Wystawiany:
- "Stanisław Fijałkowski", Zachęta, Warszawa, 15.07-24.08.2003

Wystawiany:
- "Stanisław Fijałkowski", Zachęta, Warszawa, 15.07-24.08.2003


Oszczędność środków i zrównoważona organizacja płótna łączą się tu z niejednoznaczną, poruszającą wymową form, które samą materią malarską opowiadają o rozległości i horyzontalności, o linii jako granicy widzenia i progu tego, co niewidzialne. Ten kameralny, szary obraz o skondensowanej strukturze i intrygującej treści jawi się jako kwintesencja wypracowanego przez Fijałkowskiego idiomu malarskiego. Dojrzałą postać przybrał ów język na przełomie piątej i szóstej dekady ubiegłego stulecia, gdy twórca wkraczał w okres artystycznej pełni; praca z roku 1966 wydaje się być tego okresu szczególnym podsumowaniem, dowodem na to, że świadomość własnych środków i świadomość ich granic mogą współistnieć w obrębie jednego, pozornie milczącego płótna.

003
Stanisław FIJAŁKOWSKI (1922 Zdołbunów - 2020 Łódź)

6.IV.66, 1966

olej, płótno, 27,3 x 20,3 cm,
sygn., dat. i opisany na blejtramie: S. Fijałkowski 6/66 / 6 IV 66

Zobacz katalog

Sopocki Dom Aukcyjny Galeria Warszawa

Aukcja ze zbiorów Kolekcjonera. Sztuka współczesna

03.06.2026

19:00

Sprzedane 32 000 zł (40 000 zł z opłatą aukcyjną)
Cena wywoławcza: 30 000 zł
Estymacja: 40 000 - 50 000 zł
Opłaty dodatkowe: droit de suite

Wystawiany:
- "Stanisław Fijałkowski", Zachęta, Warszawa, 15.07-24.08.2003

Wystawiany:
- "Stanisław Fijałkowski", Zachęta, Warszawa, 15.07-24.08.2003


Oszczędność środków i zrównoważona organizacja płótna łączą się tu z niejednoznaczną, poruszającą wymową form, które samą materią malarską opowiadają o rozległości i horyzontalności, o linii jako granicy widzenia i progu tego, co niewidzialne. Ten kameralny, szary obraz o skondensowanej strukturze i intrygującej treści jawi się jako kwintesencja wypracowanego przez Fijałkowskiego idiomu malarskiego. Dojrzałą postać przybrał ów język na przełomie piątej i szóstej dekady ubiegłego stulecia, gdy twórca wkraczał w okres artystycznej pełni; praca z roku 1966 wydaje się być tego okresu szczególnym podsumowaniem, dowodem na to, że świadomość własnych środków i świadomość ich granic mogą współistnieć w obrębie jednego, pozornie milczącego płótna.