"Stół gier" z 1996 roku unaocznia charakterystyczną dla Tarasina metodę budowania obrazu z autonomicznych, powtarzających się znaków - kropek, owali, łuków, prostokątów - rozłożonych na jasnym tle niczym elementy tajemniczego systemu. Wyrazisty, a zarazem wymykający się porządkowi rejestr form malarskich i graficznych pozwala uchwycić pulsujący rytm żywego organizmu: stałą przemianę, kondensację i rozpad, uproszczenia, komplikacje… Czerwień zestawiona z brązem i błękitem nadaje kompozycji napięcie, choć żaden z elementów nie rości sobie prawa do dominacji.
Patrząc na obrazy Jana Tarasina, jedni dostrzegają paranaukowe preparaty rozsypane na laboratoryjnej tacy, inni planszę nieznanej gry lub eksperymentalną partyturę muzyczną. Jest to całkowicie zgodne z intencjami artysty, który mówił: „Cieszy mnie, że z ograniczonych elementów mogą powstać niezliczone sytuacje. Chodzi o maksymalne zbliżenie się do świata, do jego mechanizmów. (…) Chcemy go poznać, gdyż jesteśmy jego cząstką. Odczuwamy dużą satysfakcję, kiedy przekonujemy się, że uprawiając sztukę, mówimy wspólnym językiem z całkiem nieznanym człowiekiem zupełnie innej profesji”.
olej, płótno, 73 x 92 cm,
sygn. i dat. l.d.: Jan Tarasin 96, opisany i dat. na odwrocie: JAN TARASIN 1996/STÓŁ GIER
"Stół gier" z 1996 roku unaocznia charakterystyczną dla Tarasina metodę budowania obrazu z autonomicznych, powtarzających się znaków - kropek, owali, łuków, prostokątów - rozłożonych na jasnym tle niczym elementy tajemniczego systemu. Wyrazisty, a zarazem wymykający się porządkowi rejestr form malarskich i graficznych pozwala uchwycić pulsujący rytm żywego organizmu: stałą przemianę, kondensację i rozpad, uproszczenia, komplikacje… Czerwień zestawiona z brązem i błękitem nadaje kompozycji napięcie, choć żaden z elementów nie rości sobie prawa do dominacji.
Patrząc na obrazy Jana Tarasina, jedni dostrzegają paranaukowe preparaty rozsypane na laboratoryjnej tacy, inni planszę nieznanej gry lub eksperymentalną partyturę muzyczną. Jest to całkowicie zgodne z intencjami artysty, który mówił: „Cieszy mnie, że z ograniczonych elementów mogą powstać niezliczone sytuacje. Chodzi o maksymalne zbliżenie się do świata, do jego mechanizmów. (…) Chcemy go poznać, gdyż jesteśmy jego cząstką. Odczuwamy dużą satysfakcję, kiedy przekonujemy się, że uprawiając sztukę, mówimy wspólnym językiem z całkiem nieznanym człowiekiem zupełnie innej profesji”.