Adam Kossowski (1905–1986). Sztuka i obietnica

Muzeum Archidiecezji Warszawskie przywraca pamięć o artyście


W Muzeum Archidiecezji Warszawskiej trwa wyjątkowa wystawa, która przywraca pamięć o jednym z najwybitniejszych – i jednocześnie najsłabiej znanych w Polsce – polskich artystów XX wieku. Retrospektywa, zorganizowana z okazji 120. rocznicy urodzin Adama Kossowskiego, prezentuje najcenniejsze dzieła z kolekcji liczącej blisko 750 prac – obrazów, rysunków, rzeźb ceramicznych oraz projektów do wnętrz sakralnych. 


Od obiecującego artysty do więźnia GUŁagu


Adam Kossowski urodził się 5 grudnia 1905 roku w Nowym Sączu. Studiował najpierw architekturę na Politechnice Warszawskiej, następnie malarstwo w Krakowie, by wreszcie uzyskać dyplom w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych w 1931 roku. Specjalizował się w malarstwie monumentalnym i dekoracjach ściennych.
Już przed wojną jego talent został doceniony – projektował wystrój kaplicy na transatlantyku „Batory”, wygrał też konkurs na stworzenie sgraffita w warszawskim Dworcu Głównym, który jednak nigdy nie został zrealizowany z powodu wybuchu wojny.

Wrzesień 1939 roku brutalnie przerwał obiecującą karierę. Aresztowany przez wojska sowieckie, Kossowski został uwięziony w Skole, następnie w Charkowie, a ostatecznie skazany na pięć lat ciężkich robót w łagrze nad rzeką Pieczorą, daleko za kręgiem polarnym. Tam, w nieludzkich warunkach, w obliczu śmierci, złożył obietnicę: jeśli przeżyje, poświęci swoją sztukę Bogu.

 


Droga przez piekło do sztuki sakralnej


W łagrze nie można było uczestniczyć w mszy świętej ani przystąpić do komunii – księża musieli ukrywać swoją tożsamość. Kossowski modlił się otwarcie, a inni więźniowie brali go za duchownego. To doświadczenie ukształtowało jego późniejszą twórczość.


Po zwolnieniu w 1942 roku dołączył do armii generała Andersa i przedostał się przez Iran do Palestyny, skąd trafił do Wielkiej Brytanii. W Londynie namalował cykl realistycznych obrazów dokumentujących życie w łagrze – jedne z najbardziej przejmujących świadectw sowieckiego systemu represji.
W 1944 roku wziął udział w konkursie sztuki sakralnej, w którym jego obraz „Weronika” zdobył drugą nagrodę. To otworzyło mu drogę do Stowarzyszenia Artystów Katolickich i zmieniło bieg jego życia. Kuratorka wystawy, dr Ewa Korpysz, podkreśla, że obraz ten był początkiem realizacji łagrowego ślubowania – artysta zaczął dotrzymywać obietnicy złożonej Bogu.

 


Aylesford – opus magnum


Przełomowym momentem była propozycja stworzenia wystroju klasztoru karmelitów w Aylesford w południowej Anglii. Miejsce to miało szczególne znaczenie – król Henryk VIII odebrał posiadłość zakonowi, przez 400 lat obiekt leżał w ruinie, aż w 1949 roku karmelici wykupili go i powrócili.
Zadanie to stało się dziełem życia artysty. Współpraca Kossowskiego z karmelitami w Aylesford trwała od 1950 do 1972 roku – stworzył tam około stu odrębnych dzieł w ceramice, temperze, malarstwie olejnym, mozaice, kutym żelazie i witrażu. Wykonał kompletny wystrój wszystkich kaplic: ołtarze, witraże, naczynia liturgiczne, posadzki i bramy.
Droga Różańcowa – ceramiczne rzeźby usytuowane na wolnym powietrzu – nawiązuje do polskich kapliczek przydrożnych. To szczególnie poruszający przykład tego, jak artysta przeniósł do Wielkiej Brytanii tradycję polskiej sztuki dekoracyjnej.

