla Tarasewicza tajemnica malarstwa nie tkwi w samych kolorach, zaś w sposobie ich zestawiania na płaszczyźnie obok siebie. Żółty, czyli kolor, którego tradycyjnie nie było w podlaskiej przyrodzie, gdzie uprawa rzepaku i słoneczników pojawiła się dopiero w drugiej połowie XX wieku, powraca w jego pracach nie jako wspomnienie krajobrazu, a jako kolor wydobyty z napięcia między pamięcią a tym, co widziane tu i teraz. Prezentowane płótno, wypełnione pionowymi pasami żółci i zieleni, jest wyrazem tej właśnie konieczności: koloru, który odnalazł własną formę.