 


Synteza technik i tradycji


Styl Kossowskiego charakteryzuje unikalna synteza. Łączył malarstwo z mozaiką i rzeźbą ceramiczną, stosował stylizację przeplatającą się z monumentalizmem, wizjonerstwem i symbolizmem. Nawiązywał jednocześnie do sztuki wczesnochrześcijańskiej i renesansowej, a także do dziedzictwa polskiego – zwłaszcza Stanisława Wyspiańskiego.
Można powiedzieć, że Kossowski osiągnął w Aylesford ideał, do którego dążył Wyspiański w swoich wielkich projektach – stworzył wnętrza, w których wszystkie elementy składają się na spójną całość. Ciekawe, że to odwołanie do Wyspiańskiego nie jest przypadkowe – brytyjski ruch Arts & Crafts oraz fascynacja prerafaelitami, które ukształtowały angielskie środowisko artystyczne, były również bliskie Kossowskiemu.
Praca w ceramice wymagała niezwykłej precyzji. Wykorzystując stare piece londyńskiej Fulham Pottery, mógł wypalać dzieła tylko raz, w jednej temperaturze – musiał więc nakładać kolory, glazury i kształtować formę jednocześnie. Często pracował do późnej nocy lub wczesnych godzin porannych, samotnie, ze swoją wizją.

 

 

Zapomniany w ojczyźnie, ceniony na Wyspach


Kossowski zmarł w Londynie 31 marca 1986 roku i został pochowany na przyklasztornym cmentarzu w Aylesford. Jego nazwisko stało się jednym z najbardziej znanych i cenionych w Wielkiej Brytanii – jego dzieła co roku ogląda około ćwierć miliona ludzi. Realizował wystroje dziesiątek kościołów i instytucji katolickich w Wielkiej Brytanii oraz Stanach Zjednoczonych.
Tymczasem w Polsce artysta pozostał praktycznie nieznany. Nie wspomina o nim ani Polski Słownik Biograficzny, ani Słownik artystów polskich. Jak ocenia jedna z badaczek, nad Wisłą jest twórcą nie tyle zapomnianym, ile niemal całkowicie nieznanym. O tym zadecydowali inni: Hitler i Stalin.
Wdowa po artyście, Stefania Kossowska, przekazała część spuścizny męża do londyńskiego Victoria and Albert Museum, materiały archiwalne trafiły do Archiwum Emigracji w Toruniu. Największą kolekcję – dzięki przezorności ks. Andrzeja Przekazińskiego, pierwszego dyrektora Muzeum Archidiecezji Warszawskiej – posiada jednak warszawska instytucja.

 


Wystawa, której nie można przegapić


Ekspozycja „Adam Kossowski (1905–1986). Sztuka i obietnica” prezentuje pełne spektrum twórczości artysty. Składa się z części stałej oraz tematycznych aneksów: „Polish Soldier’s Journey” (do 30 listopada), „Obrazy wiary” (2 grudnia – 18 stycznia) oraz „Pejzaże z podróży” (20 stycznia – 1 marca 2026).
Zobaczymy przedwojenne portrety – w tym słynny „Most nad Lutynią”, „Portret babci” oraz portrety żony Stefanii; dramatyczne szkice z łagru – celę w Charkowie, pracę w tajdze, apel przed zwolnieniem; monumentalne projekty sakralne z Aylesford, ale też intymny pamiętnik artysty: portrety przyjaciół i pejzaże z podróży po Francji, Włoszech, wybrzeżu Morza Śródziemnego, Szkocji i Walii.


To nie tylko wystawa sztuki sakralnej. To opowieść o artyście, który przeszedł przez piekło i dotrzymał obietnicy. O twórcy, który potrafił ze śmiertelnego doświadczenia wydobyć monumentalne piękno. O polskim artyście, który w obcym kraju stworzył dzieła porównywalne z dokonaniami Jerzego Nowosielskiego.


Wystawa czynna jest do 1 marca 2026 roku w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej przy ul. Dziekania 1 na warszawskim Starym Mieście (wtorek–piątek 12.00–18.00, sobota–niedziela 12.00–16.00). Bilety: 25 zł normalny, 20 zł ulgowy.


Warto zobaczyć tę ekspozycję nie tylko jako lekcję historii sztuki, ale jako spotkanie z artystą, którego życie i twórczość dowodzą, że nawet w najcięższych doświadczeniach człowiek może zachować wierność sobie i swoim obietnicom.